Trybunał sprawcą całego zamieszania
Sąd Najwyższy wskazał sędziom sądów powszechnych, że treść wyroku TK musi być tak traktowana, aby mogli racjonalnie postępować
Sąd może nie zastosować przepisu uznanego przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z ustawą zasadniczą, mimo że uchylenie jego mocy odroczono w czasie. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy, rozpatrując zagadnienie prawne dotyczące art. 75 par. 1 kodeksu karnego. Ta decyzja zapewne pana nie zdziwiła.
Nie. Jeszcze przed rozstrzygnięciem pytania wskazywałem, i to na państwa łamach ("Szukajcie, a znajdziecie. Inny przepis", Prawnik 61/2014 - przyp. red.), że sędziowie nie mają w tej sprawie związanych rąk. Należy jednak podkreślić, że Trybunał Konstytucyjny postawił Sąd Najwyższy przed bardzo trudnym problemem. Uznał bowiem art. 75 par. 1 kodeksu karnego za niezgodny z konstytucją tylko częściowo. Określił, że jest on zgodny z ustawą zasadniczą w zakresie, w jakim nakazuje obligatoryjne odwieszenie kary wobec osoby, która w okresie próby skazana została za przestępstwo podobne na bezwzględną karę pozbawienia wolności, ale że jest już niekonstytucyjny, jeżeli zobowiązuje do odwieszenia kary, gdy osoba w okresie próby została skazana takie samo przestępstwo, lecz na karę, której wykonanie ponownie warunkowo zawieszono.
To bardzo osobliwe zachowanie.
Co do merytorycznego rozstrzygnięcia nie. Trybunał mógł przecież, bo już nieraz tak postępował, stwierdzić od razu w swym orzeczeniu, że przepis jest niekonstytucyjny częściowo, właśnie w tym drugim przypadku. Z chwilą wydania wyroku w tym zakresie przepis by stracił moc. Wtedy sytuacja dla sądów byłaby jasna. Wiedziałyby, że mogą stosować przepis z zastrzeżeniem, że dotyczy on jedynie skazanych w ponownym postanowieniu na karę bezwzględną. Takie wyroki trybunału - o częściowej niezgodności przepisu z konstytucją - już zapadały i niejednokrotnie dotyczyły prawa karnego. Tak było z przepisami o wznowieniu postępowania, gdy TK uznał za niekonstytucyjne ograniczenie podstawy wznowienia. Tak było z przepisami o kosztach obrony osoby uniewinnionej. Sądy stosowały przez całe lata zakwestionowane przepisy z poprawką na wyrok trybunału.
Tym razem jednak trybunał tak nie zrobił.
Właśnie, a przy tym wykonał woltę dość osobliwą. Wywiódł, że niekonstytucyjne jest obligatoryjne zarządzanie wykonania kary w stosunku do osób, które dostały drugi wyrok w zawieszeniu, a jednocześnie orzekł, że za 18 miesięcy straci moc cały przepis, również w tym zakresie, w jakim dotyczył on zarządzania kar w stosunku do ludzi, którzy za drugim razem dostali karę bezwzględną. A więc w tym zakresie, który nie został uznany za niezgodny z ustawą zasadniczą. Co gorsza trybunał - co zauważył Sąd Najwyższy - nijak nie uzasadnił, dlaczego w takim razie uchyla cały przepis i dlaczego odracza jego uchylenie w czasie.
To też zostało trybunałowi we wspominanej uchwale Sądu Najwyższego wyraźnie wytknięte.
I w mojej ocenie bardzo dobrze, że SN tak właśnie postąpił. Trybunał wskutek wydania wyroku takiej, a nie innej treści postawił sądy w trudnej sytuacji. Sąd Najwyższy z jednej strony starał się uzmysłowić to sędziom trybunału, a z drugiej wskazał sędziom sądów powszechnych, że treść wyroku musi być tak traktowana, aby mogli racjonalnie postępować. Poza tym, o czym już Sąd Najwyższy nie napisał, może teraz dojść do sytuacji, w której ustawodawca przepisu w ciągu tych 18 miesięcy nie zmieni. Nieraz się już tak zdarzało, że politycy nie wyrażali zainteresowania zmianą wadliwego przepisu albo po prostu nie zdążali. A jeśli cały przepis wygaśnie, powstanie luka w prawie.
A czy w pana opinii jako karnisty decyzja trybunału uznająca par. 1 art. 75 kodeksu karnego za niekonstytucyjny była słuszna?
Generalnie rzecz biorąc należy podkreślić, że instytucja obligatoryjnego zarządzania kary jest znana na całym świecie. Istnieje wiele krajów, których ustawodawstwo przewiduje niejako automatyczne zarządzanie wykonania kary zawieszonej nawet z mniej poważnych powodów niż ten wskazany w art. 75 par. 1 k.k. i nikomu nie przychodzi do głowy, że może to być niezgodne z konstytucją jakiegokolwiek kraju czy np. konwencją praw człowieka. To jest po prostu konsekwentna, jednoznaczna postawa państwa wobec osoby, która jest niepoprawna i wiedząc, co ją czeka, powraca do przestępstwa w okresie próby. Pokazuje, że nie zasłużyła na warunkowe zawieszenie wykonania kary. Moim osobistym zdaniem trybunał nie miał racji dochodząc do wniosku, że ten przepis jest niekonstytucyjny. Poza tym nie jest to jedyny polski przepis, przy którym używa się zwrotu "sąd odwołuje, sąd zarządza" - a więc musi zawsze orzec w określony sposób, bez wyjątku. Identycznie jest np. przy odwoływaniu warunkowego zwolnienia, które jest środkiem probacyjnym podobnym do warunkowego zawieszenia kary.
Ale czy pana pogląd jest jedyny? Można przecież zająć odmienne stanowisko - skoro sąd za drugim razem karę też zawiesił, to dlaczego obowiązkowo zarządzać tę pierwszą?
Można tak argumentować, ale mam wrażenie, że mój pogląd jest tu zgodny ze stanowiskiem ministra sprawiedliwości. On też ten problem dostrzegł i zaproponował taką zmianę przepisów, przy której wobec osoby dokonującej w okresie próby podobnego przestępstwa nie będzie można znowu zawieszać kary. Jest to propozycja szerokiej dość reformy, wynikającej z faktu, że w Polsce nadużywana jest kara pozbawienia wolności z zawieszeniem. Efektem tego jest znaczna liczba osób przebywających w zakładach karnych, które najpierw nie przejmują się wielokrotnie warunkowo zawieszanymi karami, a potem im te kary się zarządza, gdy już się sporo uskłada. Kary są przez to dłuższe, a w dodatku odbywane późno, dopiero po kilku skazaniach. Jeśli te zmiany zostaną przyjęte, wyrok trybunału będzie w ogóle bezprzedmiotowy.
A jak pana ocenia argumentację Sądu Najwyższego zawartą w uchwale?
Sąd Najwyższy wskazał, że skoro trybunał stwierdził, iż przepis ma pozostawać w porządku prawnym jeszcze przez 18 miesięcy, to oznacza, że wyrok trybunału w tym zakresie musi obowiązywać. W uzasadnieniu pojawiło się jednak i takie stwierdzenie, że zastosowanie art. 75 par. 1 k.k. może obrażać konstytucję. Z tego płynie wniosek, że co by obecnie sędziowie nie zrobili, będzie można im zarzucić obrazę konstytucji. Jeśli zastosują art. 75 par. 1 k.k., to zastosują przepis uznany za niezgodny z konstytucją. W przypadku zaś, gdy już teraz go odrzucą i uznają, że nie należy go stosować, będą działali niezgodnie z art. 190 ustawy zasadniczej, który mówi, że trybunał może określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego niż data publikacji wyroku. Sąd Najwyższy dostrzegł, że sędziowie przed taką alternatywą staną i niejako ich z tej wymuszonej obrazy konstytucji rozgrzeszył.
W tym orzeczeniu SN wskazał jednak i to, że sądy mogą opierać swoje wyrokowanie również na innych artykułach konstytucji, niejako ignorując zapis art. 75 kodeksu karnego.
To było jedyne rozsądne wyjście. SN mając do czynienia z tak kłopotliwą sytuacją stwierdził, że sąd w zależności od okoliczności danej sprawy ma prawo zastosować art. 75 par. 1 k.k. albo też nie. Sam musi dokonać w tej mierze oceny. Takie wnioski wyciągnięte zostały z tego, co uczynił trybunał. A ten, jak stwierdziliśmy, z jednej strony uznał, że przepis jest niekonstytucyjny, z drugiej kazał czasowo go utrzymać go w mocy. W opinii Sądu Najwyższego taka decyzja TK daje sądom prawo zarówno do stosowania, jak i niestosowania nieszczęsnego przepisu. Bo sędzia będzie albo stosował się do wyroku trybunału w tej części, w której uznano przepis za niekonstytucyjny, albo w tej, w której kazano go dopiero za jakiś czas wygasić. Reasumując, nie musi stosować art. 75 par. 1 kodeksu karnego, mimo że z porządku prawnego zostanie on usunięty dopiero za rok. A całe zamieszanie przez to, że trybunał niefortunnie sformułował swój wyrok. Wystarczyło określić, że przepis jest niekonstytucyjny w części i od momentu ogłoszenia wyroku nie obowiązuje.
Cokolwiek by obecnie sędziowie zrobili, będzie można im zarzucić obrazę konstytucji. Sąd Najwyższy niejako ich z tej wymuszonej obrazy ustawy zasadniczej rozgrzeszył
@RY1@i02/2014/066/i02.2014.066.07000020a.803.jpg@RY2@
Fot. mat. prasowe
Maciej Strączyński sędzia, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"
Rozmawiała Anna Krzyżanowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu