Czy grozi nam pogrzeb tajemnicy bankowej
Czy zabieganie o ochronę informacji o klientach gromadzonych przez banki ma jeszcze sens?
Oczywiście. Tajemnica bankowa ma chronić prywatność klienta i zapewniać poufność transakcji, nie powinna jednak utrudniać ścigania przestępstw ani promować wyłudzania kredytów.
Artykuł 70 prawa bankowego nakazuje bankom ocenę zdolności kredytowej klienta. Bank przed udzieleniem kredytu klientowi powinien mieć prawo do zapytania o zadłużenie w innych podmiotach, a klient powinien mieć prawo do udzielenia takiej odpowiedzi. W przypadku odmowy, do której klient też powinien mieć prawo, bank uwzględni to w ocenie ryzyka. Nie znajduję też naruszenia prywatności w sytuacji, gdy klient chcąc wykazać swoją wiarygodność, zezwoli innym podmiotom na ujawnienie jego historii kredytowej.
Czy bank będzie jeszcze bankiem, gdy do reszty zniszczymy tajemnicę bankową? Poufność danych o naszych relacjach z bankiem wynika z przekonania, że prawem podmiotowym wartym ochrony jest prywatność. Wolność od bycia inwigilowanym, skanowanym przez osoby trzecie - co się tyczy relacji finansowych z bankami - motywowana jest interesami prawnymi klientów banków, a nie potrzebami banków.
Artykuł 105 prawa bankowego już teraz przewiduje obowiązek udzielenia informacji objętych tajemnicą bankową w 25 przypadkach. Zaczyna to przypominać nie ser szwajcarski z dziurami, lecz dziury bez sera. Od czasu do czasu sądy próbują wzmacniać instytucję tajemnicy bankowej. Wszystko to przypomina trochę beznadziejną obronę warowni Quéribus przez katarów przed zakończeniem wojen albigeńskich.
Jak powinien się kształtować dostęp parabanków do informacji zbieranych w bankach?
Banki posiadają wyłączność na zbieranie depozytów i obciążanie ich ryzykiem. Z faktu, że finansują kredyty i pożyczki depozytami klientów, wynika wiele ograniczeń, których nie muszą mieć pożyczkodawcy udzielający pożyczek z własnych środków. Interes społeczny nie wymaga eliminacji niebankowych pożyczkodawców z rynku, wymaga natomiast takich rozwiązań, które ograniczą nadmierne zadłużanie się klientów. Pozabankowi pożyczkodawcy są często postrzegani jako udzielający pożyczek o "lichwiarskim koszcie obsługi" i egzekwujący spłaty w drodze twardej windykacji. Objęcie ich regulacjami powinno wyeliminować takie praktyki i poprawić wizerunek parabanków jako alternatywnych podmiotów o regulowanej działalności, sprawdzających realną zdolność klienta do spłaty zadłużenia.
Należy oddzielić informację zindywidualizowaną (dotyczącą konkretnego konsumenta) od informacji zagregowanej, czyli opisującej węższą lub szerszą grupę osób o podobnych cechach (wspólne miejsce zamieszkania, wiek, zawód, dochody). Jeśli minimalizacja ryzyka kredytowego następowałaby tylko przez udostępnianie tej drugiej grupy informacji, to można temu tylko przyklasnąć.
Wyraźna, przemyślana i odwoływalna zgoda osoby, której dane dotyczą, również winna otwierać drzwi do informacji parabankom. Tak czy owak, jeżeli ktoś mnie pyta, co jest większą wartością: ochrona prywatności czy dostęp parabanków do danych minimalizujących ryzyko kredytowe, to obiema rękami głosuję za prywatnością.
Jak ocenia pan propozycję regulacji tej kwestii w założeniach do projektu zmian ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, opublikowanego 27 sierpnia 2013 r.?
Wydaje się, że autorzy założeń projektu nowelizacji mają na celu rozszerzenie zakresu sprawowania nadzoru przez Komisję Nadzoru Finansowego o kolejny segment rynku i w konsekwencji dostęp tego segmentu do tych informacji, wymienianych pomiędzy bankami, które zapobiegają wyłudzaniu pożyczek, czy po prostu nadmiernemu zadłużaniu się klientów.
W założeniach nadal jest jednak utrzymana uprzywilejowana pozycja banków, które mogą udostępniać informacje kredytodawcom pozabankowym wyłącznie za zgodą klienta. To moim zdaniem jest wystarczającym zabezpieczeniem tajemnicy bankowej.
W założeniach przyjęto, że kredytodawca będący bankiem lub SKOK-iem będzie ustawowo zobowiązany do przekazywania informacji o zobowiązaniach z tytułu udzielonego kredytu konsumenckiego do baz danych prowadzonych przez BIK SA, tak samo jak parabanki. Z kolei BIK SA będzie "udostępniać informacje objęte tajemnicą bankową na potrzeby (...) oceny zdolności kredytowej, pod warunkiem uzyskania pisemnej zgody osoby, której te informacje dotyczą". Mówiąc prościej parabanki uzyskają dostęp do tajemnicy bankowej, obwarowany zgodą "osoby, której dotyczą". A mamy świadomość, w jak różny sposób dochodzi do wyrażenia tej zgody w praktyce. Gdyby ten projekt przeszedł, to prawie każdy, kto ma 60 tys. zł, mógłby utworzyć parabank i ubiegać się o dostęp do tajemnicy bankowej w zakresie umów o funkcjach kredytowych z konsumentami. Nic tylko zaprosić na stypę po śp. "tajemnicy bankowej".
@RY1@i02/2013/196/i02.2013.196.18300050a.803.jpg@RY2@
Andrzej Stopczyński doradca w Narodowym Banku Polskim, b. dyrektor zarządzający pionem nadzoru bankowego w KNF
Andrzej Stopczyński
doradca w Narodowym Banku Polskim, b. dyrektor zarządzający pionem nadzoru bankowego w KNF
@RY1@i02/2013/196/i02.2013.196.18300050a.804.jpg@RY2@
Piotr Bodył Szymala radca prawny, dyrektor obsługi prawnej w BZ WBK SA, wykładowca WSB w Poznaniu
Piotr Bodył Szymala
radca prawny, dyrektor obsługi prawnej w BZ WBK SA, wykładowca WSB w Poznaniu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu