Rada zadba o wolność słowa, eksperci mają wątpliwości
Właściciele największych serwis ó w społecznościowych stracą wyłączny wpływ na to, jakie treści są publikowane na ich platformach. Decyzję o przywr ó ceniu danych informacji, kt ó re zostaną przez administrację portalu usunięte, podejmować będzie wybierana przez polityk ó w Rada Wolności Słowa. Za zlekceważenie jej decyzji grozić będą sankcje do 50 mln zł. To kluczowy element projektu ustawy o ochronie wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych. Formalnie nadal nie został on opublikowany, ale wyciekł już z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Schemat postępowania w przypadkach usunięci treści lub profilu w mediach społecznościowych będzie taki, jak zaprezentowano go kilka tygodni temu na konferencji prasowej. Otóż gdy serwis zablokuje dostęp użytkownika do profilu, ten będzie mógł wnieść reklamację do usługodawcy. W razie odrzucenia reklamacji obywatel będzie mógł odwołać się w ciągu siedmiu dni do Rady Wolności Słowa. Nowy organ będzie miał siedem dni na rozstrzygnięcie: albo nakaże przywrócenie treści (serwis, który tego nie zrobi, będzie mógł zostać ukarany), albo stwierdzi, że decyzja przedsiębiorcy była właściwa. Wówczas skarżący obywatel będzie miał 30 dni na wniesienie skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Co istotne, internetowym serwisem społecznościowym w rozumieniu ustawy będzie ten portal, z którego w Polsce korzysta co najmniej milion zarejestrowanych użytkowników.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.