Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Z obozu pracy trafiły przed sąd

26 czerwca 2018

Nieludzkie warunki pracy w litewskiej szwalni

Sześć obywatelek Sri Lanki zbiegło z obozu pracy na Litwie do Polski. Zostały przyjęte do programu pomocy ofiarom handlu ludźmi. Jednocześnie zostały skazane za... nielegalne przekroczenie granicy.

Straż graniczna zatrzymała je 4 października 2014 r. w okolicach Ogrodnik (gmina Sejny). Kobiety nie miały przy sobie paszportów ani innych dokumentów tożsamości. Odebrał im je wcześniej ich pracodawca na Litwie (były zatrudnione w szwalni).

Warunki na Litwie mocno różniły się od tego, co obiecywała im agencja pośrednictwa na Sri Lance. Szwalnia w rzeczywistości była obozem pracy, w którym obowiązywał 11-godzinny reżim przez sześć lub siedem dni w tygodniu. Wynagrodzenie przy tym wynosiło, w przeliczeniu na polską walutę, zaledwie złotówkę za godzinę.

Kobiety, mówiące tylko po syngalesku, nie potrafiły się zwrócić o pomoc. Postanowiły ruszyć do Polski, bo w Warszawie - w przeciwieństwie do Wilna - jest ambasada państwa, którego są obywatelkami.

Przesłuchano je tuż po zatrzymaniu przez polską straż graniczną. Kobiety zgodziły się na dobrowolne poddanie karze.

Jednak po ich zeznaniach Prokuratura Rejonowa w Sejnach wszczęła postępowanie w sprawie przestępstwa handlu ludźmi w latach 2013-2014 w miejscowości Wisaginia na Litwie. Później polscy śledczy zwrócili się do litewskiej prokuratury generalnej z wnioskiem o ściganie osób, które stały za całym procederem.

Jednocześnie przeciwko sześciu kobietom wszczęto postępowanie w związku z nielegalnym przekroczeniem granicy. One same składały zeznania dzień po wyrwaniu się z obozu pracy, w którym spędziły od kilku do kilkunastu miesięcy.

7 października 2014 r. kobiety zostały objęte Programem wsparcia i ochrony ofiary/świadka handlu ludźmi, który prowadzi m.in. La Strada Fundacja przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu. To właśnie ta organizacja wystąpiła do rzecznika praw obywatelskich z wnioskiem o wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego (za nielegalne przekroczenie granicy skazano je na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata).

- Te kobiety nawet nie wiedziały, że toczy się przeciw nim postępowanie. O wyroku dowiedziały się już po tym, gdy minął termin składania apelacji - mówi Irena Dawid-Olczyk, prezes fundacji La Strada. - Z jednej strony państwo przyznaje, że prawdopodobnie były ofiarami handlu ludźmi, z drugiej karze je za nielegalne przekroczenie granicy. Przecież obie sprawy rozpoczęły się w tej samej prokuraturze - dodaje.

- Rzecznik po zapoznaniu się z wnioskiem podjął tę sprawę. O tym, czy skieruje wniosek o kasację do Sądu Najwyższego, zdecyduje po zapoznaniu się z aktami sądu. Już o nie wystąpiliśmy - zapewnia w rozmowie z DGP Dariusz Zbroja, zastępca dyrektora zespołu prawa karnego RPO.

Sama prokuratura potwierdza, że popełniono błąd. - W naszej ocenie ten wniosek był bezzasadny. Niestety, wyrok się uprawomocnił. Dlatego Prokuratura Okręgowa w Suwałkach wystąpiła do prokuratora generalnego z prośbą, by ten złożył wniosek o kasację - komentuje prokurator Janusz Kordulski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. Dodaje, że jest za wcześnie, by stwierdzić, kto w tym wypadku zawinił.

Gdyby faktycznie RPO uznał, że wniosek o kasację jest zasadny, złoży go najwcześniej za kilka miesięcy. W optymistycznym wariancie Sąd Najwyższy rozpatrzy go po kilku miesiącach. W pesymistycznym - po roku lub dwóch.

Kobiety zostały objęte programem wsparcia ofiar handlu ludźmi

@RY1@i02/2015/056/i02.2015.056.000001400.803.jpg@RY2@

Ofiary handlu ludźmi w latach 2010-2012 w 28 krajach UE

Maciej Miłosz

maciej.milosz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.