Kogo ścigać za fałszywki wykonane przez AI
Fotografie wygenerowane przez sztuczną inteligencję wkrótce mogą się stać codziennością kampanii dezinformacji politycznej w internecie. Od strony prawnej nie jesteśmy na to gotowi
Premier Mateusz Morawiecki wychodzi z hotelu pod rękę z piękną kobietą, a następnie omdlewa w miejscu publicznym. Donald Tusk zostaje zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Te wiadomości, choć fałszywe mogą zdobyć popularność w sieci, zwłaszcza jeśli są poparte zdjęciami. Takie fotografie w kilkadziesiąt minut wygenerowaliśmy w wykorzystującym sztuczną inteligencję programie Midjourney. Za 10 dol. może to zrobić każdy, a później wykorzystać do kampanii dezinformacyjnej.
Choć fotomontaże czy zmanipulowane filmy wideo od lat są częścią cyberprzestrzeni, tworzenie fałszywych wiadomości jeszcze nigdy nie było tak proste. Od ubiegłego roku popularność zdobywają programy, które pozwalają generować fałszywe obrazy bez znajomości programów graficznych. Wystarczy wpisać zamówienie, by po minucie aplikacja wyświetliła spreparowane zdjęcie. Jeśli opis jest wystarczająco dobry, fotografia może być bardzo przekonująca. – Czas, żeby politycy w Polsce zainteresowali się tym tematem, bo każdy z nich może paść ofiarą zmanipulowanych fotografii. Dzisiaj to żaden problem, by pokazać na zdjęciach choćby zabójstwo ważnego polityka – mówi Wojtek Kardyś, specjalista w dziedzinie komunikacji internetowej. – Minimum to choćby wprowadzenie i egzekwowanie oznaczeń dla treści typu deep fake – uważa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.