Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Bisnode zaoszczędziła na wysyłce listów. Efekt? Milionowa kara od UODO. Fundacja ePaństwo sankcji uniknęła. Dlaczego?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Raptem niecałe dwa miesiące temu opisywaliśmy na łamach tygodnika Firma i Prawo decyzję prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w sprawie portalu Rejestr.io prowadzonego przez Fundację ePaństwo. Organ nadzorczy dał wtedy zielone światło podmiotom kopiującym rejestry publiczne. Uznał, że fundacja miała prawo przetwarzać tak pozyskane dane bez spełnienia obowiązku informacyjnego. Tymczasem w ubiegłym tygodniu gruchnęła wiadomość, że urząd nałożył prawie milion złotych administracyjnej kary pieniężnej na Bisnode za naruszenie przepisów RODO. Ukarana spółka również przetwarzała dane osobowe skopiowane z rejestrów publicznych. Na pierwszy rzut oka może się więc wydawać, że mamy do czynienia z rozbieżnym podejściem urzędu.

Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Fundacja, wykorzystując dane z Krajowego Rejestru Sądowego, miała jedynie adresy firm, w których osoby figurujące w rejestrze pełniły funkcje. Próba kontaktu z nimi wymagałaby np. pozyskania adresów zainteresowanych osób z bazy PESEL bądź kontaktu z nimi za pośrednictwem spółki. Bisnode natomiast, korzystając z baz REGON oraz Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, miała dane kontaktowe do konkretnych osób. Prezes UODO ocenił więc, że w tej sytuacji nie było żadnych przeciwwskazań, żeby spełnić wobec nich obowiązek informacyjny.

Ukarana spółka zapowiedziała już, że zaskarży decyzję urzędu do sądu administracyjnego. Jej zdaniem spełnienie wspomnianego obowiązku wymagałoby tak wysokich nakładów finansowych (wysyłka listów poleconych to wydatek rzędu 30 mln zł), że w praktyce musiałaby ona zakończyć działalność na terenie Polski. Bisnode postrzega te wysokie koszty jako racjonalną przesłankę do skorzystania z wyjątku z RODO, który stanowi, iż nie trzeba spełniać obowiązku informacyjnego, gdy wymaga to niewspółmiernie dużego wysiłku. Również wielu przepytywanych przez nas prawników uważa, że wspomniany „nadmierny wysiłek” można utożsamiać ze zbyt wysokimi kosztami.

Doktor Maciej Kawecki, dyrektor departamentu zarządzania danymi w Ministerstwie Cyfryzacji, sugeruje, iż interpretacją wspomnianego wyjątku z RODO powinien zająć się Trybunał Sprawiedliwości UE. – Wykładnia tego terminu byłaby bezcenna dla wszystkich przedsiębiorców, nie tylko polskich – argumentuje dr Kawecki. © C2–3

fot. Quang Ho/Shutterstock

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.