Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielkie pieniądze, ale tylko dla nielicznych

24 lutego 2017
Ten tekst przeczytasz w 398 minut

Możliwość zarabiania na filmach relacjonujących własną grę w gry komputerowe lub wideo kusi rzesze internautów. Trzeba jednak pamiętać, że licencja producenta zwykle nie obejmuje prawa do komercyjnego wykorzystania utworów

Najpopularniejszym i najlepiej zarabiającym youtuberem (tak określa się osoby nagrywające filmiki wideo i umieszczające je na serwisie internetowym YouTube) jest 27-letni Szwed Felix Arvid Ulf Kjellberg, znany także pod pseudonimem PewDiePie. Zgodnie z danymi podanymi przez Forbesa, w ubiegłym roku zainkasował on aż 15 mln dol., a jego kanał ogląda 51,1 mln widzów. Nieco skromniejszymi osiągnięciami może pochwalić się jego rówieśnik Mark Edward Fischbach, ps.Markiplier, który dzięki widowni równej 16,5 mln osób zarobił w ubiegłym roku 5,5 mln dol. Obaj wypełniają swoje kanały na portalu YouTube recenzjami gier oraz filmami o nazwie "Lets play" (ang. "zagrajmy").

Wpisanie tej ostatniej frazy w wyszukiwarce serwisu YouTube daje w odpowiedzi aż ponad 333 mln wyników. Czym są filmy lets play? W dużym skrócie - takim terminem określa się transmisje, w których autorzy relacjonują i komentują swoje poczynania podczas grania w gry komputerowe i wideo. Czasami takim relacjom towarzyszy prowadzenie rozmów z zaproszonymi gośćmi, a jeżeli jest to transmisja gry na żywo - odpowiadanie na pytania widzów.

Fraza "Lets play" stała się tak rozpoznawalna wśród graczy, że amerykański oddział koncernu Sony (producenta konsoli PlayStation) podjął pod koniec ubiegłego roku próbę zastrzeżenia jej jako własnego znaku towarowego. Urząd patentowy w USA odmówił rejestracji ku uciesze twórców filmów pokazujących zmagania graczy. Powodem było potencjalne wprowadzenie konsumentów w błąd, gdyż w 2013 r. został zastrzeżony znak o podobnej nazwie - Lets Play of America. Należy on do organizacji non-profit, która integruje graczy poprzez organizowanie dla nich wydarzeń, zarówno w internecie, jak i poza nim.

Popularność ukazywania rozgrywki w formie lets play zarówno w serwisie YouTube, jak i na specjalnej, przeznaczone dla graczy platformie Twitch jest tak olbrzymia, że próby ograniczenia liczby transmisji podejmowane przez część wydawców gier przypominają walkę z wiatrakami. Dochodzi wręcz do sytuacji, że nawet aktorzy występujący w filmach dla dorosłych porzucają dotychczasową branżę i zakładają własne kanały na Twitchu - bo bardziej im się to opłaca.

Dlatego też część producentów gier ostatecznie decyduje się na zliberalizowanie swojego podejścia do youtuberów, jednocześnie karząc tylko tych, którzy swoim działaniem doprowadzają do szkody wydawcę, przykładowo wiążąc ich grę z obraźliwymi treściami bądź próbując zarabiać na dostępie do materiałów publikowanych poza ramami popularnych serwisów.

Na czym się zarabia

Większość początkujących youtuberów uważa, że duża liczba wyświetleń ich filmów przyniesie im wysokie przychody z reklam, które umieszcza w nich serwis. Marcin Żukowski z agencji interaktywnej Mint Media i autor książki "Ty w social mediach. Podręcznik budowania marki osobistej dla każdego" studzi jednak te zapały, mówiąc, że pieniądze zarobione za same wyświetlenia filmu i z uczestnictwa w programie partnerskim YouTube należy traktować tylko jako dodatek.

RAMKA 1

Tu robią karierę komentatorzy gier

Jakie warunki współpracy oferują wybrane platformy do generowania zysku:

program partnerski i przychody z reklam doklejanych do filmów (55 proc. przychodów od reklamodawców trafia do youtubera);

lokowanie produktu oraz materiały sponsorowane (umowy zawierane poza platformą; by nie doprowadzić do konfliktu interesów w wyświetlanych w filmie reklamach, warto powiadomić serwis YouTube, że dany materiał jest sponsorowany przez konkretną firmę).

program partnerski i przychody z reklam (by dołączyć do programu należy posiadać powyżej 500 subskrybentów i prowadzić transmisje wideo co najmniej trzy razy w tygodniu; akceptowane jest również posiadanie powyżej 100 tys. subskrybentów i więcej niż 15 tys. wyświetleń każdego ze swoich filmików w serwisie YouTube);

płatny dostęp do kanału (partnerzy platformy mogą wymagać opłaty 5 dol. od widzów za miesięczny dostęp do ich treści, w tym dodatkowych funkcji jak np. obsługa emotikonów czy prywatny czat);

donacje od widzów (oglądający mają możliwość wsparcia sumą pieniężną swojego ulubionego twórcy).

- Można w ten sposób zarobić kilka tysięcy złotych miesięcznie, jednak jest to domena najpopularniejszych graczy w Polsce - twierdzi Żukowski. Jak dodaje, najbardziej aktywni znaczne przychody uzyskują dodatkowo ze współpracy komercyjnej, na jaką umawiają się z producentami sprzętu i gier. I tak jeden z ważniejszych youtuberów w Polsce podpisując trzymiesięczną umowę o współpracy z jednym z podmiotów - za jeden film oraz kilka postów w mediach społecznościowych, inkasuje ponad 150 tys. zł.

Moda na let`s play

Reklama reklamie nierówna

Jeśli ktoś nastawia się na przychód z reklam, powinien wiedzieć, że ich wycena różni się w zależności od kraju zamieszkania widza. Przykładowo widz z Niemiec generuje statystycznie ponad 8-krotnie większy przychód za pojedynczą reklamę niż polski odbiorca. Z kolei widz z Holandii przynosi prawie dwudziestokrotnie większy zarobek z tego tytułu. W tej sytuacji warto się zastanowić, czy nie recenzować gier po angielsku lub dodawać do materiałów napisów w tym języku. Ponadto twórcy mogą również próbować wpłynąć na swoich widzów, by nie korzystali z oprogramowania blokującego reklamy (np. adBlocka), gdyż zabiera on możliwość zarabiania komentatorowi gier na reklamach.

Jak ujawnił w swoim kanale jeden z najpopularniejszych polskich twórców (kiedyś również filmików o grach) Krzysztof Gonciarz, przychody z reklam w przypadku drobniejszych youtuberów nie są jednak spektakularne i można przyjąć, iż za okrągły milion wyświetleń filmu można zarobić więcej ok. 1000 zł. Przy czym warto dodać, że część ekspertów wycenia jednak milion odsłon na 2-3-krotnie większy przychód. Jednak w dużej mierze dochód z reklam zależy to od tematyki poruszanej na danym kanale YouTube. Dlatego też - jak radzą eksperci - twórcy powinni szukać zarobku, nawiązując partnerską współpracę z producentami gier (np. kierując swoich widzów do gier typu Free2Play, których wydawcy płacą im za rejestrację nowego użytkownika bądź dzielą się prowizją z dokonanych przez niego w grze mikrotransakcji). Inną drogą jest również tworzenie materiałów reklamowych bądź lokowanie produktu w swoich transmisjach i recenzjach.

Brama do dalszego rozwoju

Martyna Borowik, social media manager w agencji Good One sp. z o.o., tłumaczy, że popularni gracze z czasem stają się marką samą w sobie, a wraz z własnym rozwojem - szukają nowych form przekazu. W efekcie - komentatorzy gier są zapraszani do różnego rodzaju kampanii reklamowych. Jedną z pierwszych dużych kampanii tego typu jest akcja "Rock i Rojo w Ameryce", gdzie komentatorzy gier promowali konkurs dla producenta wody gazowanej, a główną nagrodą była wspólna podróż do Stanów Zjednoczonych.

- Zarobki z tego typu kampanii są jednak ściśle tajne i uzgadniane indywidualnie z każdym youtuberem, a rozbieżności są naprawdę spore - od kilku do kilkuset tysięcy złotych -ujawnia Martyna Borowik.

Ekspertka przywołuje również osobę Krzysztofa Gonciarza, który spopularyzował nowy sposób zarabiania twórców filmików lets play, mianowicie poprzez finansowanie społecznościowe (tzw. crowdfunding). Gonciarz, który obecnie skupia się na już nieco innych działaniach, wykorzystał w tym celu serwis Patronite. Obecnie dzięki temu serwisowi zbiera blisko 20 tys. zł miesięcznie i realizuje kolejne projekty w innych dziedzinach.

Inni komentatorzy gier na razie są jeszcze daleko do osiągnięcia takich kwot, ale nie zasypiają gruszek w popiele. Przykładowo Krzysztof Micielski - znany w sieci jako NRGeek - zbiera miesięcznie w serwisie Patronite blisko 3 tys. zł, zaś Tomasz Drabik ps. Quaz (skupiający się głównie na recenzjach gier) - prawie 5 tys. zł.

Liberalność kontrolowana

Wielu graczom wydaje się, że w przestrzeni internetowej prawo nie obowiązuje, zaś gry przez nich kupione mogą być wykorzystywane w dowolny sposób. To jednak nieprawda.

Większość gier komputerowych i wideo posiada licencję jedynie do użytku domowego. Jej postanowienia są opisane w umowie pomiędzy licencjodawcą (producentem lub dystrybutorem oprogramowania) a użytkownikiem końcowym (tzw. EULA). Zwykle posiada ona trzy uniwersalne obostrzenia, które występują niezależnie od wydawcy. I tak zakazuje się czerpania korzyści majątkowych z tytułu pokazów oprogramowania, a także wypożyczania programów w celach komercyjnych oraz publicznych transmisji. W większości umów EULA znajduje się zapis, że złamanie choćby jednego z wymienionych warunków licencji skutkuje odpowiedzialnością cywilną, jak i karną. Jeśli więc przedsiębiorca zamierza wykorzystać grę w celach komercyjnych lub jego działania będą obejmować najem lub użyczenie egzemplarza utworu, konieczne może być podpisanie kontaktu z wydawcą gry.

WAŻNE

 Niektórzy producenci z góry wykluczają możliwość wykorzystywania swoich gier w filmikach typu lets play.

Z racji tego, że wydawców gier jest wielu, a dotarcie do nich bywa utrudnione, gracze wzięli sprawy w swoje ręce i stworzyli na bieżąco aktualizowany rejestr, w którym gromadzą informacje na temat tego, kto zezwala na nagrywanie filmów typu "Lets Play", kto stawia indywidualnie określone obostrzenia, a kto tego kategorycznie zabrania. Wspomnianą listę można znaleźć na stronie: www.letsplaylist.wikia.com.

Polityka danego wydawcy zależy od wielu czynników. Mniejsze firmy co do zasady dają możliwość wykorzystywania ich gier do transmisji, gdyż traktują to jako dobrą promocję. Większe korporacje często mają jednak własną politykę reklamową i wprost zabraniają pokazywania ich utworów publicznie. Są też producenci, którzy wydając grę fabularną z wieloma zakończeniami obawiają się, iż youtuberzy zdradzą je widzom, tym samym zniechęcając ich do zakupu produktu.

Zazwyczaj liberalne zasady posiadają również produkty, które często wykorzystuje sie do organizowania turniejów e-sportowych (pisaliśmy o tym w artykule "E-sport pełen obostrzeń. O czym należy pamiętać, organizując turniej", 31 stycznia 2017 r. w tygodniku "Firma i Prawo", DGP nr 21). Twórcy tych gier często przedstawiają na swoich stronach internetowych dokładne informacje dotyczące możliwości ich produktów, również w celach komercyjnych.

Przykładowo jedna z firm informuje, że w większości przypadków nie ma potrzeby wystąpienia z prośbą o uzyskanie licencji. Obostrzenia pojawiają się jednak przy transmitowaniu turnieju bądź wideo z gry poprzez platformy internetowe. Maksymalne przychody z takiej transmisji nie mogą przekroczyć kwoty 100 tys. dol., i to bez względu na to, czy będą miały postać sponsoringu, opłat za transmisję, materiałów lub usług promocyjnych czy też innych płatności. Zabrania się również transmitowania imprezy w telewizji oraz pobierania od widzów jakichkolwiek opłat za jej oglądanie.

Na co zezwalają producenci

Na wymienionej wcześniej liście producentów gier znajdziemy polską spółkę CD Projekt SA, która stworzyła m.in. popularną serię gier "Wiedźmin". Autorzy rejestru Letsplaylist zamieścili w tabeli informację, że chcąc wykorzystywać gry tej firmy, należy się z nią skontaktować - gdyż obostrzenia co do transmitowania lets play są niepewne. Zapytaliśmy więc spółkę, jakie dokładnie stawiają warunki youtuberom. Rafał Kłoczko, legal counsel spółki, informuje, że firma zezwala na nagrywanie lets playów i recenzji z wykorzystaniem ich gier.

- Zezwalamy na swobodne użycie materiałów z naszych gier pod warunkiem, że twórczość graczy nie powstaje w celach komercyjnych, co oznacza, że nie można pobierać od widzów opłat za dostęp do niej, a także sprzedawać czy licencjonować jej podmiotom trzecim za wynagrodzenie w jakiejkolwiek postaci - tłumaczy Kłoczko. Dodaje, że można jednak dołączyć do programu partnerskiego portali YouTube bądź Twitch i zarabiać na popularności własnych filmów zawierających materiały z gier spółki. Przedstawiciel CD Projekt przyznaje jednak, że zdarzają się sytuacje, gdy spółka występuje do serwisów internetowych z żądaniem usunięcia określonego filmu ze względu na naruszenie majątkowych praw autorskich spółki.

!Tylko najbardziej aktywni mogą liczyć na podpisanie kontraktu partnerskiego z producentem gry. Ale ceną może być utrata niezależności, m.in. ograniczenia w prawie do krytyki.

- Do tej pory miało to miejsce np. w sytuacjach, gdy gry wykorzystywane były w produktach o charakterze komercyjnym lub w reklamach - informuje Rafał Kłoczko.

O politykę w zakresie transmitowania gier zapytaliśmy również firmę Microsoft. Tomasz Świeściak, specjalista do spraw PR marki Xbox (konsoli koncernu Microsoft), mówi nam, że firma w kwestii ewentualnych naruszeń praw autorskich polega głównie na serwisach, w których publikowane są treści dotyczące ich produktów.

- Materiały pochodzące od Microsoft objęte prawami autorskimi, np. podkład muzyczny w zwiastunie, są przez nas oznaczane jako chronione. Nie ma więc możliwości wykorzystywania ich i publikowania przez użytkowników we własnych utworach, bo to łamałoby regulamin YouTube i mogłoby doprowadzić do blokowania takich filmów przez serwis - tłumaczy. Dodaje, że Microsoft przykłada dużą wagę do jakości oraz treści materiałów, które w jakikolwiek sposób odnoszą się do jej produktów. Wewnątrz firmy funkcjonują wyspecjalizowane działy zajmujące się monitorowaniem wykorzystania informacji pochodzących od niej.

RAMKA 2

Nie (zawsze) posłuchamy Mozarta podczas gry

Wielu drobnych twórców ma problem z ingerencjami serwisu YouTube w swoje filmy. Częstym powodem nie są jednak roszczenia właścicieli praw autorskich do gier wykorzystywanych przez youtubera, ale użyta muzyka. Chodzi o muzykę w tle - i to nie tylko tę z gry. Nierzadko wystarczy, by twórca dodał do swojego filmu chociaż fragment prawnie chronionego utworu muzycznego, by serwis albo wyciszył częściowo lub w całości dźwięk w danym filmie i dodatkowo wyłączył możliwość zarabiania na nim.

Warto wiedzieć, że nawet muzyka klasyczna wykonawców takich jak Mozart czy Beethoven może być zakwestionowana. Bo mimo że same dzieła tych muzyków trafiły już dawno do domeny publicznej, to wykonania ich utworów mogą by chronione.

W przypadku stwierdzenia naruszenia serwis YouTube informuje youtubera o tym fakcie. Daje mu też możliwość wykazania, że posiada on odpowiednie prawa do dysponowania zablokowanym utworem - co w praktyce jednak z oczywistych względów zazwyczaj jest trudne do udowodnienia. Najbezpieczniejszym wyjściem z sytuacji może być więc wyłączanie muzyki w grze podczas transmisji i dla urozmaicenia dodawanie muzyki na wolnej licencji typu Creative Commons.

Jeszcze bardziej restrykcyjne podejście do filmów lets play ma japoński koncern Nintendo. Systematycznie występuje on do serwisów internetowych o kasowanie wszelkich transmisji i filmów, których autorzy włączają opcję zarabiania na reklamach dołączanych do gier wydanych przez Nintendo. Firma co do zasady uznaje bowiem zarabianie na relacjach z gier jako nielegalne. Akceptowane przez koncern są tylko i wyłącznie te filmy, które zostaną zgłoszone w ramach specjalnego programu dla twórców. Przy czym zakłada on, że to Nintendo otrzymuje przychody z tytułu wyświetlanych reklam i dzieli się nim z youtuberem. Program odnosi się jednak tylko do części podanych przez koncern gier, nakłada też obowiązek dołączania do filmów klauzuli mówiącej o tym, że film twórcy nie jest sponsorowany przez Nintendo, lecz należy do programu partnerskiego i firma dzieli się z nim przychodami z reklam.

Z tego powodu wielu youtuberów całkowicie zrezygnowało z komentowania gier Nintendo.

Współpraca dla najlepszych

Komentatorzy gier, którzy osiągną względną popularność, mają szansę na nawiązanie współpracy z wydawcami gier.

- Poszukujemy nowych kanałów promocji do prezentacji naszych produktów klientom, a jako że YouTube jest kanałem najbardziej popularnym wśród młodszych konsumentów, i to znacznie bardziej niż telewizja czy prasa, naturalnie staramy się współpracować z twórcami z tego medium - mówi Tomasz Świeściak. Jak dodaje, twórca filmów na YouTube nawiązując partnerstwo bezpośrednio z wydawcami, może liczyć na otrzymywanie od nich np. darmowych kopii gier do recenzji.

Embargo przed premierą

Ale uwaga! Bardzo często otrzymanie kopii promocyjnych wiąże się z koniecznością zaakceptowania embargo - czyli zakazu publikacji przed upływem określonego terminu (zwykle jest to data oficjalnej premiery).

- To powszechnie stosowana formuła przez każdego wydawcę gier udostępniającego grę przed premierą. Celem takiego embargo jest zapewnienie równych szans dla każdego medium: publikującym na YouTube, online oraz w prasie drukowanej - tłumaczy Tomasz Świeściak. Dodaje, że innym celem wprowadzenia embargo jest zapewnienie, że kluczowe treści z gry (np. zakończenie) nie zostaną pokazane graczom przed czasem, kiedy sami będą mieli szansę w nią zagrać. W przypadku naruszenia embargo konsekwencje bywają różne. Na przykład Microsoft wyklucza przedstawiciela danego medium z grona tych, którzy będą mieli przedpremierowy dostęp do kolejnych wydawnictw.

- Słyszałem jednak też o firmach, w których naruszenie embargo wiąże się z karami finansowymi lub postępowaniem sądowym - przyznaje przedstawiciel Microsoftu. W praktyce zazwyczaj wtedy ukarany podnosi larum, że jest to nacisk wielkich korporacji na niezależne media w ocenie produktów. - Należy jednak pamiętać, że wyciek informacji o produkcie może oznaczać wymierne straty dla firmy, jej pracowników i udziałowców - argumentuje Tomasz Świeściak.

Uwaga na ograniczenia: prawo autorskie

Działalność letsplayerów w wymiarze prawnym przypomina stąpanie po kruchym lodzie. Prawo cytatu, na które się zazwyczaj powołują, ma swoje ograniczenia

Eksperci są co prawda podzieleni w określeniu, w jakim zakresie dopuszczalne jest wykorzystywanie pracy producentów gier do tworzenia własnych materiałów, ale wszyscy zgodnie przyznają: sprawa jest co najmniej niejednoznaczna i nie można wykluczać, że pewnego dnia globalne korporacje wytoczą najcięższe działa przeciwko popularnym graczom.

- O ile wydawca nie uregulował kwestii korzystania z jego produktu w umowie licencyjnej w sposób bardziej liberalny, youtuber ograniczony jest w swojej działalności prawem autorskim, a w najlepszym dla niego wypadku wymogami prawa cytatu - wskazuje Jakub Kralka, prawnik, autor bloga Techlaw.pl.

To zaś oznacza, że wiele lets playów, w których autorzy filmu np. przechodzą całą grę na oczach tysięcy fanów, mogłoby zostać uznanych za naruszenie prawa autorskiego w rozumieniu ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 666 ze zm.).

Kluczowe dla określenia ewentualnej odpowiedzialności letsplayerów są odpowiedzi na dwa pytania. Czy gry to utwory? A jeżeli tak, to kiedy można mówić o dozwolonym wykorzystaniu ich fragmentu jako cytatu?

Gry a utwory

Pierwsze pytanie brzmi: czy gry, które stanowią przedmiot ich zainteresowania, są w ogóle utworami. Zgodnie z art. 1 ustawy o prawie autorskim to właśnie tylko i aż utwory podlegają ochronie.

Mimo szerokiej definicji legalnej utworu przez wiele lat na temat tego, czy można za taki uznać grę - występowały spory. Część prawników uważa, że skoro w grze komputerowej zachodzi istotny element losowości - przez co rozgrywka za każdym razem może być inna i uzależniona jest od decyzji podejmowanych przez gracza - wcale nie mamy do czynienia z utworem. W ostatnim czasie jednak ta koncepcja jest w odwrocie.

- Gra oczywiście jest utworem w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a więc jest objęta monopolem eksploatacyjnym uprawnionego - wykazuje prof. Ewa Nowińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego, cywilistka specjalizująca się w problematyce dóbr osobistych.

WAŻNE

 Utwór w rozumieniu polskiego prawa to każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia.

Prawo cytatu

Przy odpowiedzi twierdzącej na pierwsze pytanie należy zadać drugie: czy letsplayerzy mogą powoływać się na art. 29 ustawy o prawie autorskim, by zwolnić się od odpowiedzialności za naruszenie.

Przepis ten określa prawo cytatu. Zgodnie z nim wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Inaczej mówiąc, pojawia się pytanie: czy film stworzony przez np. youtubera jest samodzielnym utworem? A jeśli tak - to czy oparcie go na materiale stworzonym przez producenta gry jest dopuszczalne na zasadzie cytatu?

W tej kwestii eksperci są podzieleni.

- Moim zdaniem w przypadku pokazywania relacji z gry możliwe jest korzystanie z prawa cytatu - twierdzi Katarzyna Bitner-Przybylska, prawniczka z kancelarii Barta Litwiński. I uzasadnia, że lets playe co do zasady można uznać za utwory audiowizualne posiadające samoistny charakter, przy tworzeniu których doszło do wykorzystania fragmentów innego utworu zgodnie z prawem cytatu. Trzeba wszakże spełnić przy tym kilka warunków.

- Prezentowany fragment gry musi posiadać dodatkowo elementy oryginalne, wytworzone przez osobę trzecią, czyli najczęściej osobę zamieszczającą wycinek gry na platformie służącej udostępnianiu takich treści. Za takie elementy należy uznać np. własne komentarze, podkład muzyczny, efekty wizualne i dźwiękowe, dodatkowe obrazy - wyjaśnia Bitner-Przybylska.

Mówiąc obrazowo: jeśli youtuber jedynie pokazywałby to, jak przechodzi przez grę komputerową - należałoby uznać, że narusza prawa jej producenta. Jeśli jednak w nagranym filmie będzie tę grę przechodził i dodatkowo komentował, co w danej chwili robi i czy rozgrywka w ogóle jest interesująca (co jest regułą przy tworzeniu lets playów) - do naruszenia nie dojdzie.

Problem: cały utwór

Bardziej ostrożny w formułowanych opiniach jest Jakub Kralka. Uważa on bowiem, że zbyt wiele zależy od konkretnego filmu, by można było uogólniać. Poza aktywnością twórcy lets playa w nadawaniu mu indywidualnego charakteru trzeba wziąć pod uwagę choćby to, ile trwa tak stworzona produkcja.

- Wiele lets playów, w których autor filmu przechodzi całą grę, zdecydowanie można by uznać za naruszenie prawa autorskiego - stwierdza Kralka. Określone w art. 29 ustawy o prawie autorskim prawo cytatu określa bowiem jasno, że przytaczać we własnych utworach można jedynie urywki już rozpowszechnionych utworów, a w całości jedynie drobne utwory. Gry komputerowej zaś nie można uznać za drobny utwór. Kilkunastogodzinnego filmu, na którym jest ona pokazana od początku do końca, nie da się uznać za "przytoczenie urywków".

!Prawo cytatu pozwala przytaczać we własnych utworach jedynie urywki już rozpowszechnionych utworów, a w całości jedynie drobne utwory. Tymczasem gracze często pokazują, jak przechodzą całą grę.

W efekcie, zdaniem Kralki, gdy lets play nie opiera się na krótkiej relacji z prowadzonej rozgrywki, o naruszeniu prawa autorskiego jak najbardziej można mówić.

Pytanie o cel

Profesor Ewa Nowińska zwraca uwagę na jeszcze jedną problematyczną kwestię. - W przypadku lets playów nie jest realizowany cel cytatu - twierdzi ekspertka. Za taki bowiem należy uznać, zgodnie z art. 29 ustawy o prawie autorskim, przytoczenie w zakresie takim jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawa gatunku twórczości. W grę wchodziłby więc jedynie ten ostatni cel. Aby obronić tezę o możliwości skorzystania z prawa cytatu, trzeba by zatem wykazać, że wykształciły się jakieś prawa gatunku twórczości - wyjaśnia prof. Nowińska.

A na to w stosunku do lets playów jej zdaniem póki co zbyt wcześnie.

Uwaga na wulgaryzmy

Wychodzi więc na to, że obrona opierająca się na prawie cytatu przez youtuberów może być skazana na porażkę.

Tym bardziej że producenci gier mogą powoływać się także na art. 16 ustawy o prawie autorskim. Zgodnie z nim autorskie prawa osobiste - a te niewątpliwie są związane z twórcą gry - chronią m.in. w zakresie nienaruszalności treści i formy utworu oraz nadzoru nad sposobem korzystania z niego.

Inaczej mówiąc, to do producenta gry powinna należeć ostateczna decyzja, jaka narracja komentarza jest utrzymana w filmie, w którym szeroko prezentowany jest jego produkt. Przykładowo może on uważać - i zasługuje to na ochronę w polskim prawie - że kojarzenie jego gry z wulgarnymi lub infantylnymi komentarzami jest niedozwolone.

Więcej niż własny użytek

Swego czasu na polskiej scenie internetowej, głównie na portalach udostępniających możliwość ściągania nielegalnie gier komputerowych, powszechne było przywoływanie art. 23 ust. 1 ustawy o prawie autorskim. Stanowi on, że bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Jakkolwiek ta argumentacja nie miała uzasadnienia w przypadku ściągania pirackiego oprogramowania, tak nie ma również w przypadku powoływania się na dozwolony użytek przy tworzeniu lets playów. Artykuł 23 ust. 2 określa bowiem jasno, że zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. Publikowanie ogólnodostępnych filmów w internecie, które nierzadko oglądają setki tysięcy internautów, tego warunku oczywiście nie spełnia.

Uderzenie w interes twórców

Wreszcie należy zwrócić uwagę na art. 35 ustawy o prawie autorskim. Zgodnie z nim dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.

Być może można by więc bronić tezy o dozwolonym użytku w stosunku do lets playów, które nie mają celu zarobkowego. Jeśli jednak twórca filmu chce zarabiać na tworzonych przez siebie - przy intensywnym powoływaniu się na cudze utwory - treści, bez wątpienia można by mówić o naruszeniu.

Potwierdza to prof. Nowińska, która wyjaśnia, że gdy osoba trzecia zarabia na emisji, to autorsko uprawniony (czyli producent gry) powinien mieć w zarobku udział, a także mieć prawo do zakazania używania swojego utworu w celach zarobkowych przez osoby trzecie (czyli twórców lets playów).

Lokowanie produktu

Coraz częściej zdarza się, że letsplayerzy współpracują z dystrybutorami gier. Niektórzy producenci czy dystrybutorzy w filmikach, które docierają do setek tysięcy internautów, dostrzegają bowiem nie zagrożenie, lecz wręcz szansę na skuteczną, dobrze dopasowaną do grupy docelowej i w dodatku niedrogą reklamę. W związku z czym są nawet gotowi płacić najpopularniejszym internetowym twórcom.

Tu pojawia się jednak wątpliwość na gruncie polskich przepisów. Otóż czy twórcy, np. youtuberzy, którzy uzyskują wynagrodzenie za lokowanie produktu w filmie, powinni oznaczać materiał jako zawierający lokowanie produktu, tak jak czynią to choćby telewizje?

Przypomnijmy: lokowaniem produktu jest przekaz handlowy polegający na przedstawieniu lub nawiązywaniu do towaru, usługi lub ich znaku towarowego w taki sposób, że stanowią one element samej audycji w zamian za opłatę lub podobne wynagrodzenie, a także w postaci nieodpłatnego udostępnienia towaru lub usługi.

RAMKA 3

Ochrona autorska dla... filmików

A czy lets playe podlegają same w sobie ochronie autorskiej? W efekcie, np. czy na lets play stworzony przez osobę A może powołać się osoba B w kolejnym lets playu? To zależy. Przede wszystkim stworzony materiał (przez osobę A) nie może naruszać praw osób trzecich. Musiałby więc zostać uznany za stworzony zgodnie z wymogami prawa autorskiego, czyli np. trzeba by uznać, że właściwie skorzystano z prawa cytatu. Wówczas najprawdopodobniej możemy mówić o nowym utworze, którym będzie wytworzony na podstawie gry film. Wtedy będzie on podlegał ochronie prawnoautorskiej. I kolejni nagrywający będą mogli z niego korzystać tylko w ograniczonym zakresie, np. zgodnie z prawem cytatu. Ta konstrukcja jest zresztą wykorzystywana w ramach tzw. dissów, czyli obraźliwych potyczek słownych. Najczęściej polegają one na tym, że osoba B umieszcza fragment filmu osoby A w swoim materiale, by następnie sążniście go skomentować. Z punktu widzenia prawa autorskiego - taki użytek powinien zostać uznany za dozwolony.

Regulacje dotyczące reguł lokowania produktu znajdują się w ustawie z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 639 ze zm.). Potencjalnie kluczowy wymóg dla youtuberów znajduje się w art. 17a ust. 2. Zgodnie z nim audycje, w których stosuje się lokowanie produktu, "oznacza się w programach telewizyjnych za pomocą znaku graficznego, a w programach radiowych za pomocą sygnału dźwiękowego informujących o fakcie lokowania produktu, na początku, na końcu oraz w momencie wznowienia po przerwie na reklamę lub telesprzedaż".

Najważniejsza kwestia dotyczy jednak tego, czy w ogóle twórcy internetowych filmów udostępnianych poprzez platformy typu YouTube podlegają niniejszym przepisom?

Zdaniem większości ekspertów - nie; choć zarazem nic nie przemawia obecnie za tym, by twórcę internetowego traktować inaczej niż telewizyjnego.

- Youtuberów należy traktować jako producentów treści, a nie dostawców usług medialnych. Tymczasem wspomniana ustawa dotyczy praw i obowiązków tych ostatnich - wyjaśnia Katarzyna Bitner-Przybylska.

Dodaje przy tym, że ustawa o radiofonii i telewizji dotyczy podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w zakresie usług medialnych. Gros youtuberów nie prowadzi zaś działalności gospodarczej, której przedmiotem byłoby dostarczanie usług medialnych.

- Ponadto platformy do udostępniania treści w internecie, na których publikowane są filmy, często nie znajdują się w Europie. To dodatkowo wyłącza osoby publikujące filmy spod działania ustawy, która - mówiąc ogólnie - wiąże dostarczanie usług medialnych z terenem Unii Europejskiej. Stąd moim zdaniem youtuberzy nie mają obowiązku informowania o lokowaniu produktów w zamieszczanych przez nich materiałach - konkluduje mec. Bitner-Przybylska.

Adrian Zwoliński z kancelarii adwokackiej Ryszarda Kalisza przyznaje, że przepisy rodzimej ustawy o radiofonii i telewizji wobec filmów zamieszczanych na serwisach typu YouTube nie są precyzyjne. Jeśli twórca chce postąpić ostrożnie, prawnik radzi umieszczać oznaczenie o lokowaniu produktu zgodnie z ustawą, zaznacza jednak, że można bronić też przeciwnej opinii.

- Oprócz kwestii ustawowych trzeba mieć również na uwadze zasady dotyczące reklam YouTube. Wymagają one poinformowania platformy o płatnym lokowaniu produktu w filmie. Udostępniono też możliwość informowania widzów podczas wyświetlania filmów o płatnej promocji - dodaje Zwoliński.

WAŻNE

W ocenie naszych ekspertów obecnie obowiązujące polskie prawo nie nakłada obowiązku informowania o lokowaniu produktu w zamieszczanych przez youtuberów materiałach. Ale uwaga! Taki wymóg może wynikać z regulaminu portalu.

Korzystający z YouTubea zobligowani są zaś do akceptacji regulaminu platformy. W razie ich złamania może spotkać ich najgorsza z możliwych sankcji - usunięcie ich materiałów i zablokowanie konta autorskiego. W efekcie twórca zostaje pozbawiony środka przekazu, a tym samym możliwości jakiegokolwiek zarobkowania, gdyż miejsce reklamowe jest cokolwiek warte jedynie wówczas, gdy przekaz dociera do adresatów.

OPINIA EKSPERTA

@RY1@i02/2017/039/i02.2017.039.18300300b.804.jpg@RY2@

dr Eligiusz Krześniak partner kancelarii w Squire Patton Boggs Święcicki Krześniak sp.k.

Obecnie wśród komentatorów panuje - jak się wydaje - zgoda co do tego, że definicja audiowizualnych usług medialnych na żądanie nie obejmuje filmów na portalu YouTube. Opinia ta jest oparta między innymi na motywach dyrektywy nr 2010/13 dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych, gdzie wprost zapisano, iż "definicja audiowizualnych usług medialnych (...) nie [powinna] obejmować działalności zasadniczo niekomercyjnej i niestanowiącej konkurencji dla rozpowszechniania telewizyjnego, takiej jak prywatne witryny internetowe oraz usługi polegające na dostarczaniu lub dystrybucji treści audiowizualnej wytworzonej przez prywatnych użytkowników w celu jej udostępnienia lub wymiany w ramach grup zainteresowań". Podobnie na stronach internetowych KRRiTV zapisano, iż z zakresu "przedmiotowego dyrektywy wykluczone zostały niektóre usługi nie spełniające wymogów definicyjnych audiowizualnej usługi medialnej (...) między innymi (...) usługi polegające na dostarczaniu lub dystrybucji treści audiowizualnych wytworzonych przez prywatnych użytkowników w celu ich udostępnienia lub wymiany w ramach grup zainteresowań".

Trzeba jednak podkreślić, że opinie te były formułowane kilka lat temu, kiedy użytkownicy na portalach takich jak YouTube nie wykorzystywali go niemal w ogóle komercyjnie. Pojawienie się na YouTube kanałów profesjonalnych (branded channels), które nie są treściami wytworzonymi przez użytkowników, oznacza że w przyszłości być może także i dyrektywa 2010/13, a w konsekwencji polska ustawa o radiofonii i telewizji będzie musiała znaleźć zastosowanie do tego rodzaju przekazów.

W moim przekonaniu nowelizowanie ustawy o radiofonii i telewizji w tej chwili byłoby przedwczesne. Powinniśmy poczekać na nowelizację wspomnianej dyrektywy, w której planuje się wprowadzenie definicje "usługi platformy udostępniania plików wideo", pasującej do YouTubea. Dopiero potem powinniśmy podejmować stosowne decyzje.

@RY1@i02/2017/039/i02.2017.039.18300300b.801.jpg@RY2@

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

@PatrykSlowik

@RY1@i02/2017/039/i02.2017.039.18300300b.802.jpg@RY2@

Jakub Styczyński

jakub.styczynski@infor.pl

@JakubStyczynski

Rozliczenia z fiskusem i ZUS

Osiągający przychody z reklam czy innych źródeł letsplayerzy nie mogą zapomnieć o rozliczeniach z fiskusem. A zasady tych rozliczeń nie zawsze są proste. W niektórych przypadkach konieczne może okazać się również założenie działalności gospodarczej i zabezpieczenie rozliczeń interpretacją indywidualną

Dla wielu letsplayerów (i innych youtuberów) publikowanie w sieci wiąże się z wymiernymi korzyściami finansowymi. Działalność internetowa stanowi dla nich nie tylko hobby, ale i coraz częściej główne źródło dochodów. Stąd też zadają sobie pytania o to, w jaki sposób powinni rozliczać się z fiskusem, oraz czy i kiedy powinni założyć działalność gospodarczą?

Odpowiedź na powyższe pytania w każdym przypadku z osobna będzie wymagała starannego przeanalizowania, w jaki sposób dany letsplayer działa i z jakiego tytułu osiąga dochody.

Różne opodatkowanie zysków

Zasadą jest to, że każde zarobione środki podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych. To, na jakich zasadach to opodatkowanie się odbywa, zależy już natomiast od tego, za co dane środki zostały otrzymane i czy zostały zarobione w ramach działalności gospodarczej czy też poza nią. Nieco odmiennymi zasadami rządzą się natomiast wszystkie formy wsparcia otrzymane od społeczności, na przykład poprzez platformy crowdfundingowe takie jak PolakPotrafi czy Patronite. Tak otrzymana pomoc może być traktowana jako darowizny opodatkowane podatkiem od spadków i darowizn (w przypadku tzw. crowdfundingu dotacyjnego). W szczegółach te kwestie zostaną opisane poniżej.

Dochody z reklam

Większość letsplayerów uzyskuje dochody z reklam. Jeżeli dany youtuber nie prowadzi działalności gospodarczej w ramach, której m.in. podpisuje umowę z firmą Google, wówczas uzyskiwane przychody musi rozliczyć z fiskusem z reguły samodzielnie. W wielu przypadkach letsplayer uzyskuje wynagrodzenie od podmiotu zagranicznego, który w przeciwieństwie do polskich podmiotów nie ma obowiązku pobrania zaliczki na podatek. Jeżeli wypłacane wynagrodzenie za reklamy byłoby wypłacane przez podmiot polski - wtedy to ten podmiot byłby zobowiązany do pobrania zaliczki na podatek od wypłaconych kwot.

!Z interpretacji podatkowych wynika, że podatnik, który nie prowadzi działalności gospodarczej, wynagrodzenie z tytułu wpływów z reklamy internetowej powinien rozliczyć na podobnych zasadach jak dochód (przychód) z tytułu umowy najmu.

Wynagrodzenie za reklamy (o ile jest uzyskiwane przez osobę, która nie prowadzi działalności gospodarczej) traktowane jest przez organy podatkowe tak jak dochód (przychód) z tytułu umowy podobnej do umowy najmu (a więc dochód, o którym mowa w art. 10 ust. 1 pkt 6 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych; Dz.U. z 2016 r. poz. 2032; dalej: u.p.d.o.f.). Na taką interpretację uzyskiwanych dochodów wyraźnie wskazuje minister finansów w interpretacji ogólnej z 5 września 2014 r. (znak DD2/033/55/KBF/14/RD-75000). W konsekwencji takie dochody podlegają opodatkowaniu na zasadach ogólnych (tj. według skali podatkowej - 18 proc. i 32 proc.), określonej w art. 27 ust. 1 u.p.d.o.f. Jednak letsplayer osiągający takie przychody ma również możliwość wyboru opodatkowania w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, na zasadach określonych w ustawie z 20 listopada 1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2180 ze zm.). Stawka zryczałtowanego podatku wynosi natomiast 8,5 proc., jednak aby móc z niej skorzystać, należy do 20 stycznia danego roku poinformować urząd skarbowy o zamiarze rozliczania się w tej właśnie formie.

Dochody z lokowania produktów

Inaczej wyglądają natomiast rozliczenia wynagrodzenia otrzymywanego za lokowanie produktów, recenzje produktów, relacje z eventów branżowych itp. W takim wypadku również zasady rozliczeń będą uzależnione od tego, czy wynagrodzenie otrzymywane jest w ramach prowadzonej działalności gospodarczej czy też poza nią (o tym, kiedy należy założyć działalność, poniżej).

Jeżeli dany letsplayer nie jest przedsiębiorcą (nie założył działalności gospodarczej), wtedy uzyskiwane przez niego wynagrodzenie będzie traktowane jako przychód z działalności wykonywanej osobiście (wskazanej w art. 13 ust. 2 lub 8 u.p.d.o.f.). Taki przychód będzie podlegał opodatkowaniu na zasadach ogólnych - tj. według skali podatkowej - 18 proc. i 32 proc. Podmiot wypłacający wynagrodzenie będzie działał jako płatnik - będzie więc zobowiązany do obliczenia i pobrania zaliczki na podatek dochodowy. Płatnik będzie uwzględniał także ryczałtowe koszty uzyskania przychodu (standardowo koszty te wynoszą 20 proc.). Letsplayer uzyskujący takie przychody otrzyma po zakończeniu danego roku PIT-11, w którym zostanie wskazana kwota jego wynagrodzenia oraz wysokość pobranej zaliczki na podatek. Letsplayer będzie musiał wykazać te kwoty w swoim rozliczeniu rocznym (PIT-37 lub PIT-36). W większości przypadków, jeżeli dany letsplayer uzyskuje wynagrodzenie z tytułu realizacji umowy-zlecenia - umowa taka będzie podlegała oskładkowaniu (zgodnie z art. 18 ust. 3 w zw. z art. 4 pkt 9 i art. 20 ust. 1 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych; t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 963 ze zm.; dalej: u.s.u.s.). Oczywiście, jeżeli dany letsplayer jest już ubezpieczony z innego tytułu (np. umowy o pracę, gdzie wartość jego wynagrodzenia przewyższa minimalne wynagrodzenie), wtedy wynagrodzenie uzyskiwane na podstawie umowy-zlecenia nie będzie podlegało oskładkowaniu (zgodnie z art. 9 ust. 1 i 1a u.s.u.s).

Jeżeli natomiast umowa dotycząca lokowania produktów czy recenzji jest zawierana przez youtubera w ramach prowadzonej przez niego działalności gospodarczej oraz letsplayer jest czynnym podatnikiem VAT, wtedy zobowiązany jest on wystawić fakturę VAT dokumentującą wykonane przez niego usługi. Wynagrodzenie otrzymane w ramach prowadzonej działalności będzie opodatkowane bądź to na zasadach ogólnych (tj. przy zastosowaniu progresywnej skali opodatkowania 18 proc. i 32 proc.), bądź to tzw. podatkiem liniowym, którego stawka wynosi 19 proc. (zgodnie z art. 30c ust. 1 u.p.d.o.f.).

Letsplayer, który chce rozliczać się stawką liniową, musi poinformować o tym właściwy urząd skarbowy. Taka informacja musi zostać przekazana do urzędu skarbowego bądź to przy rejestracji działalności gospodarczej, bądź do 20 stycznia danego roku (wtedy stawka 19 proc. będzie stosowana do dochodów uzyskanych w roku dokonania zgłoszenia i latach następnych).

Koszty działalności gospodarczej

Prowadzenie działalności przez letsplayerów wiąże się z ponoszeniem przez nich określonych wydatków - takich jak np. na sprzęt (komputer, kamery, konsole), na udział w konferencjach i eventach branżowych. Jeżeli letsplayer ponosi koszty prowadzenia swojej działalności, to co do zasady koszty te będą dla niego stanowić koszty uzyskania przychodów.

Co można zaliczyć do kosztów? - to pytanie zadaje sobie wielu planujących taką działalność. Prawo stanowi, że za koszty uzyskania przychodów należy uznać te wszystkie wydatki, które ponoszone są do osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów i które nie zostały ujęte na liście wydatków niestanowiących kosztów podatkowych (zgodnie z art. 21 ust. 1 i art. 23 u.p.d.o.f.). W praktyce oznacza to, że wszelkie wydatki ponoszone w związku z prowadzoną działalnością, o ile służą (bezpośrednio lub pośrednio) uzyskiwaniu przychodów, mogą być zaliczane do kosztów podatkowych (z zastrzeżeniem, że nie są ujęte w katalogu wydatków w art. 23 u.p.d.o.f.). Podane powyżej przykładowe wydatki ponoszone przez letsplayerów mogą więc wpływać na wysokość ich rozliczeń z fiskusem.

Kiedy należy założyć działalność

Kiedy hobby zaczyna przynosić dochód, pojawia się pytanie: czy trzeba założyć działalność gospodarczą?

Ustalenie, kiedy postaje ten obowiązek, uzależnione jest od tego, czy aktywność danego letsplayera wypełnia znamiona wynikające z definicji wskazanej w art. 2 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1829; dalej: u.s.g.d.g.). Zgodnie z tym przepisem działalnością gospodarczą jest zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin ze złóż, a także działalność zawodowa wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły.

Z uwagi na ogólność tej definicji, przy ocenie, czy prowadzimy już działalność gospodarczą, czy nie, można także posiłkować się definicjami wskazanymi w ustawach podatkowych - np. w art. 15 ust. 2 ustawy o podatku od towarów i usług. Zgodnie z tym przepisem działalność gospodarcza obejmuje wszelką działalność producentów, handlowców lub usługodawców, w tym podmiotów pozyskujących zasoby naturalne oraz rolników, a także działalność osób wykonujących wolne zawody. Działalność gospodarcza obejmuje w szczególności czynności polegające na wykorzystywaniu towarów lub wartości niematerialnych i prawnych w sposób ciągły dla celów zarobkowych. Dodatkowo w art. 15 ust. 3 i 3a u.p.t.u. wprowadzono ograniczenie, że działalnością gospodarczą nie jest uzyskiwanie przychodów z tytułu działalności osobistej (a więc przez osoby, które wykonują dane zlecenia i prace np. na podstawie umowy-zlecenia lub umowy o dzieło), jeżeli dana osoba wykonująca dane prace posiada zawartą umowę, w której w sposób wyraźny uregulowane są jej obowiązki, warunki wykonania danych prac, kwestie związane z wynagrodzeniem oraz odpowiedzialność zlecającego w stosunku do osób trzecich.

WAŻNE

Granica między określeniem, czy działania danego letsplayera są już działalnością gospodarczą, czy jeszcze mieszczą się w kategorii hobby, jest płynna i musi być każdorazowo ustalona w odniesieniu do konkretnej osoby.

W świetle przytoczonych definicji działalność prowadzona przez letsplayerów może zostać potraktowana jako działalność gospodarcza, jeżeli:

ma charakter zawodowy - a więc nie jest traktowana wyłącznie jako hobby,

jest wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły - a więc przybiera długotrwałą formę, działania są planowane i zakładamy, że w dłuższej perspektywie będzie w dalszym ciągu prowadzona,

jest nastawiona na osiąganie zarobków (nie ma znaczenia to, że w danym okresie letsplayer może wykazywać stratę, np. z uwagi na poniesione inwestycje).

Dodatkowo, z uwagi na wymogi wynikające z przepisów prawa podatkowego, letsplayer powinien ponosić odpowiedzialność w stosunku do osób, na rzecz których wykonuje swoje usługi.

Kiedy więc letsplayer powinien zarejestrować działalność gospodarczą? Wtedy, kiedy jego działania przyjmą charakter zorganizowany i ciągły oraz będą miały zawodowy charakter. Przykładowo, jeżeli dany letsplayer publikuje filmy z dużą regularnością, lokuje produkty różnych firm, zawiera umowy sponsoringowe, gdzie zobowiązuję się do konkretnych działań na rzecz sponsora, ma strategię reklamową i publikacyjną - wtedy jego aktywność internetowa nosi znamiona działalności gospodarczej.

Także sama wartość zarobków konkretnego letsplayera nie może być samodzielną podstawą do określenia, czy konieczne jest zarejestrowanie działalności gospodarczej. Inaczej będzie wyglądała sytuacja letsplayera, którego jeden z filmików stał się tzw. viralem i osiągnął dzięki temu wysokie zyski np. z reklam, a inaczej będzie wyglądała sytuacja innego letsplayera, który osiągnął podobne zyski, publikując swoje filmy w regularny i ciągły sposób, wskazujący na zawodowy charakter.

Oskładkowanie działalności

Prowadzenie działalności gospodarczej stanowi samodzielny tytuł podlegania ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnym. Oznacza to, że osoby prowadzące działalność są zobowiązane do opłacania składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne (zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 5 u.s.u.s. oraz art. 6 ust. 1 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych; tj. Dz.U. z 2016 r. poz. 1793, dalej: u.s.o.z.f.s.p.).

Składki na ubezpieczenia społeczne przez pierwsze dwa lata prowadzenia działalności mogą być opłacane na preferencyjnym poziomie dla nowych przedsiębiorców (zgodnie z art. 18 ust. 8 i art. 20 ust. 1 u.s.u.s.).

W przypadku gdy dany letsplayer jest ubezpieczony także z innego tytułu (np. z tytułu umowy o pracę u innego pracodawcy), składki mogą być ograniczone do minimum - w takim wypadku pozostanie obowiązek zapłaty jedynie składek na ubezpieczenie zdrowotne (zgodnie z art. 9 ust. 1 u.s.u.s. oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. c) u.s.o.z.f.s.p. - w przypadku ubezpieczeń zdrowotnych ustawa nie przewiduje zbiegów tytułów ubezpieczeń).

Dochody z crowdfundingu a fiskus

Wielu youtuberów i letsplayerów decyduje się także na dosyć niestandardowe formy zdobywania środków na swoją działalność. Chcąc zachować niezależność (np. od firm, które wymagałyby lokowania produktów), decydują się na akcje crowdfundingowe: proszą o wsparcie swoich fanów czy też społeczność internetową.

W praktyce crowdfunding może przybrać kilka postaci - przy czym najczęściej spotykane to crowdfunding dotacyjny, sprzedażowy i udziałowy. W przypadku działalności letsplayera najczęściej spotykane są te dwie pierwsze formy.

!Decyzja o zarejestrowaniu działalności pociąga za sobą obowiązek opłacania składek z tytułu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych.

Crowdfunding dotacyjny

Crowdfunding dotacyjny zakłada, że dany youtuber otrzymuje od osób trzecich środki na swoją działalność artystyczną. Przy czym darczyńca może zaoferować jednorazowy datek lub zobowiązać się do miesięcznych wpłat przez określony czas.

Youtuber nie zobowiązuje się do konkretnych świadczeń na rzecz osób, które przekazują mu środki. Otrzymane przez letsplayera środki będą więc stanowić dla niego darowiznę.

Darowizna z tytułu crowdfundingu dotacyjnego będzie podlegać opodatkowaniu podatkiem od spadków i darowizn (t.j. Dz.U. 2016 r. poz. 205 ze zm.; dalej: u.p.s.d.). Zgodnie z art. 9 ust. 1 pkt 3 i ust. 2 u.p.s.d. darowizny otrzymane od osób trzecich (niespokrewnionych) korzystają ze zwolnienia z opodatkowania tym podatkiem, jeżeli wartość takiej darowizny od jednej osoby (podmiotu) nie przekroczyła kwoty 4902 zł w okresie 5 lat poprzedzających rok, w którym nastąpiła ostatnia darowizna. Jeżeli więc dany letsplayer otrzyma od jednej osoby mniej niż 4902 zł, wtedy taka darowizna nie podlega opodatkowaniu. Jeżeli natomiast darowizna (lub suma tych darowizn) będzie wyższa niż wskazana kwota, wtedy darowizna ta podlega opodatkowaniu od 12 do 20 proc.

TABELA.

Wysokość podatku od kwot uzyskanych w ramach crowdfundingu dotacyjnego*

10 278

3 proc.

10 278

20 556

308 zł 30 gr i 5 proc. nadwyżki ponad 10 278 zł

20 556

822 zł 20 gr i 7 proc. nadwyżki ponad 20 556 zł

10 278

7 proc.

10 278

20 556

719 zł 50 gr i 9 proc. od nadwyżki ponad 10 278 zł

20 556

1644 zł 50 gr i 12 proc. od nadwyżki ponad 20 556 zł

10 278

12 proc.

10 278

20 556

1233 zł 40 gr i 16 proc. od nadwyżki ponad 10 278 zł

20 556

2877 zł 90 gr i 20 proc. od nadwyżki ponad 20 556 zł

*zgodnie z ustawą o podatku od spadków i darowizn

Powyższa kwestia nie budzi wątpliwości w odniesieniu do osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej. Natomiast letsplayerzy, którzy taką działalność prowadzą, powinni uzyskać stosowną interpretację, potwierdzającą zasady opodatkowania w ich konkretnym przypadku. Możliwa jest bowiem interpretacja, zgodnie z którą środki otrzymane w ramach crowdfundingu udziałowego stanowią przychód z działalności gospodarczej. Niektóre z wydawanych interpretacji indywidualnych potwierdzają, że także w przypadku przedsiębiorców otrzymane kwoty mogą korzystać ze zwolnienia (tak przykładowo interpretacja indywidualna z 17 marca 2016 r., znak IPPB2/4515-164/15-2/AF). Nie jest to jednak kwestia wprost uregulowana w przepisach i same organy podatkowe wydają sprzeczne ze sobą interpretacje (przykładowo interpretacja indywidualna z 5 marca 2015 r., znak IPPB1/415-1405/14-2/ES).

WAŻNE

W przypadku dochodów z crowdfundingu interpretacje urzędów skarbowych są niejednolite i zależą od indywidualnych uwarunkowań. Dlatego bezpiecznie jest wystąpić o indywidualną interpretację

Dla zabezpieczenia prawidłowości dokonanych rozliczeń, rekomendowane jest uzyskanie interpretacji indywidualnej jeszcze przed otrzymaniem środków ze zbiórki.

Crowdfunding sprzedażowy

W przypadku crowdfundingu sprzedażowego osoba, która przekazuje miesięcznie dane środki na rzecz wybranego przez siebie letsplayera, otrzymuje coś w zamian. Może to być przykładowo specjalny, niedostępny standardowo dostęp do materiałów, fanowskiej części bloga, książka z autografem lub możliwość udziału w zamkniętym webcaście z danym youtuberem.

W przypadku crowdfundingu sprzedażowego mamy więc do czynienia w rzeczywistości z wynagrodzeniem za konkretną usługę lub rzecz - tak więc otrzymane kwoty nie będą podlegały opodatkowaniu podatkiem od spadków od darowizn a podatkiem dochodowym od osób fizycznych (bądź to jako przychody z działalności gospodarczej, bądź jako przychody ze sprzedaży ruchomości/praw majątkowych).

Zasady opodatkowania otrzymanych kwot będą zależały od statusu danego letsplayera i tego, czy prowadzi działalność gospodarczą czy też nie, a także czy otrzymane kwoty można potraktować jako zaliczki na poczet sprzedaży. Prawidłowa kwalifikacja powinna jednak nastąpić na podstawie konkretnej sytuacji i konkretnej zbiórki.

!Sięgający po crowdfunding sprzedażowy mogą stanąć przed koniecznością zarejestrowania działalności gospodarczej. Taki wymóg stawiają nawet niektóre platformy pośredniczące w zbieraniu donacji.

Crowdfunding sprzedażowy może w wielu przypadkach także prowadzić do obowiązku zarejestrowania działalności gospodarczej (jeżeli dany letsplayer nie był wcześniej zarejestrowanym przedsiębiorcą). Z uwagi na brak jednoznacznych przepisów w tym zakresie letsplayerzy - zwłaszcza ci nieprowadzący działalności - powinni wystąpić z wnioskiem o interpretację indywidualną.

W przypadku crowdfundingu sprzedażowego konieczne jest także rozważenie, czy otrzymane kwoty stanowią wynagrodzenie za świadczenie usług lub dostawę towarów w rozumieniu art. 7 i 8 u.p.t.u. W większości przypadków crowdfunding sprzedażowy będzie rodził obowiązek rozliczenia VAT w związku z otrzymanymi kwotami. Także i w tym zakresie brak jest jednoznacznych przepisów. Letsplayerzy powinni więc zabezpieczyć swoje rozliczenia poprzez uzyskanie stosownej interpretacji indywidualnej.

@RY1@i02/2017/039/i02.2017.039.18300300b.805.jpg@RY2@

Marcelina Szwed

adwokat i doradca podatkowy w DLA Piper

PYTANIA DO EKSPERTA

@RY1@i02/2017/039/i02.2017.039.18300300b.806.jpg@RY2@

Michał Pękała, LL.M. prawnik, Technologie & Gry komputerowe, DLA Piper

Czy tworząc lets play można narazić się na problemy prawne?

Niestety tak. Letsplayerzy zazwyczaj nie zdają sobie sprawy, że stworzenie lets playa i umieszczenie go w sieci może m.in. stanowić nieuprawnione rozpowszechnianie utworu w rozumieniu art. 17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych Co do zasady, letsplayer powinien więc uzyskać zgodę właściciela autorskich praw majątkowych na rozpowszechnianie utworów wchodzących w skład gry komputerowej, która posłużyła do stworzenia lets playa.

Ale przecież lets play to nie pełny produkt, tylko zapis rozgrywki z komentarzem, a letsplayerzy często podkreślają, że mają legalne kopie gier kupione za własne pieniądze.

To prawda, jednak lets play składa się z utworów chronionych prawem autorskim w rozumieniu art. 1 prawa autorskiego, w tym zapisu obrazu gry, muzyki w niej wykorzystanej, rozporządzanie którymi wymaga zgody właścicieli praw. Szczególnie muzyka jest często problematycznym elementem lets playa, zwłaszcza jeżeli stanowi utwór, do którego deweloper nie posiada autorskich praw majątkowych. Dobrym przykładem takiej sytuacji są utwory muzyczne w grze "GTA V", których słuchać można w trakcie jazdy samochodem. W takim przypadku na potrzeby rozpowszechnienia lets playa odrębnej zgody wymagać będzie wykorzystanie obrazu z gry, będącego utworem należącym do producenta firmy Rockstar, odrębnej zgody - wykorzystanie utworów muzycznych pojawiających się w lets playu (nawet ich fragmentów), do których autorskie prawa majątkowe posiadają podmioty trzecie.

Czy gra komputerowa jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego?

Tak, chociaż istnieją trudności z zakwalifikowaniem gry komputerowej jako konkretnego utworu w rozumieniu prawa autorskiego. W doktrynie znanych jest kilka modeli takiej kwalifikacji: gra komputerowa bywa określana m.in. jako utwór audiowizualny, multimedialny, nienazwany lub jako program komputerowy, a każda z powyższych propozycji ma swoich zwolenników i przeciwników. Szczególnie ostatnia, kwalifikująca grę komputerową jako program komputerowy, zasługuje na uwagę, ponieważ Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 22 grudnia 2010 r. w sprawie C-393/ 09 stwierdził, że graficzny interfejs użytkownika nie stanowi formy wyrażenia programu komputerowego, niemniej jeżeli jest wyrazem twórczości intelektualnej autora, może korzystać z ochrony na gruncie prawa autorskiego jako samodzielny utwór. Wyrok byłby więc znamienny dla utworów będących lets playami w przypadku uznania gry komputerowej za program komputerowy, bowiem obraz rozgrywki wyświetlany na ekranie monitora stanowiłby zapewne interfejs programu komputerowego, jakim jest silnik gry w postaci kodu programowego i podlegałby ochronie przewidzianej przez prawo autorskie jako odrębny utwór. Niezależnie od analizy powyższego wyroku gra komputerowa podlega ochronie przewidzianej przez prawo autorskie.

Czy sytuacja letsplayerów mających partnerów biznesowych jest korzystniejsza?

Największe gwiazdy sceny letsplayerowej korzystają często z profesjonalnej pomocy multi-channel networks współpracujących na linii letsplayer (i szerzej youtuber) oraz portal, np. YouTube i zajmujących się kwestiami dotyczącymi uzyskiwania odpowiednich zgód i licencji na tworzenie lets playów, pomocy w sprawnej monetyzacji filmików itd. Z drugiej strony, szczególnie na rynku polskim popularne jest oferowanie letsplayerom udziału w zyskach z reklam wyświetlanych na ich kanałach przez potencjalnych partnerów biznesowych w zamian za tworzenie lets playów na ich zamówienie.

O czym trzeba pamiętać przy zawieraniu umów partnerstwa?

Zdarza się, że umowy są niekorzystne szczególnie w zakresie przyjmowania na siebie przez letsplayerów odpowiedzialności związanej z potencjalnym naruszeniem praw podmiotów trzecich. Niska świadomość prawna oraz przyjmowanie na siebie pełnej odpowiedzialności przy jednoczesnym zobowiązaniu się do przeniesienia na partnera biznesowego całości praw majątkowych do lets playa może prowadzić do sytuacji, w których letsplayer jest narażony na potencjalne wysokie roszczenia ze strony właścicieli autorskich praw majątkowych do utworów wykorzystanych w lets playu. Zauważamy również niekorzystne zapisy dotyczące wynagrodzenia. Zdarza się, że partner oferuje procent od zysków z reklam wyświetlanych podczas oglądania lets playa, ale umowa nie precyzuje szczegółowych warunków określających sposób rozliczeń pomiędzy letsplayerem i partnerem biznesowym oraz sposobu liczenia wyświetlanych reklam i jego weryfikacji, co w konsekwencji może w pewnych okolicznościach prowadzić do arbitralnej oceny wysokości zysków letsplayera.

O czym jeszcze należy pamiętać, tworząc lets playe?

Aktywność w sieci związana z publikowaniem lets playów dotyka wielu zagadnień pozornie niemających związku z grami komputerowymi. Przykładem może być kwestia naruszenia dóbr osobistych osób trzecich na podstawie art. 23-24 kodeksu cywilnego, w przypadku gdy gracz nagrywając swój komentarz wypowiada się np. uwłaczająco o przedstawicielach konkretnej narodowości, rasy lub wyznania.

Kolejną kwestią, która potencjalnie może powodować problemy, jest wykorzystanie znaków towarowych podmiotów trzecich. Może dojść bowiem do sytuacji, w której gracz nagrywający komentarz do lets playa ubrany jest w koszulkę znanego producenta gier komputerowych, jednocześnie tworząc lets play do gry innego producenta. W takiej sytuacji obaj producenci gier mogą nie być zadowoleni, że ich marka kojarzona jest z grą konkurencji. Letsplayerzy - przedsiębiorcy powinni dodatkowo zwracać uwagę na inne regulacje prawne, m.in. dotyczące zwalczania nieuczciwej konkurencji. Przykładowo: należy zwrócić uwagę na wykorzystanie przez letsplayera sprzętu komputerowego i peryferyjnego podczas nagrywania materiału. W sytuacji gdy np. letsplayer korzysta z klawiatury i myszki znanej marki, negatywnie wypowiadając się przy tym o podobnych produktach konkurencji, może narazić się na zarzut dopuszczenia się czynu nieuczciwej konkurencji wymienionego w katalogu zawartym w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Należy również wspomnieć o problematycznej kwestii potencjalnej możliwości zakwalifikowania lets playów zamieszczanych w serwisach hostingowych jako usług VoD (audiowizualna usługa medialna na żądanie), co wiązałoby się z obowiązkiem spełnienia dodatkowych obowiązków wskazanych w art. 47a-47k ustawy o radiofonii i telewizji, dotyczących m.in. warunków lokowania produktu oraz zakazu umieszczania określonych treści. Jako przedsiębiorca letsplayer nie może oczywiście zapomnieć o obowiązkach podatkowych.

Rozmawiał: Jakub Styczyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.