Za dużo danych przy śmieciach. GIODO zaniepokojony
Dane osobowe
Informacje o adresie mejlowym, numerze telefonu czy też miejscu zatrudnienia mieszkańca nie wydają się niezbędne do realizacji zadania odbioru odpadów przez gminy - uważa generalny inspektor ochrony danych osobowych.
O problemie pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Chodzi o obowiązującą od 1 lutego 2015 r. nowelizację ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1399 ze zm.). W zmodyfikowanym art. 6m wskazano zakres danych, które gmina może zbierać od mieszkańców w ramach składanych przez nich deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Do podstawowych informacji, takich jak imię, nazwisko czy adres nieruchomości, dołączono m.in. numer telefonu, a nawet miejsce zatrudnienia. To ostatnie ma pomóc samorządom egzekwować opłaty od mieszkańców, którzy będą zalegać z ich regulowaniem.
- Rozszerzenie zakresu danych, jakie mogą być pozyskiwane przez gminy w deklaracjach śmieciowych, budzi nasze zaniepokojenie. Dlatego GIODO zamierza skierować w tej sprawie wystąpienie do ministra środowiska (odpowiedzialnego za realizację ustawy śmieciowej - przyp. red.) - zapowiada Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy GIODO.
Generalny inspektor ochrony danych osobowych nie opiniował projektu nowelizacji, gdyż został on zgłoszony jako poselski. W takim przypadku nie ma obowiązku szerokich konsultacji, jak to ma miejsce w przypadku projektów rządowych.
Małgorzata Kałużyńska-Jasak przyznaje, że są obawy, czy rozbudowane deklaracje nie naruszają zasady niezbędności przy gromadzeniu danych osobowych. Wcześniej takie wątpliwości zgłaszali pytani przez DGP eksperci.
- Wydaje się, że ostatnia nowelizacja umożliwiła gminom pozyskiwanie od mieszkańców takich informacji, które nie są niezbędne do realizacji ustawowego zadania, jakim jest odbiór śmieci - wyjaśnia Kałużyńska-Jasak.
- Zbieranie kompletu danych od wszystkich mieszkańców, by szybciej wyegzekwować opłatę od nielicznych nierzetelnych właścicieli, w mojej ocenie nie stanowi argumentu usprawiedliwiającego opisywaną regulację - dodaje Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon.
Piotr Pieńkosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu