Dziennik Gazeta Prawana logo

Utajnione nazwy organów państwa

30 czerwca 2018

W internetowej bazie orzeczeń sądów administracyjnych dane wszystkich stron sporu są częściowo utajnione. W efekcie obywatel nie może się w prosty sposób dowiedzieć, który minister, dyrektor izby skarbowej czy wójt przegrał z podatnikiem, a także gdzie mieści się organ państwa skarżony w konkretnej sprawie. Czy słusznie?

Każdego roku wojewódzkie sądy administracyjne rozpatrują ponad 60 tysięcy skarg na decyzje organów administracji publicznej. Naczelny Sąd Administracyjny, w ramach kasacji, kolejne 14 tysięcy. Rozstrzygnięcia poszczególnych spraw są odnotowywane w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych, którą prowadzi NSA. Jednak przed publikacją z samej sentencji i uzasadnienia usunięte zostają dane pozwalające zidentyfikować organ państwa, który brał udział w sporze z obywatelem czy firmą. Podstawą tzw. anonimizacji orzeczeń jest zarządzenie nr 9 prezesa NSA z 11 lipca 2007 r., które wprowadza obowiązek wykreślenia danych wszystkich stron postępowania. - Nie widzę żadnego powodu, dla którego nazwy organów administracji nie miałyby być jawne. Nazwy organów wydających decyzje czy też podejmujących działania, które są potem skarżone do sądów, nie podlegają ochronie ustawowej - mówi dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych.

Co ciekawe GIODO w ostatnim czasie sam stanął przed problemem anonimizacji decyzji administracyjnych, które publikuje na stronie internetowej swojego urzędu. I ostatecznie wybrał zasady zbliżone do tych ustalonych przez NSA argumentując, że odwołania od decyzji generalnego inspektora trafiają do sądów administracyjnych. Wojciech R. Wiewiórowski zaznacza jednak, że w odróżnieniu od NSA, GIODO nie ukrywa nazw naczelnych i centralnych organów publicznych, których właściwość terytorialna obejmuje obszar całego państwa, jak np. ministra finansów, komendanta głównego policji czy generalnego inspektora informacji finansowej. - W tym przypadku następuje zatem pełna identyfikacja organu i osoby sprawującej daną funkcję - tłumaczy Wiewiórowski.

Rygorystyczne i często niejednolite reguły anonimizacji wyroków i orzeczeń od dawna budzą sprzeciw organizacji społecznych domagających się dostępu do informacji publicznej. Jest o co walczyć, bo obecnie nawet samo wspomniane zarządzenie nr 9 prezesa NSA nie jest upubliczniane - udostępnia się je jedynie na wniosek zainteresowanego.

@RY1@i02/2012/246/i02.2012.246.070000400.807.jpg@RY2@

Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet

Udostępnianie obywatelom orzeczeń sądowych jest elementem realizacji konstytucyjnego prawa do sądu. Z tym stwierdzeniem zgodzili się praktycznie wszyscy przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, którzy uczestniczyli w październikowej konferencji Ministerstwa Sprawiedliwości na temat dostępności orzecznictwa (konferencja "Internetowa Publikacja Orzeczeń Sądowych - prawo do sądu i informacji publiczne" zorganizowana 24 października 2012 r.). Przy czym nie chodzi tu tylko o to, by konkretny zainteresowany danym rozstrzygnięciem mógł dowiedzieć się o tym, jaka jest treść orzeczenia, ale by każdy mógł poznać sposób rozstrzygnięcia w interesujących go, nawet potencjalnie, sprawach.

Przedstawiciele Sądu Najwyższego sygnalizują wątpliwość, czy treść rozstrzygnięcia sądu i jego uzasadnienie jest informacją publiczną, ale już Naczelny Sąd Administracyjny nie ma tu żadnych wątpliwości: orzeczenia sądów taką informacją publiczną są, a ich udostępnienie powinno odbywać się na podstawie art. 61 Konstytucji RP i na zasadach przewidzianych w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Wszak treść orzeczenia to również informacja w sprawach publicznych, bo przedstawia efekt działania wymiaru sprawiedliwości. W dzisiejszych czasach aż prosi się o to, by do publikacji informacji publicznych dochodziło z wykorzystaniem internetu. W ten sposób informacja mogłoby być udostępniona najszerszemu kręgowi osób przy stosunkowo niewielkim nakładzie środków przeznaczonych na jej udostępnienie. Dlatego właśnie w ustawie o dostępie do informacji publicznej stworzono podstawy Biuletynu Informacji Publicznej - urzędowego publikatora teleinformatycznego.

Stworzenie mechanizmu masowej publikacji orzecznictwa wychodzi naprzeciw coraz większemu zainteresowaniu opinii publicznej wyrokami. Zamiast zatem rozpatrywać tysiące wniosków o dostęp do informacji, można stworzyć taki ośrodek informacyjny, w którym obywatele będą mogli zapoznawać się z orzecznictwem w trybie bezwnioskowym. To oszczędzi czas potrzebny na rozpoznawanie wniosków, a więc przyczyni się też do racjonalizacji wydatków publicznych. Trzeba przy tym pamiętać, że konstytucyjne prawo do informacji publicznej może podlegać ograniczeniom m.in. ze względu na określoną w ustawach ochronę wolności i praw innych osób. Ustawa doprecyzowuje, że czynnikiem ograniczającym dostęp do takiej informacji jest prywatność osoby fizycznej lub tajemnica przedsiębiorcy, ale dodaje od razu, że ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa. W ten sposób dochodzimy do problemu anonimizacji orzecznictwa.

Nie jest to sprawa banalna. Nie zawsze wystarczy usunąć z udostępnianego wraz z uzasadnieniem wyroku lub postanowienia informacje na temat nazwiska powoda, pozwanego, oskarżonego lub np. skarżącego decyzję administracyjną. Okoliczności danej sprawy ujawnione w treści orzeczenia mogą wszak ułatwiać wskazanie tych osób nawet bez dysponowania ich nazwiskiem. Z drugiej strony nie można zgodzić się na to, by automatycznie usuwać nazwiska osób fizycznych z orzeczeń, ponieważ w danej sprawie osoba fizyczna może występować właśnie jako osoba pełniąca funkcję publiczną. W takim przypadku będziemy mogli mówić o nadmiernej anonimizacji.

Jej przykładem może być sposób, w jaki zanonimizowano udostępniony w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych wyrok WSA w Warszawie o sygnaturze akt II SAB/Wa 295/11. Z treści udostępnionego judykatu usunięto m.in. daty dzienne, w których skarżące stowarzyszenie składało wnioski o dostęp do informacji publicznej, a nawet zanonimizowano nazwisko ministra, którego aktywność była w tej sprawie przedmiotem zainteresowania publicznego. W efekcie można dziś przeczytać na stronach NSA, że w tej sprawie domagano się informacji o tym, "w jaki sposób dobierano listę uczestniczących osób w spotkaniach z Ministrem M.B.", a przecież minister Michał Boni, o którego tu chodziło, występuje tu właśnie jako osoba pełniąca funkcję publiczną. Usunięcie dat dziennych wniosków składanych przez stowarzyszenie utrudnia opinii publicznej możliwość samodzielnego analizowania sposobu działania administracji publicznej, które było przedmiotem skargi w tej sprawie i doprowadziło do wydania wyroku. Jako obywatel zabiegający o dostępność orzecznictwa cieszę się, że Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło działania zmierzające do stworzenia mechanizmów publikacji orzeczeń sądów powszechnych. Od dawna jestem też beneficjentem systemu udostępniania w internecie orzeczeń sądów administracyjnych, a dzięki temu, że Trybunał Konstytucyjny publikuje swoje wyroki mogę również śledzić samodzielnie tezy w sporach konstytucyjnych. Nie zmienia to jednak faktu, że widzę potrzebę systemowego uregulowania publikowania efektów pracy wymiaru sprawiedliwości. Wszak dziś sądy tworzą swoje portale w oparciu o zarządzenia prezesów tych sądów, które - jak uważam - wydawane są bez dostatecznej podstawy prawnej (warto tu pamiętać o konstytucyjnej zasadzie legalizmu i zasadzie praworządności, która wynika z art. 7 Konstytucji RP). Dla jednolitości państwa warto postulować, by takie portale były częścią jednolitego systemu Biuletynu Informacji Publicznej, chociaż część sądów wcale nie traktuje ich w ten właśnie sposób. Warto też postulować, by powstały przemyślane i spójne - w obrębie poszczególnych rodzajów sądów, ale i w obrębie całego wymiaru sprawiedliwości - zasady anonimizacji orzeczeń.

Dziś w części sądów proces anonimizacji następuje ręcznie, część zaś sądów stosuje algorytmy i narzędzia programistyczne pozwalające na częściową automatyzację procesu anonimizacji. W tym ostatnim przypadku konkretna osoba obsługująca system ostatecznie decyduje, czy zaproponowany przez algorytm sposób ukrycia części informacji jest w danej sprawie właściwy, czy też nie. Jeśli taki algorytm jest stosowany, to - jako informacja publiczna - również on powinien być udostępniany publicznie. Tak, jak w Ministerstwie Gospodarki opracowano schemat dokumentu elektronicznego, który opisuje strukturę dokumentu zawierającego projekt aktu normatywnego, tak powinien też powstać schamat XML dla dokumentów elektronicznych wymiaru sprawiedliwości. A ponieważ coraz częściej "informatyczny kod zastępuje prawo" - warto postulować, by efekt zastosowania anonimizacji orzeczeń miał swoje odzwierciedlenie w semantycznej strukturze takiego dokumentu.

Powinny powstać przemyślane i spójne - w obrębie poszczególnych rodzajów sądów, ale i w obrębie całego wymiaru sprawiedliwości - zasady anonimizacji orzeczeń

@RY1@i02/2012/246/i02.2012.246.070000400.808.jpg@RY2@

Irena Kamińska, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego

Norma konstytucyjna zawarta w art. 47 Konstytucji RP zapewnia każdemu prawną ochronę życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia. Częścią prywatności są nasze dane osobowe t.j. przede wszystkim imię i nazwisko, ale nie tylko one. Artykuł 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych stanowi, że każdy ma prawo do ochrony dotyczących go danych osobowych. Czym zatem, poza imieniem i nazwiskiem, są dane osobowe chronione prawem? Nie zawsze odpowiedź na to pytanie jest łatwa i prosta, zwłaszcza przy zbiegu dwóch ustaw i konflikcie dwóch chronionych konstytucyjnie wartości. Jedną z nich jest wspomniana już ochrona prywatności i związana z tym ochrona danych osobowych. Drugą zapisane w art. 61 konstytucji prawo dostępu do informacji publicznej, w tym prawo dostępu do treści i postaci dokumentu urzędowego (art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. a ustawy o dostępie do informacji publicznej). Takim dokumentem urzędowym są z pewnością orzeczenia wydane przez sądy. Zawierają one dane osobowe stron postępowania, a ich uzasadnienia często informacje dotyczące życia prywatnego, sytuacji rodzinnej czy też stanu zdrowia. Zgodnie z art. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej każdy ma prawo zapoznać się z dokumentem urzędowym, jakim jest wyrok sądu. Trzeba zatem pogodzić prawo do informacji publicznej i prawo stron, których dotyczą wyroki sądów do ochrony ich danych osobowych. Prawo dostępu do informacji publicznej w przypadku orzeczeń sądów jest realizowane najpełniej, kiedy orzeczenia te publikowane są w bazie internetowej, są bowiem wtedy powszechnie dostępne. Publikacja taka ma walor nie tylko informacyjny, ale też edukacyjny, może również pełnić funkcje prewencyjne. Na mocy zarządzenia nr 9 prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego z 11 lipca 2007 r. powstała w Naczelnym Sądzie Administracyjnym Centralna Baza Orzeczeń i Informacji o sprawach sądów administracyjnych i udostępniania orzeczeń przez internet. Tam w oparciu o przepisy powołanego zarządzenia udostępniane są orzeczenia sądów administracyjnych, zarówno wojewódzkich, jak i NSA. Zakres informacji podlegających udostępnieniu określa paragraf 6 ust.2 zarządzenia i zgodnie z tym przepisem udostępniane są informacje dotyczące oznaczenia samego orzeczenia (np. nazwa sądu, sygnatura, data wydania), osób biorących udział w jego wydaniu (imiona i nazwiska sędziów i referendarzy), przedmiotu rozpoznania (hasła tematyczne, przepisy prawa, tezy), oraz nazwa organu, którego sprawa dotyczy.

Orzeczenia sądów administracyjnych są anonimizowane, a jak stanowi pkt 2 załącznika nr 3 do zarządzenia "anonimizacja stanowi kompromis pomiędzy jak najszerszym udostępnianiem informacji publicznych (jawność życia publicznego) a koniecznością przestrzegania przez sądy administracyjne przepisów ustaw, w tym ustawy o ochronie danych osobowych...". Dlatego też każdorazowo należy wyważyć interes podmiotu, którego dane zawarte są w orzeczeniu. Trzeba zatem wrócić do wcześniej zadanego pytania: co to są dane osobowe i co właściwie musi być w orzeczeniu sądu zanonimizowane, aby prawo każdego do ochrony takich danych było respektowane. Artykuł 6 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych mówi, że w rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Jest to definicja tyle ogólna, co pojemna. Pewną wskazówkę co do kierunku poszukiwań znaczeniowych tego przepisu zawiera jego ust. 2. Zgodnie z nim osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilka specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne. Tak więc naszymi danymi osobowymi są nie tylko imię i nazwisko, ale też wszystkie dane, które same lub w połączeniu z innymi nawet w sposób pośredni mogą spowodować naszą identyfikację i wszystkie one podlegają ochronie. W jednym z wyroków Naczelny Sąd Administracyjny uznał w związku z tym, że również numer IP, jeżeli na stałe lub na dłuższy okres czasu jest przypisany do konkretnego urządzenia komputerowego, którego użytkownik da się ustalić - stanowi daną osobową. Dlatego w wyrokach sądów administracyjnych przed umieszczeniem ich w internecie usuwa się nie tylko imiona i nazwiska osób fizycznych będących stroną postępowania czy też świadkiem. Anonimizacji ulegają wszystkie numery identyfikacyjne: PESEL, REGON, NIP, numer KRS, numer wpisu do ewidencji działalności gospodarczej. Również dane umożliwiające identyfikację osób występujących w postępowaniu poprzez opis sylwetki, miejsca zamieszkania, sposobu zachowania. Zabiegowi temu poddane są również dane odnoszące się do zaskarżonych decyzji lub innych aktów (numery, daty wydania ) oraz dane wskazujące na siedzibę organów, które wydały zaskarżony akt lub pozostawały w bezczynności. Zgodnie z zarządzeniem prezesa NSA w internecie ma być udostępniona nazwa organu, którego dotyczy sprawa, jednak nie może zostać wskazana miejscowość, w której ma on siedzibę. Wydawać by się mogło, że jest to nadmiar ostrożności, a obywatele mają prawo do wiedzy, jak działa konkretny organ władzy publicznej, działający w konkretnej miejscowości. Jednak opis przedmiotu sprawy wraz ze wskazaniem nazwy i siedziby organu stanowią dane mogące służyć identyfikacji osób, do których zaadresowana jest decyzja czy inny akt administracyjny. W miastach niebędących dużymi aglomeracjami, w których jest jedna komenda policji, jeden urząd skarbowy i jeden ośrodek pomocy społecznej, gdzie czasami trudno o anonimowość, łatwo jest po opisie zdarzenia ustalić, kto był adresatem konkretnego aktu administracyjnego. Podanie wyroku do publicznej wiadomości jest karą dodatkową orzekaną przez sąd. Publikowanie orzeczeń sądu w internecie nie może wywoływać podobnych skutków jak skazanie na tę karę. Dlatego w konflikcie prawa do informacji publicznej i prawa do ochrony prywatności, w tym danych osobowych, musi wygrywać to ostatnie.

Trzeba przy tym dodać, że anonimizacji podlegają nie tylko dane osobowe, ale też inne dane chronione przepisami ustaw szczególnych. Nie ujawnia się danych objętych klauzulą tajności, tajemnicą przedsiębiorcy czy też tajemnicą lekarską. Chronione są także dane objęte tajemnicą skarbową, jeżeli znalazły się w treści uzasadnienia. Prawa obywatelskie zapisane w konstytucji nie mają charakteru bezwzględnie obowiązującego. Artukuł 31 ust. 3 konstytucji przewiduje możliwość ich ograniczenia, pod warunkiem że ograniczenia te są ustanawiane w ustawie i są konieczne dla ochrony wartości wskazanych w tym przepisie. Jedną z nich jest ochrona wolności i praw innych osób. Anonimizacja orzeczeń sądów służy właśnie ochronie praw osób, które były adresatem działań organów władzy publicznej lub sądów, albo też w innym charakterze brały udział w toczących się postępowaniach. Nie może ona mieć charakteru pozornego. Musi być dokonana w taki sposób, aby faktycznie uniemożliwić ujawnienie chronionej prawem tajemnicy, czy też identyfikację konkretnej osoby nawet przy pomocy danych pośrednich. Dlatego wspomniane wcześniej zarządzenie prezesa NSA nakazuje każdorazowe wyważenie interesu podmiotu, którego dane zawarte są w orzeczeniu przy procesie ich ujawniania. Czasami jest to trudne, ale zawsze wtedy musimy pamiętać, że mamy do czynienia z konkretnym człowiekiem, który po ujawnieniu pewnych dotyczących go danych może zostać w swoim środowisku napiętnowany i którego prawo do ochrony prywatności może zostać naruszone.

W konflikcie prawa do informacji publicznej i prawa do ochrony prywatności, w tym danych osobowych, musi wygrywać to ostatnie

@RY1@i02/2012/246/i02.2012.246.070000400.809.jpg@RY2@

Andrzej Ossowski, adwokat z Kancelarii Adwokackiej A. Ossowski

Sądy, w tym sądy administracyjne, są istotnym elementem systemu organów władzy publicznej, stąd też obywatel ma prawo domagać się informacji o ich działalności. Temu uprawnieniu odpowiada obowiązek sądów udzielenia informacji temu, kto jej udzielenia się domaga. Łatwo sobie jednak wyobrazić sytuację, w której niektórzy obywatele zaczęliby domagać się udostępnienia dziesiątek lub setek rozstrzygnięć wydanych przez sądy administracyjne. Konieczność zrealizowania takich żądań byłaby często czasochłonna czy nawet niemożliwa. Dlatego też konieczne stało się stworzenie m.in. centralnej bazy orzeczeń sądów administracyjnych, gdzie każdy może zapoznać się wydanymi przez sądy administracyjne wyrokami i postanowieniami. Prawo do informacji publicznej nie ma charakteru nieograniczonego. Uprawnienie do żądania informacji od organów publicznych mogłoby wielokrotnie naruszać konstytucyjne uprawnienia innych osób, m.in. do ochrony życia prywatnego i rodzinnego. Stąd też zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Powyższe przepisy zawarte w konstytucji i przywołanej ustawie zmuszają zatem organy władzy publicznej do wypracowania takich rozwiązań, które z jednej strony zapewnią możliwość rzeczywistej realizacji uprawnienia do uzyskania informacji publicznej, a z drugiej strony chronić będą prywatność innych osób.

Obecnie obowiązujące w sądach administracyjnych zasady anonimizacji są w pełni zgodne z ustawą, choć samo ustalenie treści zarządzenia prezesa NSA dotyczącego zasad anonimizacji orzeczeń nie jest zadaniem łatwym. I tak zgodnie z tymi zasadami anonimizacji podlegają m.in.:

l dane osobowe, adresowe, numer ewidencyjny PESEL, REGON, NIP, numer KRS,

l dane objęte tajemnicą skarbową,

l dane objęte klauzulą tajności;

l dane objęte tajemnicą przedsiębiorcy;

l dane objęte inną tajemnicą prawnie chronioną (np. lekarską).

Co ciekawe, anonimizacji podlega także miejscowość będąca siedzibą organu, który wydał zaskarżoną decyzję, akt lub który pozostaje w bezczynności. W tym zakresie wskazać należy, że zidentyfikowanie organu administracji rozpatrującego sprawę nie przysparza często żadnego problemu. Biorąc pod uwagę właściwość miejscową sądów administracyjnych, która związana jest z siedzibą organu administracji, oczywiste jest, że skrót np. "dyrektor Izby Celnej w P." oznacza w wypadku sprawy rozpatrywanej przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu - Dyrektora Izby Celnej w Poznaniu; a w wypadku sprawy rozpatrywanej przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie - dyrektora Izby Celnej w Przemyślu.

Nie wydaje się zatem celowe anonimizowanie danych organów rozpatrujących sprawę w I i II instancji. Z punktu widzenia osób analizujących treść rozstrzygnięć aktualne zasady anonimizacji orzeczeń zawartych w bazie sądów administracyjnych nie utrudniają zrozumienia istoty problemu rozpatrywanego przez sąd. Nie ma przecież znaczenia imię i nazwisko podatnika, czy też nazwa spółki, lecz problem stanowiący przedmiot rozpoznania.

Niewątpliwie nadmierna liberalizacja zasad udostępnienia orzeczeń wydawanych przez sądy administracyjne mogłaby naruszyć konstytucyjne prawo osób fizycznych do prywatności. Przeciętny obywatel ma bowiem prawo wymagać, aby jego dane osobowe i problem prawny, z którym się boryka, pozostawał jego tajemnicą. Nadal zatem powinny być utajnione takie dane, jak imię i nazwisko skarżącego czy też adres jego zamieszkania.

Skoro obowiązuje jedna ustawa o dostępie do informacji publicznej, to oczywistym jest, że zasady anonimizacji powinny być takie same dla wszystkich postępowań sądowych - nie tylko administracyjnych, ale także np. karnych, cywilnych. Jedynie jednak sądy administracyjne dysponują tak szeroką bazą dostępnych orzeczeń sądowych. Co istotne, wielość kryteriów wyszukiwania sprawia, że jest to najlepsza baza orzeczeń sądowych, z jaką może się spotkać prawnik w swej pracy zawodowej.

Niezależnie od powyższego wskazać należy, że faktyczny sposób dokonywania anonimizacji przez sądy administracyjne nie do końca pozostaje zgodny z przedstawionymi powyżej zasadami. Wpisanie w wyszukiwarce nazwiska "Nowak" z ograniczeniem do poszukiwań w treści uzasadnienia pozwala każdemu na ustalenie, m.in. że:

- Jacek Nowak wynajmuje od swojej byłej żony pomieszczenie mieszkalne o pow. 16 m2, wraz z dostępem do łazienki i kuchni i jest zatrudniony w "F", na stanowisku kierownika administracyjno - biurowego z wynagrodzeniem 1111,86 zł. netto miesięcznie (I SA/Kr 1057/12),

- Marcin Nowak mógł zasadnie domagać się umorzenia składki zdrowotnej z tytułu prowadzenia działów specjalnych za okres od stycznia do czerwca 2011r. w kwocie 750,00 zł (sygn. akt I SA/Kr 1097/11),

- dom Andrzeja Nowaka, w którym pomieszkiwał on w okresie letnim, uległ zniszczeniu wskutek powodzi w miesiącu maj/czerwiec 2010r. (sygn. akt II SA/Rz 344/11), a on sam w związku z powyższy ubiegał się o zasiłek celowy.

Publikowanie takich danych, wbrew wymogom ustawowym, jest bezprawne i może uzasadniać odpowiedzialność cywilnoprawną Skarbu Państwa. Wbrew bowiem przepisom ustawy wyraźnie podaje się, kto jest stroną postępowania oraz ujawnia się, jaki problem prawny dotyczy tej osoby.

O tym, że faktyczny sposób anonimizacji odbiega od ustalonych zasad, można się łatwo przekonać, wpisując w wyszukiwarkę orzeczeń choćby nazwisko "Nowak"

Przemysław Molik

przemyslaw.molik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.