Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Podwyższenie progów pozwoli odciążyć prokuratorów

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Gdyby kierować się względami czysto matematycznymi, kwota wyznaczająca granicę między przestępstwem a wykroczeniem powinna być trzykrotnie wyższa

Od wielu lat w prokuratorskich gabinetach toczy się dyskusja o konieczności podniesienia progu kwotowego stanowiącego granicę pomiędzy przestępstwem a wykroczeniem przy kradzieżach, paserstwie i zniszczeniu mienia. Dziś obowiązujący próg 250 złotych jest nieprzystosowany do otaczającej nas rzeczywistości ekonomicznej. Warto w tym miejscu przypomnieć, że wprowadzano go kilkanaście lat temu. Od tej pory wzrosła średnia płaca, co było efektem procesów inflacyjnych i progresu wskaźnika PKB w przeliczeniu na jednego obywatela.

Warto się jednak zastanowić, czy podwyższenie progu obecnie kształtującego się na poziomie 250 złotych nie powinno antycypować przewidywanego w najbliższych latach wzrostu gospodarczego, który stymuluje przecież progres w dziedzinie wynagrodzeń. Niezbędna jest zatem dyskusja, czy wspomniany próg nie powinien kształtować się na poziomie 1000 zł, albo nawet, jak postulują niektórzy przedstawiciele praktyki znacznie wyżej, nawet 2000 zł. Z satysfakcją odnotować należy, że w głosy praktyków wpisał się prokurator generalny, który zwrócił się do ministra sprawiedliwości o podjęcie stosownej inicjatywy legislacyjnej. Inicjatywa ta powinna jednak dotyczyć nie tylko podwyższenia progu kwotowego przy wymienionych powyżej kategoriach przestępstw. Katalog tych ostatnich winien zostać rozszerzony o przestępstwa oszustwa i przywłaszczenia. Większość prokuratorów praktyków uważa, że niezbędne jest przepołowienie czynu zabronionego stypizowanego w art. 286 kodeksu karnego poprzez wprowadzenie jednolitego progu kwotowego, identycznego z tym, który stosuje się przy kradzieży, zniszczeniu mienia czy paserstwie.

Pojawiają się również głosy o konieczności przepołowienia przestępstwa określanego jako przywłaszczenie mienia. Poglądy te w całości zasługują na aprobatę. Trudno bowiem znaleźć wytłumaczenie dla sytuacji, w której penalizuje się jako przestępstwo oszustwo na kwotę 5 zł, podczas gdy kradzież w sklepie mienia o wartości 249 zł jest jedynie wykroczeniem. Nie ma również racjonalnego argumentu, który uzasadniałby wdrażanie sprawy karnej o przestępstwo za czyn przywłaszczenia powierzonego mienia o wartości 250 zł, podczas gdy jego zniszczenie stanowiłoby z niewielką różnicą jedynie wykroczenie.

Podwyższenie progów kwotowych i rozszerzenie katalogu czynów przepołowionych ma również ogromne znaczenie praktyczne. Wydaje się, że tego rodzaju zmiana w istotny sposób wpłynęłaby na przyspieszenie postępowań. Doprowadziłaby bowiem do odciążenia prokuratorów od prowadzenia spraw najdrobniejszych. Prokurator nie musiałby sporządzać bądź zatwierdzać w takich sprawach aktów oskarżenia. Odpadłby również obowiązek uczestniczenia w tego rodzaju sprawach w procesach sądowych. Na gruncie obowiązujących regulacji - co prawda - większość tego rodzaju spraw prowadzona jest w postępowaniu uproszczonym, a zatem bez obowiązkowego udziału prokuratora. Nie można jednak zapominać, nie nawet minimalne przekroczenie okresu przerwy w rozprawie prowadzonej w tym trybie skutkuje przejściem w tryb zwyczajny, który wiąże już obligatoryjnie prokuratora z salą sądową.

Głębszej dyskusji społecznej wymaga natomiast ewentualna transformacja kierowania rowerem w stanie nietrzeźwości z przestępstwa na wykroczenie. Znane są szeroko argumenty zwolenników takiego rozwiązania. Nie można jednak zapominać, że zachowania takie stanowią swojego rodzaju plagę na polskich drogach. Niewątpliwie taka modyfikacja penalizacji wpłynęłaby na rozwój ruchu rowerowego. Byłby to trend pozytywny nie tylko w opinii sprzedawców rowerów, ale i ekologów. My jednak, jako prokuratorzy, musimy się poważnie zastanowić o wpływie takiego posunięcia na bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Wracając jednak do trybu uproszczonego, który stosuje się w najprostszych i najdrobniejszych sprawach, nie sposób pominąć w tym miejscu zadziwiającej propozycji ze strony komisji kodyfikacyjnej prawa karnego, która zarekomendowała Ministerstwu Sprawiedliwości w projekcie nowelizacji kodeksu postępowania karnego jego likwidację. Propozycja ta koliduje z ogólnym założeniem nowelizacji, której celem ma być przyspieszenie postępowania i wydaje się co najmniej nieprzemyślana oraz nazbyt pochopna. De lege lata w trybie uproszczonym rozpoznawane są zgodnie z art. 469 k.p.k. sprawy, w których było prowadzone dochodzenie.

Zasadniczymi i pozytywnymi w kontekście postulatów usprawnienia i uproszczenia postępowania konsekwencjami formy dochodzenia i trybu uproszczonego są w pierwszej kolejności możliwość jedynie zatwierdzania przez prokuratora aktu oskarżenia sporządzonego przez policję i niezawierającego uzasadnienia, z drugiej zaś brak obowiązku uczestniczenia oskarżyciela w rozprawie. Rozwiązania te wyłączają zatem prokuratora z części prostych i nieskomplikowanych czynności, wychodząc naprzeciw dobrze pojmowanej ekonomice procesowej. Prokurator nie ma procesowego obowiązku samodzielnego sporządzania aktów oskarżenia w prostych sprawach, jak prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości czy niealimentacja. W takich sytuacjach akty oskarżenia przygotowuje policja. Nie ma także obowiązku uczestniczenia przed sądami w dużej części rozpraw w najdrobniejszych sprawach. W tym czasie może skupić się na prowadzeniu postępowań przygotowawczych o większym ciężarze gatunkowym oraz sprawowaniu efektywnego nadzoru nad policją i innymi służbami. Proponowane przez komisję rozwiązania spowodują przerzucenie ogromnej części aktywności prokuratorów na sprawy drobne. Nie będzie wielkim ryzykiem stwierdzenie, że w pewien sposób zamkną go w sądzie na sprawach prostych i nieskomplikowanych dowodowo. Kwestia poszerzenia obowiązków prokuratora o udział w rozprawach dotychczas rozpoznawanych w trybie uproszczonym oraz obowiązek pisania aktów oskarżenia dotychczas sporządzanych przez policję i inne uprawnione organy została całkowicie pominięta w ocenie skutków regulacji przez autorów projektu.

Tymczasem wprowadzenie takich zmian skutkować będzie albo koniecznością zwiększenia liczby prokuratorów, albo potrzebą głębokiej reformy strukturalnej, która prowadzić będzie do szerszego wykorzystania zasobów prokuratorów wyłączonych z udziału w postępowaniach przed sądami pierwszej instancji i sporządzania aktów oskarżenia. Wprowadzenie proponowanych rozwiązań bez tego rodzaju zmian doprowadzi do częściowego paraliżu prowadzenia postępowań przygotowawczych, czego skutkiem będzie znaczne wydłużenie czasu ich trwania. Tryb uproszczony winien zostać zatem zachowany. Konieczna jest natomiast jego reforma polegająca na rezygnacji z wymogu przejścia na tryb zwyczajny w przypadku przekroczenia terminu 21-dniowej przerwy. To sztuczne rozwiązanie nie znajduje dziś jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia. Skutkuje tylko niepotrzebnym zamieszaniem, kiedy prokurator nagle, w toku toczącego się bez jego udziału procesu, pojawia się na rozprawie tylko dlatego, że przerwa w niej na przykład z powodu urlopu lub choroby sędziego przekroczyła 21 dni. Reasumując zatem, propozycje prokuratora generalnego należy ocenić pozytywnie. Zmierzają one bowiem w odróżnieniu od niektórych propozycji komisji kodyfikacyjnej do rzeczywistego przyspieszenia i usprawnienia postępowania karnego.

@RY1@i02/2012/094/i02.2012.094.07000070h.802.jpg@RY2@

Jacek Skała, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP

Jacek Skała

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.