Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Nieletni influencerzy w prawnej próżni

10 października 2023
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Rodzice mogą wykorzystywać dzieci do zarabiania w sieci. Nie ma jasnych przepisów, które wyznaczają im granice. Nad rekomendacjami pracują europejskie organy ochrony danych

Bohater youtube’owego kanału „Siema Tu Marcel” ma siedem lat i właśnie poszedł do pierwszej klasy. Pierwsze wideo z jego udziałem pojawiły się w sieci cztery lata temu, dobijając do 7,5 mln wyświetleń. Konto na YT ma także jego siostra Lenka. Ona w lipcu skończyła 13 lat i może pochwalić się zasięgiem regularnie przekraczającym milion wyświetleń. Oba ich konta prowadzą rodzice. Podobnie jak wideoblog Marcela Mazura, który zaczął jako siedmiolatek siedem lat temu (i on jest częścią rodzinnego konglomeratu; konta mają też starszy brat i tata). Podobnych przykładów są w polskim internecie dziesiątki.

Dziecięce konta zarabiają na liczbie wyświetlonych filmów. Milion odsłon wideo na YouTube może przynieść twórcy od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. A to nie koniec – dzieci w produkcjach ze swoim wizerunkiem reklamują też zabawki czy sprzęt sportowy. To dodatkowe źródło przychodu. Prowadzenie kont przez rodziców jest legalne na wszystkich platformach społecznościowych. Ich zasady wymagają jednak jasnego oznaczenia tego faktu. Choć dla dorosłych prowadzenie regularnie odświeżanego kanału w takich serwisach jest często pełnoetatową pracą, w której obowiązują umowy i ochrona pracownicza, dzieci zdane są tylko na odpowiedzialność rodziców. To prawna luka.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.