Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Paragrafy na euro - trudna rozgrywka

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Od strony czysto technicznej trudno mi sobie wyobrazić, by rozprawy w trybie przyspieszonym mogły bez problemów odbywać się na stadionach

Gdy w ubiegłym roku byliśmy świadkami medialnego spektaklu pod tytułem sądy stadionowe, w tle którego nastąpiły zmiany w przepisach dotyczących tak zwanych sądów dwudziestoczterogodzinnych, podnoszono, że "wprowadzane rozwiązania mają na celu stworzenie właściwego otoczenia prawnego umożliwiającego zapewnienie bezpieczeństwa prawnego Turnieju Finałowego Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012". Zmiany miały przede wszystkim "umożliwić zaoszczędzenie sił i środków policji w związku z brakiem konieczności doprowadzania oskarżonych do budynku sądu, koncentrację czynności przeprowadzanych w ramach większej liczby spraw w tym trybie przez jednego sędziego". Dość kuriozalnie w tej sytuacji brzmią tłumaczenia Ministerstwa Sprawiedliwości, że to, czy rozprawa odbędzie się w sądzie stadionowym, zależy od organizatora imprezy, czyli w tym wypadku UEFA. Ta ostatnia, jak chociażby w przypadku wrocławskiej areny, postawiła sprawę jasno. Nie będzie sądzenia na stadionie w stolicy Dolnego Śląska w czasie Euro 2012. Nie będzie go też w Warszawie, bo sala przeznaczona na ten cel nie ma stosownych urządzeń do komunikowania się na odległość za pomocą wideołączy. Zresztą sąd właściwy miejscowo dla tego obiektu oddalony jest od niego o dwa kilometry.

A jak sytuacja wygląda w Poznaniu? Po skorzystaniu z mapy internetowej okazuje się, że stadion przy ul. Bułgarskiej i najbliższy sąd dzieli 6 minut jazdy radiowozem (w linii prostej będzie to około 500 metrów). Teoretycznie jedynym przygotowanym do realizacji ministerialnej wizji obiektem jest stadion na gdańskiej Letnicy. Ale i tam sądzenia na odległość nie będzie. Zanim zapytamy jednak, po co przeprowadzano zmiany w kodeksie postępowania karnego przewidujące rozprawę odmiejscowioną, jakie były koszty tego medialnego spektaklu, dlaczego po raz kolejny zignorowano głos praktyków - prokuratorów i sędziów, spróbuję wyjaśnić, dlaczego podczas Euro czy innych rozgrywek nie będzie sądzenia na stadionach.

W pierwszej kolejności po zatrzymaniu podejrzany musi zostać przewieziony do właściwej miejscowo jednostki policji w celu przeprowadzenia rutynowych czynności, m.in. pierwszego przesłuchania. Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, że w określonym przypadku zaistnieje konieczność zastosowania środka zapobiegawczego, np. dozoru policji lub poręczenia majątkowego, względnie wystąpienia do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Tymczasem w przypadku istnienia przesłanek do zastosowania środków zapobiegawczych oskarżony będzie musiał trafić przed oblicze prokuratora, tak więc policyjny konwój bezpośrednio z komisariatu wyruszy do miejscowej prokuratury. Po czynnościach prokuratorskich sprawca występku wreszcie może zostać przekonwojowany na stadion do specjalnie utworzonej - według wizji Ministerstwa Sprawiedliwości - sali. W tym samym czasie prokurator wyruszyłby do sądu. Wszystko po to, aby po wielu godzinach czynności za pomocą wideołączy przeprowadzić rozprawę sądową, której główni aktorzy znajdą się w dwóch innych budynkach leżących od siebie - jak pokazuje przykład poznański - w odległości kilkuset metrów. Podejrzany wraz z obrońcą jest na stadionie, a sędzia i prokurator w sądowym gmachu. Pojawia się zatem pytanie, w jakim celu?

Dlaczego podejrzany zamiast na stadion nie miałby zostać przewieziony do sądu? To budynek tego ostatniego jest przystosowany do wymierzania szybkiej sprawiedliwości. Tam bowiem jest więcej niż jedna sala, a kilkudziesięciu oskarżonych może być sądzonych jednocześnie przez dużą liczbę sędziów. Niestety przed stadionową salką utworzy się kolejka, a czas biegnie. Tymczasem do dyspozycji sądu są jedynie 24 godziny...

Swojego rodzaju ciekawostką jest to, że w miejscu przebywania podejrzanego na stadionie i tak będzie musiał się znaleźć referendarz sądowy lub asystent sędziego zatrudniony w sądzie. Pojawia się również pytanie o przesłuchania świadków w tym trybie. Czy np. będą musieli oczekiwać na stadionie do powrotu podejrzanego z komisariatu i prokuratury? Niewątpliwie będzie to swojego rodzaju dyskomfort, bo kibic świadek po meczu myśli raczej o tym, jak najszybciej dotrzeć do domu, a nie oczekiwać na rozprawę przed stadionowym sądem, i to zanim podejrzany odbędzie całą procedurę.

Ponadto - jak uczy doświadczenie - w bardzo wielu przypadkach przed przystąpieniem do jakichkolwiek czynności procesowych, niezbędnym będzie doprowadzenie zatrzymanych do izby wytrzeźwień. Nie jest bowiem dopuszczalne prowadzenie czynności procesowych z udziałem osoby znajdującej się pod wpływem alkoholu czy narkotyków. Podczas mistrzostw wśród zatrzymanych mogą się znaleźć obcokrajowcy. Tu procedury wymagają - na każdym etapie postępowania - zapewnienia udziału tłumaczy. Wiadomym jest również, że sądzenie obcokrajowców w praktyce rodzi wiele problemów związanych z ustaleniem tożsamości sprawcy.

Osobiście uważam, że tworzenie sądów na stadionach nie jest dobrą drogą. Stadion to miejsce na sport, a sprawiedliwość niech będzie wymierzana na sądowych salach. Rozumieją to prokuratorzy i sędziowie, rozumie to UEFA. Nie rozumie jedynie Ministerstwo Sprawiedliwości. Zresztą w czasie prac nad "usprawnieniem" trybu przyspieszonego pominięto wiele innych istotnych kwestii, które czynią tę procedurę w znacznym stopniu dysfunkcjonalną. Jak wiadomo, w trybie przyspieszonym mogą być rozpoznawane sprawy, w których postępowanie przygotowawcze było prowadzone w formie dochodzenia. Z kolei gdy sięgniemy do kodeksowych okoliczności wyłączających dochodzenie, znajdziemy wśród nich uzasadnione wątpliwości co do poczytalności oskarżonego. Powstają one, gdy podejrzany w przeszłości leczył się psychiatrycznie, neurologicznie lub odwykowo, nadużywał narkotyków albo przechodził urazy głowy połączone z utratą świadomości. Tego rodzaju okoliczność skutkuje koniecznością wszczęcia śledztwa, to z kolei uniemożliwia zastosowanie procedury trybu przyspieszonego. Wystarczy zatem, że podejrzany w swoich wyjaśnieniach wskaże, że w dzieciństwie spadał z huśtawki i na chwilę stracił przytomność, aby osądzenie go w trybie przyspieszonym stało się niemożliwe. Takie przypadki zresztą zdarzały się w praktyce. Trzeba także dodać, że organ procesowy, na przykład prokurator, w zasadzie nie ma możliwości weryfikacji tego rodzaju oświadczeń. Przenosząc te praktyczne problemy na grunt podnoszonych - zresztą od lat - postulatów de lege ferenda, należałoby zmodyfikować powołaną powyżej przesłankę transformacji postępowania przygotowawczego z dochodzenia na śledztwo, poprzez przeniesienie jej zastosowania w czasie na moment uzyskania opinii biegłych lekarzy psychiatrów, zgodnie z którą podejrzany podlegający takiemu opiniowaniu tempusdelicti miał wyłączoną lub ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem.

Problemów jest więcej. Np. przepisy nie wskazują jednoznacznie, kto jest gospodarzem trybu przyspieszonego - policja czy prokurator. Komentarze też milczą na temat obowiązku zatwierdzenia przez prokuratora wniosku w trybie art. 387 par. 1 k.p.k. (dobrowolne poddanie się karze) w sytuacji, gdy dokument ten jest immamentnie związany z fazą postępowania jurysdykcyjnego. Tymczasem po ostatnich zmianach w k.p.k. w tej ostatniej fazie trybu przyspieszonego prokurator, co do zasady, nie uczestniczy. Jak zatem ma się do postulatu szybkości trybu przyspieszonego sytuacja, w której sąd miałby przerywać rozprawę, aby wezwać prokuratora do zatwierdzenia wniosku, o którym mowa powyżej.

Zanim będziemy meldować gotowość operacyjną do Euro 2012, zapytajmy praktyków, czy jesteśmy przygotowani. W trosce o dobro wymiaru sprawiedliwości zupełnie bezinteresownie służymy pomocą.

Tworzenie sądów na stadionach nie jest dobrym pomysłem. Stadion to miejsce na sport, a sprawiedliwość niech będzie wymierzana w sądowych salach

@RY1@i02/2012/109/i02.2012.109.07000020b.802.jpg@RY2@

Jacek Skała, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP

Jacek Skała

wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.