UODO dało zielone światło stronom kopiującym rejestry publiczne
Właściciele witryn powielających dane np. z KRS nie muszą informować o tym osób, których te informacje dotyczą. Ani respektować ich prawa do sprzeciwu
Tak wynika z decyzji prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w sprawie portalu Rejestr.io prowadzonego przez Fundację ePaństwo. Oznacza to, że gdy istnieje uzasadniony interes administratora do duplikowania rejestrów takich jak np. KRS czy MSiG, to nie ma on konieczności spełnienia obowiązku informacyjnego.
– Decyzja UODO to prawdziwa rewolucja i przesądzenie na korzyść administratorów tego, o co biła się latami spółka Info Veriti. Skopiowała ona cały KRS i z tego powodu GIODO (poprzednik UODO) nakazał jej pozyskanie z MSW i ich bazy PESEL adresów zainteresowanych osób, by poinformować je o przetwarzaniu ich danych – komentuje decyzję UODO dr Paweł Litwiński, adwokat reprezentujący fundację. Wtóruje mu Magdalena Siwanowicz-Suska, radca prawny w Fundacji ePaństwo, która podkreśla, że gdyby decyzja UODO była inna, to w grę wchodziłaby konieczność spełnienia obowiązku informacyjnego względem nawet 2 mln osób. Tymczasem za wystarczające zostało uznane publiczne udostępnienie tych informacji przez fundację w formie polityki prywatności na stronie internetowej.
W decyzji prezes UODO stwierdził również, że w przypadku kopiowania rejestrów publicznych nie trzeba respektować prawa do sprzeciwu osoby, o ile nie wykaże ona istnienia szczególnej sytuacji uzasadniającej żądanie przetwarzania jej danych osobowych przez administratora. Nie wystarczy jednak stwierdzić, że przez rejestr możliwe jest uzyskanie informacji np. o wieku osoby już z poziomu przeglądarki internetowej, a nie przeglądarki rejestru publicznego.
Zdaniem ekspertów opisywana przez nas decyzja może w praktyce dawać zielone światło także innym administratorom przetwarzającym dane osobowe z rejestrów publicznych i umożliwiających dokonywanie ocen specjalistów, tj. lekarzy czy prawników.
Nie wszyscy doceniają jednak tak liberalne podejście organu nadzorczego. – Moim zdaniem jest to stawianie celów administratorów ponad ochroną praw oraz wolności osób i budzi moje obawy nie tylko w związku z rozporządzeniem RODO, lecz także Konstytucją RP – ocenia mec. Andrzej Lewiński, zastępca GIODO w latach 2006–2016.©℗ C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu