Rekompensata za opóźnienia płatności przyjmuje się z trudem
Tylko nieliczne firmy windykacyjne oferują usługę przenoszenia kosztów odzyskiwania należności na dłużników
Taką możliwość daje nowelizacja ustawy o terminach transakcji handlowych (Dz.U. 2013 poz. 403), która weszła w życie pod koniec kwietnia. Wierzyciel ma prawo do rekompensaty od dłużnika w wysokości 40 euro za dochodzenie należności.
Firmy z branży windykacyjnej właściwie nie stosują jednak zapisów o obciążaniu dłużników kosztami windykacji. Główny powód: ustawa dotyczy przede wszystkim płatności między przedsiębiorcami, ewentualnie osobami wykonującymi wolny zawód. To zaś niewielki wycinek rynku. Liderzy branży windykacyjnej zajmują się głównie wierzytelnościami masowymi - niezapłaconymi rachunkami (telefon, gaz, prąd) czy opóźnionymi kredytami - a do tego typu długów przepisy te nie mają zastosowania.
- Wierzytelności pochodzące z działalności kredytowej są wyłączone z ustawy, dlatego nie stosujemy jej i nie przenosimy kosztów na podmioty zobowiązane - mówi Karolina Barańska z firmy Kruk.
Firmy, które obsługują wierzytelności B2B, głowią się z kolei, jak nowe zapisy zastosować. I czy będzie się im to opłacało. Krzysztof Matela, prezes EGB Investments, zwraca uwagę, że czasu na skorzystanie z możliwości nie było dużo, tym bardziej, że nowe reguły dotyczą tylko transakcji zawieranych po 27 kwietnia tego roku.
- Część klientów nie zdaje sobie sprawy z nowelizacji. Przede wszystkim jednak nie wiedzą o tym dłużnicy. Może się okazać, że źródłem informacji o tym będą wezwania firmy windykacyjnej - uważa prezes EGB Investments.
Matela dodaje, że nowelizacja ustawy może otworzyć rynek wierzytelności również dla należności o niskich wartościach nominalnych, które do tej pory nie zawsze opłacało się windykować ze względu na wysoki koszt.
- W stosunku do tego typu należności kwota 40 euro będzie stanowiła dodatkowy przychód, który będzie mógł być podzielony między klienta a firmę windykacyjną - ocenia prezes Matela.
O tym, że nowelizacja ustawy o terminach transakcji może być impulsem dla rozwoju rynku, przekonany jest Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów. I przytacza wyniki badań KRD na ten temat: dla 45 proc. przedsiębiorstw dotychczas niekorzystających z windykacji argument obciążenia dłużnika kosztami byłby wystarczający, żeby zwrócić się do firmy windykacyjnej o pomoc. I dodaje, że spółka Kaczmarski Inkasso - która jest powiązana z KRD - oferuje już usługę przenoszenia kosztów windykacji na dłużników: wystawia fakturę za usługę dochodzenia należności wierzycielowi. Równolegle wysyła w jego imieniu notę obciążeniową dłużnikowi. Faktyczna zapłata za windykację następuje po otrzymaniu przez wierzyciela pieniędzy od dłużnika.
Inni zwracają jednak uwagę, że o ile w przypadku windykacji polubownej sprawa obciążania kosztami dłużników jest jasna, o tyle problem zaczyna się przy windykacji sądowej.
- Dopiero najbliższe kwartały przyniosą odpowiedź na pytanie, jaką opinię w tej sprawie będą miały polskie sądy - jaka będzie ich interpretacja przepisów, szczególnie na temat tego, co jest kosztem windykacji: wydatki na działania bezpośrednie, takie jak korespondencja, połączenia telefoniczne i złożone wizyty, czy też będzie nim także prowizja zapłacona firmie windykacyjnej - ocenia Krzysztof Matela.
2 mld zł to nominalna wartość długów wystawionych na sprzedaż na polskim rynku w 2012 r. (szacunki firmy Kruk)
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu