Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Burmistrz zgłosił wycinkę i stał się podejrzanym

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

AKTUALNOŚCI W ubiegło-tygodniowej publikacji na temat wycinki lasu w Łebie ustaliliśmy, że była ona legalna, bo gminna ochrona nie wystarcza. Resort środowiska twierdzi, że i tak załamano prawo, bo na tym terenie są inne formy ochrony. Nie jest to do końca prawda

Wyrębu drzew nie mógł zatrzymać miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego - jak początkowo twierdzili urzędnicy resortu środowiska - bo jego rolą nie jest ochrona drzew. Resort nie złożył jednak broni i wydał specjalny komunikat. Czytamy w nim, że w Łebie mamy do czynienia z poważnym naruszeniem, bo działki znajdują się w otulinie Sowińskiego Parku Narodowego i w pobliżu obszaru Natura 2000. - Nie ulega wątpliwości, że w Łebie złamano prawo. To sprawa dla prokuratora - podkreślał ostatnio minister środowiska Jan Szyszko.

Tymczasem z naszych informacji wynika, że resort znów się myli. Bo jak zwracają uwagę prawnicy, na gruncie obowiązujących przepisów oraz orzecznictwa ochronie podlegają tylko tereny należące do parków narodowych i tylko do nich, co do zasady, znajdują zastosowanie zakazy. - Otulina to jedynie narzędzie ochrony parku - twierdzi Dominika Nosal, radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych Klatka i partnerzy. I dodaje, że na terenie otulin parków narodowych nie wprowadzono ograniczeń odnoszących się do lokalizacji przedsięwzięć i warunków technicznych.

Przy czym niektóre sądy twierdzą, że w otulinach nie mogą być umiejscowione inwestycje pociągające za sobą zagrożenia dla parku narodowego. W przypadku stwierdzenia możliwości wystąpienia takich zagrożeń organy powinny wydać decyzję (o ile w danym przypadku jest ona konieczna) o charakterze odmownym. - W przypadku Łeby wycinka nie wymagała zezwolenia, bo nie było się czemu sprzeciwiać - mówi radca.

Drzew nie uratowałby argument powiązania terenu wyrębu z obszarem Natura 2000. Bo jak wynika z danych Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, wykarczowane działki nie są objęte tym chronionym obszarem, choć leżą przy jego granicach.

Wszystko wskazuje na to, że wszystkie te argumenty są znane organom, które postanowiły ścigać sprawców z art. 181 par. 1 kodeksu karnego. Niestety i przy zastosowaniu tej podstawy prawnej winnych będzie trudno ukarać. Karą będą bardziej zagrożeni wynajęci drwale niż właściciel terenu. Na podstawie przywołanego przepisu co do zasady można bowiem nałożyć sankcje tylko na osoby osobiście niszczące przyrodę.

Tymczasem do grona podejrzanych dołączył burmistrz Łeby Andrzej Strzechmiński, który poinformował Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Gdańsku o skandalicznej wycince. A ta doniosła do prokuratury, że włodarz mógł nie dopilnować rejonu wycinki.

Paweł Sikora

C3

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.