Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Wstęp - Blogerzy i vlogerzy działają jak media, ale wymykają się wciąż przepisom

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Dwa wydarzenia ostatnich dni na nowo rozbudziły dyskusję na temat tego, czy blogerzy, vlogerzy czy inni twórcy publikujący publiczne posty w mediach społecznościowych powinni stosować się do tych samych przepisów prawa, co tradycyjne media. Mowa oczywiście m.in. o prawie prasowym czy też ustawie o radiofonii i telewizji.

Najpierw dyskusję wywołała głośna sprawa popularnego filmiku na YouTubie, który zniechęcał do inwestowania w kryptowaluty. I nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie to, że youtuber całkowicie przy tym przemilczał fakt, iż sponsorem materiału jest NBP. W międzyczasie pojawił się wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie kampanii reklamowej przeprowadzonej przez koncern Peugeot, również w mediach społecznościowych. TSUE uznał, że nie ma znaczenia, gdzie reklama jest zamieszczana - te same wymagane prawem krajowym informacje trzeba podać zarówno na Youtube, jak i w telewizji.

Te dwie sprawy to sygnał dla milionów polskich np. blogerów, youtuberów czy innych twórców, którzy - jak się okazuje - zazwyczaj za nic mają przepisy obowiązującego prawa. Łamią je na różny sposób: lekceważąc regulacje o autoryzacji, obowiązki związane z informowaniem o sponsorach czy lokowaniem produktów. Czy media społecznościowe i publikacje zamieszczane w internecie rządzą się innymi prawami niż materiały w prasie, radiu i telewizji? Wszak niejeden bloger czy youtuber ma większe grono odbiorców niż te tradycyjne media i robi na tym niezły biznes...

@RY1@i02/2018/044/i02.2018.044.183001100.801.jpg@RY2@

Joanna Pieńczykowska

joanna.pienczykowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.