Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Zawiasy dodają sprawcom pewności siebie

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Około 60 proc. kar orzekanych przez polskie sądy to pozbawienie wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania. Mimo to zakłady karne pękają w szwach. Ewidentnie coś tu nie działa

Według kodeksu karnego karę pozbawienia wolności bez zawieszenia sąd orzeka tylko wtedy, gdy inna nie może spełnić celów kary. Zatem osadzenie ma być ostatecznością i należy wszelkimi sposobami go unikać. Zgodnie z tym brzmieniem kodeksu wyedukowano zawodowo już całe pokolenie sędziów. Wiedzą, że jeżeli orzekną karę bez zawieszenia, muszą szczegółowo uzasadniać, dlaczego jej nie zawiesili.

Przed 1998 r. zasady zawieszania wykonania kary były inne. Co do sprawcy musiała istnieć pozytywna prognoza, a względy społecznego oddziaływania sankcji nie mogły sprzeciwiać się zawieszeniu. W praktyce sprawca na warunkowe zawieszenie mógł liczyć raz, rzadziej dwa razy. Wobec osób, które mimo kary w zawieszeniu popełniły kolejne przestępstwo, orzecznictwo było bezlitosne. Prognoza się nie sprawdziła, sprawca nie respektował warunkowego zawieszenia, trafiał więc do zakładu karnego. Liczba osób tam osadzonych była duża, ale wiązało się to z tym, że orzekano wyższe kary bezwzględne, nie zaś z rzadszym zawieszaniem kar.

Obecny kodeks przyjął bardziej ogólne stwierdzenie: karę się zawiesza, jeśli jest to wystarczające dla osiągnięcia jej celów, a w szczególności zapobieżenia powrotowi sprawcy do przestępstwa. Z warunku prewencji ogólnej zrezygnowano. Jednak jest też ów przepis, że należy wszelkimi sposobami dążyć do orzekania innych kar niż bezwzględne pozbawienie wolności. I sądy muszą między tymi przepisami manewrować.

Równocześnie wprowadzono wydawanie wyroków w trybie ugody. Na orzeczenie określonej kary musi zgodzić się wówczas oskarżony. Przepisy i życie wykreowały więc pewien mechanizm. Sprawcę obchodzi jedno: nie siedzieć, dostać wyrok w zawieszeniu. Wysokość kary i okres zawieszenia mają dla niego małe znaczenie, on myśli tylko o dniu dzisiejszym. Dla prokuratora poganianego statystyką ugoda to dobre rozwiązanie: nie traci czasu na sali rozpraw. Ale kontrolują go przełożeni. Zgadza się więc na karę w zawieszeniu, ale żąda ustalenia jej w znacznym rozmiarze. Sędzia, też poganiany statystyką, jest zadowolony, że nie musi prowadzić procesu i pisać uzasadnienia. I kara zostaje orzeczona. Nikt wyroku nie zaskarży i wszyscy chętnie udają, że tym razem kara powstrzyma sprawcę od dalszych przestępstw, choć to już piąty jego wyrok z zawieszeniem.

Sprawca to przeważnie człowiek bez wykształcenia, zwykle z patologicznej rodziny, wcześnie zaznajomiony z alkoholem i narkotykami. Często ma nieprawidłową osobowość, nastawiony jest tylko na zaspokajanie swoich bieżących potrzeb, dalszych planów nie ma. Zawiasy są z jego punktu widzenia nieważne, bo skoro się nie siedzi, to nie ma kary. Osoby skazane z warunkowym zawieszeniem często twierdzą, że są niekarane. Karą w zawieszeniu się nie przejmują i popełniają kolejne przestępstwa.

Sprawca staje znowu przed sądem, często znowu zawiera ugodę i kara znowu jest w zawieszeniu - i tak dalej. Rekordzista Polski miał na koncie 23 wyroki w zawieszeniu. Pięć - sześć jest już normą. Każde kolejne takie skazanie utwierdza sprawcę w przekonaniu, że jest bezkarny, bo wciąż jest na wolności, a zawiasy się nie liczą. Aż wreszcie po kolejnym skazaniu sąd zarządza wykonanie jednego lub dwóch wcześniejszych wyroków.

Sprawca trafia pierwszy raz w życiu do zakładu karnego. Nie za to, co zrobił teraz, ale za dużo wcześniejszy czyn: związek między czynem a karą zanikł dla niego już dawno. Karę odbywa, uzyskuje niekiedy warunkowe zwolnienie. W okresie próby po zwolnieniu popełnia kolejne przestępstwo. Dostaje kolejny wyrok, często w trybie ugody znowu w zawieszeniu. Ale warunkowe zwolnienie zostaje odwołane i zarządzona zostaje jakaś kolejna kara za wcześniejsze czyny. Tak to trwa, aż w końcu zarządzane kary posypią się jak kostki domina. Sprawca będzie musiał odsiedzieć wszystkie, uskłada się parę lat. Przywyknie do warunków, edukować go będą koledzy z celi. Przestanie się bać więzienia. Może się zresocjalizować, ale może ugrzęznąć na lata w środowisku przestępczym.

Specjaliści od resocjalizacji od dawna wiedzą, że najskuteczniej na młodego sprawcę działa pierwsza w życiu odsiadka, najlepiej krótka. Pierwsze miesiące pobytu w zakładzie są najbardziej przykre, trzeba się przystosować. Jeśli nie zdąży i wyjdzie, jest największa szansa, że będzie się bał wrócić. Tymczasem w Polsce niemal każdy skazany, który trafia pierwszy raz do zakładu karnego, ma od razu do odbycia dwie, trzy odwieszone kary. Gdyby ukarano go wcześniej, może by przestał popełniać przestępstwa. On jednak, rozzuchwalony kolejnymi zawiasami, grasował dalej. Zamiast kilku miesięcy odbędzie uzbierane i odwieszone całe lata więzienia. Dlatego większość odbywających obecnie kary pozbawienia wolności to ludzie, którym liczne kary zarządzono do wykonania, a w zakładach karnych jest pełno.

Nie poprawi sytuacji orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że gdy kara za przestępstwo popełnione podczas zawieszenia jest znowu zawieszona, zarządzenie wykonania poprzedniej kary nie może być obligatoryjne. Trybunał odszedł od kodeksowej zasady, że kara z warunkowym zawieszeniem jest jednak karą pozbawienia wolności. Uznał ją za karę innego rodzaju. Ale kilkakrotny sprawca, któremu nie zarządzi się jej wykonania, przeważnie będzie dalej popełniał przestępstwa. Zarządzi mu się wykonanie kar po następnym czynie. Będzie więcej do odsiedzenia.

Co z tym zrobić? Trzeba myśleć nad potrzebą zmian w prawie karnym. Zamiast kar dłuższych, ale zawieszanych, które z reguły będą po pewnym czasie wykonane, częściej stosować krótkoterminową karę pozbawienia wolności, bardzo skuteczną w innych krajach. Można wprowadzić warunkowe zawieszenie części kary. Kara np. roku pozbawienia wolności, w tym dwa miesiące bezwzględnej i dziesięć miesięcy w zawieszeniu, z jednej strony uderzy w sprawcę natychmiastową sankcją, z drugiej będzie stanowiła formę probacji. Ten system też jest znany, sprawdza się np. we Francji, a wymagałby tylko nieznacznej korekty kodeksu.

Obecnie mamy sytuację, w której wielokrotne zawieszanie wykonania kar demoralizuje sprawców. Najpierw czują się bezkarni, a potem spędzają w zamknięciu lata. Sprawca zamiast krótko siedzi długo, a gdy wychodzi, nie boi się już więzienia. Zakłady karne są więc przepełnione, a efekty - mierne.

23 wyroki pozbawienia wolności w zawieszeniu usłyszał rekordzista

Przed 1998 r. sprawca na warunkowe zawieszenie mógł liczyć raz, rzadziej dwa razy

@RY1@i02/2013/187/i02.2013.187.18300090e.804.jpg@RY2@

Maciej Strączyński prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"

Maciej Strączyński

prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.