Sąd bezlitosny dla neosędziego
Sam udział sędziego wskazanego przez obecną KRS w składzie orzekającym wystarczy, aby uchylić wyrok wydany z jego udziałem – stwierdził sąd okręgowy. Nie tędy droga – mówi część prawników
To niezwykle ważne orzeczenie, gdyż do tej pory sądy uznawały, że aby uchylić wyrok wydany przez neosędziego, muszą zostać spełnione dodatkowe przesłanki. Do tej pory decydowały się na taki krok przede wszystkim wówczas, gdy w orzekaniu brały udział osoby kojarzone z poprzednim obozem rządzącym, jak np. rzecznik dyscyplinarny sędziów Piotr Schab. Tym razem było jednak inaczej. Warszawski sąd okręgowy, badając apelację w jednej ze spraw karnych, doszedł do wniosku, że do uchylenia wystarczy sam fakt, że sędzia, która orzekała w I instancji, wzięła udział w procedurze konkursowej przed obecną Krajową Radą Sądownictwa.
– To orzeczenie pogłębia chaos w wymiarze sprawiedliwości. Może prowadzić do nierówności stron, naruszenia rzetelności i sprawności działania instytucji publicznych. To typowe dla sytuacji, w której przywracanie praworządności staje się pułapką i dla sędziów, i dla obywateli – komentuje Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśla, że obywatel, który przychodzi do sądu, chciałby, żeby jego sprawa została szybko i sprawnie załatwiona. – Tymczasem sprawa zawisła, bo jedna z pań sędziów uznała, że może, bez wyraźnej podstawy prawnej, odebrać innej sędzi zdolność do pełnienia urzędu – dodaje konstytucjonalista. Dlatego też, jego zdaniem, droga, którą obrał warszawski sąd, do rozwiązania problemu, jaki powstał po tym, gdy zmienił się sposób wyboru sędziowskiej części KRS, jest błędna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.