Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dane do miejskiej karty pod lupą GIODO

22 stycznia 2014

Generalny inspektor ochrony danych osobowych sprawdza, czy przy wydawaniu karty warszawiaka nie zostały naruszone przepisy

Jak poinformowała Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO), kontrola w Zarządzie Transportu Miejskiego wszczęta została z urzędu na skutek zarówno wpływających do Biura GIODO sygnałów, jak i doniesień medialnych (pisaliśmy na ten temat jako pierwsi). Czynności kontrolne zaplanowano na tydzień, a szczegółowe informacje będą udzielane dopiero po zakończeniu postępowania wyjaśniającego.

Nie tylko w ZTM

Niewykluczone jednak, że kontrola będzie prowadzona również w innych podmiotach. Bo co prawda kontrolerzy wizytują obecnie ZTM w Warszawie, to jednak ze względu na obowiązek ustalenia wszelkich okoliczności sprawy przez GIODO mogą również zawitać do innych instytucji, w tym do Ministerstwa Finansów. O tym jednak rzecznik GIODO nie chce rozmawiać.

- Na tym etapie kontroli generalny inspektor ochrony danych osobowych nie chce wypowiadać się o ewentualnych kolejnych działaniach kontrolnych, które będą zależały od ustaleń poczynionych przez inspektorów GIODO - powiedziała nam Małgorzata Kałużyńska-Jasak.

Ale podobnej kontroli mogą spodziewać się również inne gminy w kraju, które wprowadziły karty mieszkańców oparte na podobnych zasadach, co stołeczny ratusz.

- Nie jest to wprawdzie kontrola sektorowa, jednak jeżeli zaistnieje taka konieczność, to generalny inspektor ochrony danych osobowych skontroluje również inne podmioty, które wprowadziły podobne rozwiązanie - dodała rzecznik GIODO.

A mianowicie weryfikację, czy osoba ubiegająca się o kartę mieszkańca, której posiadanie oznacza możliwość korzystania z różnych preferencji (w Warszawie m.in. zakupu biletów okresowych komunikacji miejskiej po obniżonych cenach), wykazała w swoim zeznaniu rocznym PIT adres zamieszkania w danym mieście. Ta metoda, jak zakładała prezydent m.st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, miała zachęcić osoby mieszkające w stolicy, ale rozliczające się poza nią, do płacenia podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) w Warszawie, gdzie na co dzień pracują i mieszkają.

Razem z ministrem

Żeby móc weryfikować warszawiaków na potrzeby karty, prezydent m.st. Warszawy podpisała 27 listopada 2013 r. porozumienie z ministrem finansów. Na jego podstawie ministerstwo przekazuje miastu informację, czy wskazane w zapytaniu osoby rozliczając się z uzyskanych dochodów, podały Warszawę jako miejsce zamieszkania w ostatnim roku. Taki wymóg, decydujący o wyborze - właśnie według miejsca zamieszkania - urzędu skarbowego właściwego do złożenia rocznego PIT przewiduje ustawa z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 z późn. zm.).

Jak już pisaliśmy, MF twierdzi, że podstawę prawną zawarcia porozumienia i przekazywania tych danych stanowi art. 15 ustawy z 13 października 1995 r. o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1314 z późn. zm.), a w odpowiedzi na nasze pytanie jako podstawę wskazało art. 31 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926 z późn. zm.). Przepis ten pozwala bowiem administratorowi danych powierzyć ich przetwarzanie innemu podmiotowi (na podstawie pisemnej umowy).

W umowie z miastem, którą udostępniło nam Ministerstwo Finansów, faktycznie figuruje jako administrator danych osobowych (czyli danych podatników). Miasto natomiast jest wykonawcą.

W poszukiwaniu podstawy

Takie rozwiązanie, a dokładnie prawidłowość umowy, wzbudziła jednak poważne wątpliwości dr. Grzegorza Sibigi, kierownika Zakładu Prawa Administracyjnego w Instytucie Nauk Prawnych PAN, adwokata. Wyjaśnił nam, że prezydent m.st. Warszawy nie jest przetwarzającym dane w rozumieniu art. 31 ustawy o ochronie danych osobowych, jeżeli zebrane przez niego z ministerstwa dane służą wykonywaniu zadań wyznaczonych przez radę miasta lub samego prezydenta. Wówczas prezydent miasta jest administratorem informacji i musi wykazać ustawową podstawę uprawniającą do ich zebrania, co - jak podkreślił dr Grzegorz Sibiga - jest niezwykle trudne.

Fakt bowiem, że gminy są organami podatkowymi w podatku np. od nieruchomości nie oznacza jeszcze, że mogą wchodzić w posiadanie danych osób będących podatnikami podatku dochodowego PIT.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w stanie konkurować z działaniami promocyjnymi pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz dla mieszkańców Warszawy. Uważamy jednak, że zachęcanie zniżkami w cenach biletów do płacenia podatku PIT w stolicy nie jest fair w stosunku do gmin ościennych - mówi Zdzisław Lis, burmistrz miasta i gminy Piaseczno. Według niego o miejscu płacenia podatku dochodowego powinno decydować faktyczne miejsce zamieszkania. - Program gospodarowania odpadami pokazuje, że jest to możliwe. Spodziewałem się, że deklaracje dla wywozu śmieci w Piasecznie złoży około 75-77 tysięcy mieszkańców, a złożyło 80 tysięcy osób. Tylu mieszkańców deklaruje u nas realne zamieszkanie - dodaje.

Grażyna J. Leśniak

 grazyna.lesniak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.