Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zł@p@ni w sieć mogą się skutecznie bronić

22 lipca 2014

Nieuczciwe firmy próbujące podstępnie wymuszać pieniądze stały się plagą w internecie. Omawiamy najczęściej powielane przez nie mechanizmy oszustwa oraz sposoby obrony przed nimi

W mediach w ostatnim czasie często pojawiają się informacje o kolejnych procederach mających na celu wyłudzenie od przedsiębiorców pieniędzy przez firmy prowadzące serwisy internetowe, giełdy ogłoszeń lub katalogi branżowe. Nieuczciwe firmy próbują - często w podstępny sposób - wymusić na przedsiębiorcach zapłatę za rzekomo zrealizowane usługi bądź też zobowiązania wynikające z tytułu niejasnych umów.

Nie jest możliwe opisanie wszystkich tego typu przypadków, na miejsce jednych stale pojawiają się bowiem kolejne. Można wszakże przedstawić najpopularniejsze i najczęściej powielane mechanizmy oszustwa oraz sposoby obrony przed nimi.

1. Zmiana regulaminu

Przypadek:

Rozwiązanie:

Zapłacić i mieć spokój? Czy jednak walczyć z oszustem? Wielu przedsiębiorców postępuje w ten pierwszy sposób, obawiając się problemów, jakie może wywołać taki wpis, i mając świadomość, jak trudno uwolnić się od problemów związanych z windykacją.

Z pozoru od strony prawnej przedsiębiorca jest na przegranej pozycji: zaakceptował regulamin, którego zapewne dokładnie nie przeczytał, nie dochował dostatecznej staranności, bo nie sprawdzał regularnie, czy nie są publikowane zmiany regulaminu, nie wypowiedział umowy itd. Dodatkowo usługodawca wskazuje, że zgodnie z treścią zaakceptowanego regulaminu jego zmiany były publikowane na stronie internetowej serwisu i każdemu przysługiwało prawo do rezygnacji z dalszego korzystania, pod warunkiem złożenia wypowiedzenia w terminie 14 dni od ogłoszenia zmian. Co więcej, czytając art. 3841 i art. 384 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. 2014 r. poz. 121), przedsiębiorca może odnieść wrażenie, że faktycznie on zawinił. Z przepisów tych wynika bowiem, że stosowany przez usługodawcę wzorzec (np. regulamin) oraz jego zmiany wiążą kontrahenta także wtedy, gdy druga strona mogła się z łatwością dowiedzieć o jego treści. Skoro zaś regulamin i zmiana były opublikowane na stronie internetowej - to zapewne były łatwo dostępne. Na pierwszy rzut oka przedsiębiorcy wydaje się, że nie pozostaje nic innego, jak tylko zapłacić.

Jednak jest inaczej. Podanie informacji o zmianie regulaminu do publicznej wiadomości nie jest tożsame z zawiadomieniem o tym konkretnego kontrahenta. Dlatego przepisy te interpretowane są w ten sposób, że usługodawca nie może poprzestać na opublikowaniu zmian w serwisie czy nawet zawiadomieniu klienta o fakcie zmian z dodatkową informacją, gdzie może zapoznać się z ich treścią. Niezbędne jest takie przekazanie mu nowej treści regulaminu, aby mógł on osobiście się z nią zapoznać. W praktyce zatem konieczne jest wysłanie stosownej wiadomości na adres korespondencyjny przedsiębiorcy (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 17 lutego 2005 r., sygn. akt I CK 509/2004; uchwała Sądu Najwyższego z 22 maja 1991 r., sygn. akt III CZP 15/91). Co to oznacza w praktyce? Jeżeli nieuczciwy usługodawca nie dopełnił tego obowiązku, to skutek jest taki, że strony wiąże nadal regulamin w wersji zaakceptowanej, czyli tej przed zmianami. Dlatego domaganie się zapłaty wynikającej z późniejszej zmiany postanowień wzorca umownego jest bezpodstawne.

Przedsiębiorca nie musi zatem reagować na wezwania do zapłaty. W toku ewentualnego procesu to na usługodawcy ciążyć będzie obowiązek udowodnienia, że zawiadomił nas o zmianie regulaminu.

Warto pamiętać

Na koniec należy zwrócić uwagę, że opisane powyżej praktyki stanowią przestępstwo oszustwa, o którym mowa w art. 286 ustawy z 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz.U. nr 88, poz. 553 ze zm.).

Wskazane jest zatem również zawiadomienie organów ścigania o procederze, którego padliśmy ofiarą. Nie tylko będzie to stanowić ważny argument w toku ewentualnego postępowania cywilnego o zapłatę za wystawioną w ww. warunkach fakturę VAT, lecz także przyczyni się do ograniczenia tego typu praktyk w obrocie gospodarczym.

2. Ukrycie regulaminu

Przypadek:

Rozwiązanie:

W tym przypadku sprawa jest nieco prostsza, na usługodawcy świadczącym usługi elektroniczne ciąży bowiem bezwzględny obowiązek udostępnienia klientowi regulaminu przed zawarciem umowy. Powinien on być odrębnie akceptowany przez kontrahenta, np. przez kliknięcie dodatkowego przycisku bądź zaznaczenie opcji w formularzu. Oczywiście użytkownikowi należy zapewnić do niego łatwy dostęp, np. w postaci linku odsyłającego do strony z regulaminem.

Wskazywane powyżej postanowienie regulaminu jest nieważne (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20 sierpnia 2013 r., sygn. akt VI ACa 152/2013), co oznacza, że usługodawca, aby obciążyć użytkownika serwisu dodatkową opłatą, musi wykazać, iż ten zaakceptował wyraźnie regulamin. Jeśli nie zostanie to wykazane, brak będzie podstawy prawnej do żądania zapłaty.

3. Wprowadzenie w błąd

Przypadek:

Rozwiązanie:

Ostatni z prezentowanych sposobów polega na celowym wprowadzeniu użytkowników w błąd. O ile w dwóch pierwszych przypadkach nie jest w praktyce konieczne podejmowanie dodatkowych działań przez pokrzywdzonych, o tyle ten przypadek wymaga już podjęcia określonych kroków prawnych.

Zacząć trzeba od tego, że zgodnie z art. 10 ust. 1 ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1422) "zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy będącego osobą fizyczną za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej". Należy przyjąć, że zakaz sformułowany w art. 10 ww. ustawy jest zakazem działającym powszechnie, uniwersalnym, obejmujący nie tylko konsumentów, osoby fizyczne, lecz także każdego przedsiębiorcę otrzymującego niezamawiane przez siebie informacje handlowe (W. Iszkowski, X. Konarski, "Elektroniczne usługi - przepisy pionierskie potrzebne, lecz niepozbawione wad", "Rzeczpospolita" z 4 marca 2003 r.; K. Kowalik-Bańczyk, Komentarz do art. 10 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, LEX/e).

To daje przedsiębiorcy światełko w tunelu. Prawdziwe rozwiązanie tej sytuacji znajduje się wszakże w art. 86 par. 1 kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim, "jeżeli błąd wywołała druga strona podstępnie, uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu może nastąpić także wtedy, gdy błąd nie był istotny, jak również wtedy, gdy nie dotyczył treści czynności prawnej". Bez wątpienia dotychczasowe postępowanie sprawcy może być rozważane pod kątem podstępnego wprowadzenia w błąd. Świadczą o tym: wysłanie indywidualnie zaadresowanego maila do przedsiębiorcy, z którego nie tylko nie wynikała jakakolwiek oferta zawarcia umowy, ale jego treść wskazywała na konieczność pilnego wyjaśnienia nieznanej kwestii, co mogło wzbudzić niepokój. Nadto po kliknięciu w link nie ukazał się od razu regulamin świadczenia usług, a był on ukryty pod inną, mniej ważną treścią.

Faktem jest, że złożono oświadczenie woli akceptujące regulamin. Formalnie zatem umowa jest wiążąca. Można wszakże skorzystać ze wskazanej powyżej instytucji błędu. Uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia woli, które zostało złożone innej osobie pod wpływem błędu, następuje przez oświadczenie złożone tej osobie na piśmie. Aby zakończyć sprawę, należy wysłać stosowne oświadczenie na adres usługodawcy. [wzór]

WZÓR

Warszawa, 1 czerwca 2014 roku

Nadawca:

Adam Nowak

ul. Warszawska 100

00-001 Warszawa

Adresat:

Jan Kowalski

ul. Warszawska 1

00-001 Warszawa

Działając w imieniu własnym, składam niniejszym w formie pisemnej oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych czynności dokonanej pod wpływem błędu, tj. oświadczenia o zawarciu umowy o świadczenie usług drogą elektroniczną nr ABC/123/2014.

W dniu 25 maja 2014 roku na moją prywatną skrzynkę pocztową (adam@nowak.pl) przyszedł e-mail zatytułowany: "do p. Adama Nowaka - pilne", którego nadawca oznaczony był, jako: Redakcja Katalogu Branżowego <redakcja@katalog.pl>, treść e-maila brzmiała zaś w następujący sposób:

"Proszę o wyjaśnienie. To bardzo ważne!

http://www.katalog.pl/adam-nowak.htm"

Chcąc niezwłocznie zweryfikować, o co chodzi, i sprawę wyjaśnić, zaniepokojony treścią ww. e-maila, kliknąłem od razu na zamieszczony link. Wyświetlił się mi "Załącznik nr 5. Polityka cookie". Obecnie, aby przeglądać strony internetowe, należy zatwierdzić politykę cookie. Dodatkowo w górnej części strony zamieszczona była informacja "Po kliknięciu zostaniesz przekierowany do treści witryny". Potwierdziło to tylko moje przypuszczenie, że aby odczytać pilną wiadomość, muszę kliknąć w przycisk.

Na wstępie należy wskazać, że zgodnie z art. 10 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną "Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy będącego osobą fizyczną za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej". Nigdy nie wyrażałem zgody na otrzymywanie jakiejkolwiek korespondencji z Pana portalu.

Fakt, że nie wyrażałem ww. zgody, a także sposób zaadresowania e-maila bezpośrednio do mnie sprawiły, że nie miałem świadomości, iż e-mail skierowany został celem nakłonienia mnie do kliknięcia w link - co spowodowane było stanowczą treścią e-maila. Było to zatem działanie podstępne.

E-mail o takiej treści wywołał moje zaniepokojenie i chęć natychmiastowego wyjaśnienia sprawy. Co ważne, w jego treści nie wskazano, aby miał on dotyczyć zawarcia odpłatnej umowy.

Celem jego złożenia nie było zawarcie jakiejkolwiek umowy, a jedynie chęć wyjaśnienia ważnej i pilnej sytuacji, o której była mowa w otrzymanym przeze mnie e-mailu.

Dlatego też umowa nr ABC/123/2014 jest nieważna i nie wywołuje żadnych skutków prawnych.

Z poważaniem

Adam Nowak

@RY1@i02/2014/140/i02.2014.140.21500070a.802.jpg@RY2@

Michał Koralewski radca prawny

Michał Koralewski

radca prawny

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.