Mroczny przedmiot pożądania ministra
Opinia
Ostatnie doniesienia prasowe wskazują, że sejmowa stała podkomisja ds. nowelizacji prawa karnego poważnie myśli o przyznaniu ministrowi sprawiedliwości kompetencji do składania nadzwyczajnych kasacji w sprawach karnych. Choć jest to projekt opozycyjny, to znajduje on poparcie zarówno ze strony przedstawicieli koalicji rządzącej, jak również samego ministra. Jak widać pożądanie politycznego instrumentu nacisku na sądownictwo łączy ponad podziałami partyjnymi.
Minister sprawiedliwości utracił możliwość składania kasacji w sprawach karnych wraz z rozdzieleniem urzędu ministra i prokuratora generalnego w 2010 r. Wówczas, mimo że istniała teoretycznie taka możliwość, nie zdecydowano się na dopisanie ministra sprawiedliwości do grona podmiotów wyposażonych w kompetencję z art. 521 k.p.k., tj. prawo wnoszenia kasacji nadzwyczajnej. Możliwość taką mają jedynie RPO i prokurator generalny. Po wyborach w 2011 r. postanowiono jednak powrócić do takiego pomysłu. W ministerialnym projekcie przepisów wprowadzających nowe prawo o prokuraturze zaproponowano także zmianę kodeksu postępowania karnego i przyznanie ministrowi możliwości składania kasacji w sprawach karnych.
Dlaczego? Zarówno projekt poselski, jak i rządowy wskazują na odpowiedzialność ministra za funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. W związku z czym "powinien [on] mieć narzędzia do skutecznej interwencji prawnej w sytuacji, gdy wymiar sprawiedliwości popełnia błąd". Co więcej, prawo do składania kasacji nadzwyczajnych ma umożliwić ministrowi kształtowanie i realizację polityki karnej. Argumentuje się przy tym, że będzie to instrument mniej inwazyjny niż inicjowanie procesu legislacyjnego.
Posłowie popierający powyższe rozwiązanie wydają się zapominać, że politykę karną tworzy ustawodawca (tj. posłowie właśnie) za pomocą uchwalanych ustaw. Niestety, nie przedstawiono dowodów na to, że posiadanie przez ministra tej kompetencji do 2010 r. w istotny sposób wpływało na niwelowanie "błędów popełnionych przez wymiar sprawiedliwości".
Kasacja jest środkiem nadzwyczajnym, o wąsko zakrojonych podstawach. Tymczasem teraz posłowie proponują przyznanie takiego uprawnienia aktywnemu politykowi, bywało że nieprawnikowi, który w ramach własnej dyskrecji będzie określał, który błąd wymiaru sprawiedliwości należy naprawić. Nietrudno wyobrazić sobie konferencje prasowe służące tylko do tego, aby minister sprawiedliwości mógł poinformować o właśnie złożonych kasacjach. Jednego dnia kasacja będzie dotyczyła pedofila skazanego na zbyt niską karę, drugiego pijanego kierowcy, który ze względu na wadliwe dowody został uniewinniony, a trzeciego dnia aferzysty gospodarczego. Jak się nam zdarzy populistyczny minister, to okładki w "Fakcie" czy "Super Expressie" będą dyktować, gdzie trzeba interweniować i naprawiać błędy. Media zapewne stawią się gromadnie na takiej konferencji prasowej, a minister sprawiedliwości będzie mógł się wykazać, że przecież działa, usuwa "wypaczenia sądów", dąży do sprawiedliwości, wykazuje troskę. Słowem - prawdziwy szeryf.
Przyznanie ministrowi kompetencji kasacji nadzwyczajnej poszerza znacząco obecność władzy wykonawczej w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Z całą pewnością jest to kompetencja wygodna, ale czy ministrowi rzeczywiście niezbędna? Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego oceniła taką propozycję jako możliwą, ale niezasadną. Nie po to przecież pozbawiano ministra sprawiedliwości funkcji prokuratora generalnego, żeby teraz przyznać mu z powrotem wszystkie jego kompetencje.
Jeśli ministrowi sprawiedliwości faktycznie zależy na stanie praworządności, to zawsze może poprosić prokuratora generalnego o wniesienie kasacji. Jeśli zależy na ochronie praw i wolności jednostki - może poprosić rzecznika praw obywatelskich. I niech tak zostanie.
Kasacja jest środkiem nadzwyczajnym. Tymczasem prawo do jego stosowania miałby zyskać aktywny polityk
@RY1@i02/2014/116/i02.2014.116.18300130b.804.jpg@RY2@
dr Adam Bodnar wiceprezes zarządu w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, adiunkt w Zakładzie Praw Człowieka WPiA UW
dr Adam Bodnar
wiceprezes zarządu w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, adiunkt w Zakładzie Praw Człowieka WPiA UW
@RY1@i02/2014/116/i02.2014.116.18300130b.805.jpg@RY2@
mgr Barbara Grabowska koordynatorka programu "Obserwatorium procesu legislacyjnego w wymiarze sprawiedliwości" w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, doktorantka w Zakładzie Praw Człowieka WPiA UW
mgr Barbara Grabowska
koordynatorka programu "Obserwatorium procesu legislacyjnego w wymiarze sprawiedliwości" w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, doktorantka w Zakładzie Praw Człowieka WPiA UW
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu