Porwania rodzicielskie Nadal poza prawem
Coraz więcej rodziców uprowadza dzieci za granicę. Niestety w tego typu przypadkach polskie prawo jest bezsilne. Najwyższy czas zastanowić się nad zmianami
Fundacja Itaka już od dłuższego czasu informuje o występujących coraz częściej przypadkach, kiedy to jeden z rodziców wbrew woli drugiego uprowadza lub zatrzymuje wspólne dziecko, a obowiązujące prawo pozostaje bezsilne. Zachowanie tego rodzaju pozostaje bowiem obojętne dla prawa karnego materialnego. Opieka lub nadzór sprawowany w ramach władzy rodzicielskiej podlega ochronie przewidzianej w przepisach kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz w przepisach kodeksu postępowania cywilnego. Zgodnie z nimi rodzice mają obowiązek i kompetencje do wspólnego rozstrzygania o wszystkich istotnych sprawach dziecka.
Naruszenie wskazanego obowiązku współdecydowania o istotnych sprawach dziecka stanowi z reguły niewłaściwe wykonywanie władzy rodzicielskiej, które może uzasadniać ograniczenie albo pozbawienie tej władzy przez sąd. Może to nastąpić tylko wtedy, gdy dokonane, z pominięciem drugiego rodzica, samodzielne rozstrzygnięcie istotnej sprawy dziecka stanowi okoliczność zagrażającą jego dobru. W przypadku braku porozumienia między rodzicami rozstrzyga sąd. Treścią jego orzeczenia może być objęta kwestia miejsca pobytu dziecka. Jeżeli więc dochodzi do uprowadzenia małoletniego przez osobę, której władza rodzicielska przysługuje, właściwym do rozstrzygania sprawy jest sąd opiekuńczy. Przepisy kodeksu postępowania cywilnego zawierają wprawdzie regulacje prawne dotyczące odebrania dziecka, ale należy zgodzić się z poglądem prezentowanym przez Fundację Itaka, że egzekucja orzeczenia sądowego często staje się niemożliwa. Wspomniana procedura, choć bardzo szczegółowa, prowadzi do przewlekłości postępowania. Składa się ona z dwóch faz: rozstrzygającej i wykonawczej. Bardzo często faza wykonawcza, z uwagi na znaczny upływ czasu, jaki minął od uprowadzenia dziecka, nie ma szans na realizację decyzji sądu. W tym czasie dziecko może bowiem już od dawna przebywać za granicą. Ponadto brak obiektywnych możliwości wyegzekwowania takiego orzeczenia (np. wobec braku podstaw prawnych do przeszukania mieszkania lub zatrzymania osoby w postępowaniu cywilnym) nie pozostaje też bez wpływu na psychikę dziecka, które jest odseparowane od drugiego z rodziców.
Mając na uwadze opisane powyżej problemy, należałoby się rzeczywiście zastanowić nad wprowadzeniem przepisu karnego przewidującego odpowiedzialność karną za uprowadzenie rodzicielskie. Przykłady innych państw europejskich potwierdzają, że wypadki tego rodzaju zachowań rodziców spotykają się z reakcją prawa karnego. Najlepszym zabiegiem redakcyjnym byłoby stypizowanie uprzywilejowanego typu przestępstwa, opisanego w art. 211 k.k. poprzez dodanie par. 2 w następującym brzmieniu: "Jeżeli sprawcą czynu określonego w par. 1 jest osoba, której nie pozbawiono ani nie ograniczono praw do opieki lub nadzoru, podlega karze pozbawienia wolności... (niższej niż w par. 1, opisującym typ podstawowy przestępstwa)".
Tak więc redakcja obecnie obowiązującego przepisu art. 211 uległaby zmianie polegającej na tym, że jego dotychczasowa treść ujęta byłaby w formie par. 1, jako typu podstawowego, a par. 2 opisywałby uprzywilejowany typ przestępstwa, którego podmiotem byłby rodzic lub inna osoba powołana do opieki lub nadzoru. Niewątpliwą zaletą takiego rozwiązania byłoby stworzenie możliwości zastosowania w postępowaniu środków karnych i środków przymusu przewidzianych w procedurze karnej, a niedopuszczalnych na gruncie przepisów postępowania cywilnego (np. przeszukanie, zatrzymanie osoby), a nawet podjęcie odpowiednich działań wobec sprawcy przebywającego na terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej, pod warunkiem oczywiście, że proponowany typ uprzywilejowanego przestępstwa z art. 211 k.k. zagrożony byłby karą wyższą niż rok pozbawienia wolności (art. 607b k.p.k.). Taka bowiem sankcja karna umożliwia wystawienie ENA (europejskiego nakazu aresztowania).
Innym alternatywnym pomysłem na rozwiązanie problemu w sferze prawa karnego materialnego mogłaby być nowelizacja przepisu art. 244 kodeksu karnego, który przewiduje odpowiedzialność karną za niestosowanie się do orzeczonych przez sąd niektórych środków karnych. Odpowiedzialność karna mogłaby więc grozić osobie niestosującej się do orzeczeń sądowych dotyczących wydania dziecka. Konstrukcja ta byłaby jednak nieco sztuczna, gdyż obecnie obowiązujący przepis koncentruje się wyłącznie na orzeczeniach dotyczących samych środków karnych, a nie orzeczeń sądowych w ogóle.
Pomysł penalizacji porwania rodzicielskiego, jak wynika z przedstawionej argumentacji, podyktowany jest słabością egzekucyjną orzeczeń sądów cywilnych. Przy tej okazji należałoby się również zastanowić, czy zmianom przepisów prawa karnego nie powinna towarzyszyć nowelizacja przepisów kodeksu postępowania cywilnego. Nie ulega wątpliwości, że zawarta w rozdziale 2 oddział 5 kodeksu postępowania cywilnego procedura związana z odebraniem dziecka jest zbyt rozbudowana i ociężała. Zmiany w tym zakresie powinny zmierzać do uproszczenia procedury, która w obecnym kształcie wpływa na przewlekłość prowadzonych postępowań.
@RY1@i02/2012/138/i02.2012.138.07000080c.802.jpg@RY2@
Dr Krzysztof Karsznicki, prokurator Prokuratury Generalnej
Dr Krzysztof Karsznicki
prokurator Prokuratury Generalnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu