Spec Obamy od internetu
Szef Federalnej Komisji Łączności Julius Genachowski naraził się koncernom, bo dyktuje warunki rozwoju internetu
Karierę zawdzięcza znajomości z Barackiem Obamą. Studiował z przyszłym prezydentem, wspierał go - także finansowo - w czasie kampanii. Ten odwdzięczył się Juliusowi Genachowskiemu nominacją na szefa Federalnej Komisji Łączności (FCC). Właśnie zaczęła się jego walka o rozwój szerokopasmowego internetu.
Potomek europejskich Żydów (korzenie jego rodziny są polsko-ukraińskie, choć przed wojną przeniosła się ona do Belgii) spotkał przyszłego prezydenta USA na Columbia University. Razem próbowali wskrzesić do życia po ponadstuletniej przerwie uczelnianą gazetkę "Acta Columbiana". Razem uczyli się też na wydziale prawa Harvardu. Tu jednak woleli grać w koszykówkę. - Trzymaliśmy się razem. Mieliśmy dziwaczne nazwiska, ale wspólne doświadczenia. On też był imigrantem - opowiadał po latach Genachowski.
Po studiach ich drogi się rozeszły. Przyszły szef FCC pracował w kancelariach prawniczych, w 2005 roku założył własną firmę specjalizującą się w kampaniach reklamowych w nowych mediach.
Drogi Genachowskiego i Obamy przecięły się ponownie, gdy ten drugi rozpoczął walkę o prezydenturę. Genachowski wsparł go pół milionem dolarów i to on stał za kampanią senatora z Chicago, który jako pierwszy tak wielki nacisk w walce o Biały Dom położył na internet. Obama miał konto na Facebooku, twittował na potęgę, publikował swoje odezwy na YouTubie.
Tuż po tym, jak został prezydentem, Obama nominował Genachowskiego na szefa FCC i obarczył arcyważnym zadaniem. Ma on doprowadzić do opasania USA siecią szerokopasmowego internetu. To część wartego 800 mld dol. pakietu stymulacyjnego Obamy, który ma uzdrowić gospodarkę kraju. Przedstawiony przez 48-letniego polityka plan będzie wymagał jednak walki, bo już zdążył on narazić się koncernom.
W sierpniu ubiegłego roku zażądał wyjaśnień od Apple’a, dlaczego blokuje usługę Google Voice. Z kolei pod koniec września zapowiedział, że opracuje zasady obowiązujące dostawców internetu: po pierwsze FCC ma mieć wieksze uprawnienia do regulowania rynku, a po drugie nowe prawo ma być tak skonstruowane, by nikt nie był faworyzowany. Tym szczególnie naraził się telekomom: część z nich zapowiedziała już nawet sądową walkę z nowym prawem.
Ale Julius Genachowski jest znany ze swojego uporu. - Niech koncerny dobrze mnie posłuchają: nie zmieniłem zdania - powiedział w połowie kwietnia, gdy zapowiedział forsowanie "planu internetowej neutralności". Właśnie rozpoczyna się batalia o jego realizację.
@RY1@i02/2010/116/i02.2010.116.000.024a.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Obama ma zaufanie do Genachowskiego. Znają się od czasu studiów
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu