Dwie wolności z nienawiścią w tle
G dy w Sądzie Najwyższym USA swoboda wypowiedzi starła się w ubiegłym tygodniu ze swobodą moderacji, jednym głosem przeważyła ta druga. Dlaczego? Z obawy przed nieokiełznanym potokiem mowy nienawiści. Miałby on zalać serwisy społecznościowe, gdyby SN rozstrzygnął na korzyść stanu Teksas – argumentowali lobbyści big techów.
Teksasowi udało się to, nad czym bez powodzenia biedzi się polski resort sprawiedliwości: wprowadził przepisy mające zmusić Facebooka, YouTube’a i inne duże serwisy społecznościowe do odkrycia kart w sprawie moderacji treści i powstrzymać je przed uciszaniem prawicy. Wymierzona w największe, gromadzące ponad 50 mln amerykańskich internautów platformy ustawa stanowa zabrania cenzurowania użytkownika na podstawie poglądów (dosłownie „punktu widzenia”). Kto poczuje się moderacją skrzywdzony, może platformę pozwać. Może to też zrobić prokurator generalny Teksasu.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.