Sędzia nadal będzie zobowiązany ustalić prawdę materialną
MAREK CELEJ Nie można wykluczyć, że sądy będą chciały pełnić aktywniejszą rolę, niż przewidział to ustawodawca. Pytanie jednak, na ile te zapędy będą racjonalne
Nastawia się pan na to, że 1 lipca 2015 r. wejdzie pan na salę, wygodnie usiądzie i będzie jedynie obserwował, jak gimnastykują się strony?
Tak z pewnością nie będzie. Sąd nawet w tym nowym modelu musi być choć trochę aktywny.
Na czym ta aktywność ma polegać?
Generalnie mamy być jedynie arbitrem, który ma rozstrzygnąć spór między oskarżycielem a obroną. Ale oprócz tego, że będziemy się temu sporowi przysłuchiwać, musimy przecież również czuwać nad tym, aby proces toczył się zgodnie z regułami procedury.
Sędziowie są gotowi na oddanie stronom inicjatywy w procesie? Obecnie to przecież oni są szefami na salach rozpraw.
Komuś, kto jest sędzią dopiero od niedawna, zapewne łatwiej będzie przyswoić nowe reguły gry. Nie jest on bowiem aż tak związany, poprzez swoje doświadczenia z sali rozpraw, z obecnym systemem. Natomiast sędzia taki jak ja, z 20-30-letnim stażem, jest mocno zakotwiczony w tym tradycyjnym modelu. I być może takim sędziom ciężej będzie zrzec się roli polegającej na rządzeniu na sali rozpraw.
Dadzą radę?
Moim zdaniem to kwestia kilku treningów. Strach ma wielkie oczy. Pamiętam jednak, jak kilkanaście lat temu wprowadzano przepisy dotyczące stosowania przez sądy tymczasowego aresztowania. Wówczas też pojawiały się obawy, czy sądy sobie z tym poradzą. Za parę miesięcy sprawa ucichła, procedurę zaczęto stosować, wykształciła się odpowiednia praktyka poparta licznym orzecznictwem i wszystko funkcjonuje normalnie. Mało tego - obecnie nikt sobie nie wyobraża, że można inaczej stosować areszt aniżeli przez sąd. I tak samo będzie z instytucją kontradyktoryjności.
Zgodnie z nowymi przepisami dowody będą przeprowadzane na wniosek stron. Ustawodawca jednak pozostawił sądowi furtkę: może przeprowadzić dowód z urzędu wówczas, gdy zaistnieją wyjątkowe okoliczności. Sędziowie nie będą tego przepisu nadużywali?
Nie można wykluczyć, że sądy będą chciały pełnić aktywniejszą rolę, niż przewidział to ustawodawca. Pytanie jednak, na ile te zapędy będą racjonalne.
Co konkretnie ma pan na myśli?
Wszystko będzie zależało od tego, jak będzie przygotowane postępowanie dowodowe. Jeżeli będzie ono komplementarne, to wówczas sędziemu rzeczywiście nie pozostanie nic innego, jak powściągnąć swoją chęć rządzenia procesem i wejść w rolę arbitra. Proszę jednak pamiętać, że wprowadzenie tego przepisu było konieczne.
Dlaczego?
Nadal w procesie karnym obowiązuje zasada prawdy materialnej. Gdybyśmy z niej zrezygnowali, to oczywiście taki zapis w kodeksie postępowania karnego byłby niepotrzebny. A tak sędzia wciąż jest zobligowany do tego, aby tę prawdę materialną ustalić. A jak miałby to zrobić bez tego przepisu, w sytuacji gdyby strony nie były aktywne?
Czy to nie będzie jednak ognisko zapalne?
Bardzo prawdopodobne. Zwłaszcza że ustawodawca nie precyzuje, jakie mają być te wyjątkowe okoliczności uzasadniające przeprowadzenie dowodu z urzędu. To będzie musiał oceniać sam sąd. I kierować się przy tym potrzebą dotarcia do wspomnianej już prawdy materialnej. Z drugiej jednak strony ten zapis ma chronić sędziów przed zarzutami apelacyjnymi, że zrobili coś, do czego nie byli uprawnieni. Poza tym przypuszczam, że spory na temat tego, czy sąd wykazał się zbyt dużą aktywnością, dotyczyć będą raczej dowodów przeprowadzanych na okoliczność stwierdzenia winy oskarżonego. A przecież mamy jeszcze dowody przeprowadzane po to, aby ustalić wymiar kary.
I tutaj nie będzie zgrzytu?
Nie sądzę, a to dlatego, że rzecznik interesu publicznego, czyli prokurator, jest zobligowany do przedstawiania dowodów zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego. Tak więc nie może on negować przeprowadzenia przez sąd z urzędu takiego dowodu, który ma uzasadnić np. że oskarżony to osoba, która wychowywała się w rodzinie patologicznej.
Od 1 lipca 2015 r. procesy karne ruszą z kopyta?
Trudno jest wyrokować. Nie wiemy przecież, jak te zmiany będą stosowane w praktyce. Żałuję, że zanim ustawodawca przyjął takie rozwiązanie, ich autorzy nie pokusili się o sprawdzenie ich w praktyce. Nie przeprowadzono według projektowanych zasad żadnych pozorowanych procesów. A dzięki nim mielibyśmy wiedzę, jak to będzie wyglądało od strony technicznej i być może udałoby się nam zapobiec wpadkom, które zapewne czekają nas po wejściu w życie zmian.
@RY1@i02/2014/192/i02.2014.192.18300090b.801.jpg@RY2@
FOT. WOJTEK GÓRSKI
Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie
Rozmawiała Małgorzata Kryszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu