Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Samorządy: eliminowanie z rynku konkurencji i niekorzystne umowy

Ten tekst przeczytasz w 54 minuty

Dostarczanie bieżącej wody i odprowadzanie ścieków, odbiór odpadów, organizacja komunikacji miejskiej - to tylko przykłady usług, o które musi zatroszczyć się gmina. Zdarza się, że ta dbałość przekształca się w praktyki monopolistyczne lub uciążliwe dla konsumentów

Gminy, prowadząc różne rodzaje działalności, przede wszystkim usługowej, podobnie jak przedsiębiorcy kierują się kryteriami finansowymi. Nie zawsze zgodnie z prawem. Dlatego Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nierzadko bierze pod lupę działania samorządów, ich zakładów czy spółek.

- Obecnie prowadzimy około 70 postępowań w sprawie gmin i spółek komunalnych - mówi Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK. - W tym niemal 30 administracyjnych, które mogą zakończyć się karą do 10 proc. przychodu. Najwięcej z nich to postępowania dotyczące tematyki wodno-kanalizacyjnej. Jest ich około 20, są też dotyczące śmieci i kilka spraw związanych z cmentarzami.

Czym różnią się usługi gminne od tych, które świadczy glazurnik, fryzjer czy krawiec? Przede wszystkim muszą być powszechnie dostępne, odpowiedniej jakości, świadczone bez przerwy - nawet gdy ekonomicznie są nieopłacalne.

Gmina realizuje swoje zadania samodzielnie albo powierza je spółkom komunalnym, w których ma całkowite udziały. Te spółki często mają wręcz pozycję monopolisty na określonym rynku. W takiej sytuacji dyskryminowane bywają prywatne przedsiębiorstwa, a korzystanie mieszkańców z usług odbywa się na podstawie umowy między odbiorcą a mającym silną pozycję rynkową przedsiębiorstwem komunalnym. To sprawia, że na lokalnych rynkach nierzadko dochodzi do nadużyć. Skutkiem tego jest eliminowanie konkurencji, co powoduje wzrost cen i spadek jakości świadczonych usług.

Przedstawiamy dzisiaj rozstrzygnięcia, z którymi włodarze i szefowie spółek powinni się zapoznać, żeby nie popełniać błędów. Grozi to bowiem poważnymi konsekwencjami z finansowymi włącznie.

Sąd Najwyższy o zakazie

"Zakaz nadużywania pozycji dominującej odnosi się zarówno do praktyk o charakterze antykonkurencyjnym, które godzą w samo funkcjonowanie mechanizmu konkurencji, jak i do praktyk o charakterze eksploatacyjnym, które polegają na uzyskiwaniu przez przedsiębiorcę mającego pozycję dominującą od innych podmiotów (zarówno kontrahentów, jak i konsumentów) świadczeń pozostających w dysproporcji ze świadczeniami, na jakie mogliby liczyć w warunkach niezniekształconej konkurencji na rynku" - wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z 5 stycznia 2007 r. (sygn. akt III SK 17/06, LEX nr 489018). W przypadku praktyk mających charakter eksploatacyjny przedsiębiorca zajmujący pozycję dominującą wykorzystuje sytuację ograniczonej konkurencji na rynku i ograniczonego wyboru po stronie kontrahentów lub konsumentów.

Typowymi praktykami eksploatacyjnymi są według sądu: pobieranie przez dominanta nadmiernie wygórowanych cen (art. 9 ust. 2 pkt 1 z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów; Dz.U. nr 50, poz. 331 z późn. zm.) oraz narzucanie uciążliwych warunków umów przynoszących dominantowi nieuzasadnione korzyści (art. 9 ust. 2 pkt 6 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów).

Kara za przyłącze

Jedną ze spornych kwestii są od lat opłaty za przyłącza wodociągowe. Zgodnie z ustawą z 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 123, poz. 858 z późn. zm.) inwestorzy (w tym mieszkańcy) mają obowiązek sfinansowania jedynie budowy przyłącza oraz pomieszczenia przewidzianego do lokalizacji wodomierza głównego i urządzenia pomiarowego. Bardzo często kontrahenci są jednak obciążani dodatkowymi opłatami, które nie wynikają z przepisów. Wiąże się to na ogół ze stosowaniem niezgodnej z obowiązującymi przepisami definicji przyłączy.

Zgodnie z art. 2 pkt 5 i 6 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę przyłącze kanalizacyjne to odcinek przewodu łączącego wewnętrzną instalację kanalizacyjną w nieruchomości odbiorcy usług z siecią kanalizacyjną za pierwszą studzienką, licząc od strony budynku, a w przypadku jej braku do granicy nieruchomości gruntowej, natomiast przyłącze wodociągowe to odcinek przewodu łączącego sieć wodociągową z wewnętrzną instalacją wodociągową w nieruchomości odbiorcy usług wraz z zaworem za wodomierzem głównym. Odcinek łączący wewnętrzną instalację wodociągową lub kanalizacyjną nieruchomości z siecią wodociągowo-kanalizacyjną, który znajduje się poza nieruchomością, przyłączem już nie jest. Dlatego za sfinansowanie jego budowy odpowiada przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne.

Firmy wodociągowo-kanalizacyjne niekiedy przerzucają na odbiorców koszy związane z budową odcinków sieci przebiegających poza nieruchomością albo pobierają opłaty na rozbudowę sieci, w ramach której firma buduje również przyłącza. Wprawdzie obowiązek ich budowy ma odbiorca, ale jeśli opłata ryczałtowa jest wyższa niż koszty wybudowania przyłączy, przynajmniej dla niektórych, to takie działanie także może naruszać przepisy. Nadużyciem pozycji dominującej jest też obciążanie odbiorców kosztami włączenia przyłącza do sieci wodociągowej lub kanalizacyjnej (czyli wykonania wcinki).

Niedawno, 2 lipca 2013 r., decyzją prezesa UOiKiK nr RPZ 10/2013, ukarano za tego rodzaju naruszenia (nadużywanie pozycji dominującej na lokalnym rynku zbiorowego zaopatrzenia w wodę) miasto i gminę Mikstat. Bezpodstawnie nałożyła ona na odbiorców obowiązek ponoszenia części kosztów robót (wcinka do sieci), w tym kosztów robocizny oraz zakupu niezbędnych materiałów. Prezes UOKiK dopatrzył się w tej samej gminie narzucania uciążliwych warunków umów o zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków, zgodnie z którymi dostawca nie ponosi odpowiedzialności za ograniczenie albo wstrzymanie dostaw wody bądź ograniczenie lub wstrzymanie odbioru ścieków spowodowane wystąpieniem awarii w sieci lub brakiem wody w ujęciu.

Termin odczytu

Wyżej wymienione błędy można nazwać sztandarowymi, ale sporządzając umowy z klientami, pamiętać należy i o mniej oczywistych zastrzeżeniach. Przekonała się o tym gmina Fałków, która nie wyznaczyła okresów rozliczeniowych oraz terminów odczytu wodomierzy, w wyniku czego mieszkańcy nie byli w stanie przewidzieć, kiedy i ile pieniędzy będą musieli zapłacić za wodę.

Umowy, które podpisywali odbiorcy wody, przewidywały też możliwość ich rozwiązania w przypadku np. zerwania plomby na wodomierzu czy niedopuszczenia do niego pracownika wodociągów. Jest to karane grzywną, ale nie stanowi podstawy do zerwania kontraktu. Gmina przyjęła także, że w przypadku uszkodzenia wodomierza będzie ustalać ilość pobranej wody na podstawie średniego zużycia w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Jednak przepisy wyraźnie mówią o okresie trzymiesięcznym. Podpisywane umowy nie określały też terminu rozpatrywania reklamacji klientów.

W postępowaniu prezes UOKiK zarzucił gminie stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów (sprzeczności z art. 8 ust. 1 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę oraz z par. 18 ust. 1 rozporządzenia ministra budownictwa z 28 czerwca 2006 r. w sprawie określania taryf, wzoru wniosku o zatwierdzenie taryf oraz warunków rozliczeń za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków; Dz.U. nr 127, poz. 886). Zaniechanie objęcia treścią umów postanowień określających terminy wzajemnych rozliczeń oraz obowiązki przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego w zakresie standardów i terminów rozpatrywania zgłaszanych przez konsumentów reklamacji jest naruszeniem art. 24 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Zgodnie z nimi zakazane jest bowiem stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów i bezprawne działanie przedsiębiorcy.

Za mało zwrócą

Z kolei decyzją prezesa UOKiK nr RGD. 4/2013 z 27.05.2013 Zakładowi Wodociągów i Kanalizacji w Wałczu zakazano stosowania następujących klauzul:

"Lokator może domagać się od przedsiębiorstwa obniżenia należności w razie dostarczenia wody o pogorszonej bądź złej jakości oraz ciśnieniu niższym od określonego warunkami technicznymi. Obniżenie to stanowić będzie 10 proc. należności za wodę dostarczoną w okresie trwania zakłócenia, określoną proporcjonalnie do okresu rozliczenia należności";

"Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za ograniczenie albo wstrzymanie dostaw wody bądź ograniczenie lub wstrzymanie odbioru ścieków wywołane: brakiem wody na ujęciu, zanieczyszczeniem wody na ujęciu w sposób niebezpieczny dla zdrowia i życia (to naruszenie z art. 9 ust. 1 i ust. 2 pkt 6 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów)".

Natomiast gminie Radzionków postawiono zarzuty naruszenia art. 24 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Oto niedozwolone klauzule:

"Umowa może być rozwiązana przez każdą ze stron z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia, ze skutkiem na koniec miesiąca kalendarzowego";

"Jeżeli odbiorca zmienił adres lub siedzibę i nie zawiadomił o tym przedsiębiorstwa, faktury oraz inne dokumenty wysyłane przez przedsiębiorstwo poczytuje się za doręczone odbiorcy, które jest tożsame z postanowieniami wpisanymi do rejestru postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone".

Regionalna instalacja dominuje

Wiele zamieszania do antymonopolowych przepisów wprowadziła znowelizowana ustawa z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 391 z późn. zm.). Tworzy ona w praktyce gminny monopol na odbieranie i zagospodarowanie odpadów. Ponadto nakazuje przekazywać odpady do regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK).

Taką instalację dla Wrocławia i pobliskich gmin prowadzi Chemeko System sp. z o.o. Właśnie jej postawiony został zarzut nadużywania pozycji dominującej na rynku przetwarzania i składowania odpadów komunalnych pochodzących z regionu północnego i centralnego województwa dolnośląskiego. Chodziło w tym przypadku o cenę, która wzrosła o ponad 100 proc. od 1 stycznia 2013 r. W skomplikowanym postępowaniu i po przeanalizowaniu nie tylko przepisów, lecz także stawek za odbierane odpady UOKiK dowiódł, że zaproponowana przez spółkę cena w sposób istotny narusza zasadę ekwiwalentności świadczeń stron umowy określoną w art. 487 par. 2 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.), co skutkowało sporym wzrostem cen dla odbiorców (30-70 proc.).

Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów nie zawiera jednak kryteriów pozwalających odróżnić cenę nadmiernie wygórowaną od innych cen stosowanych w obrocie. W związku z tym UOKiK powołał się na ustalenia Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie uznania ceny za nadmiernie wygórowaną w sprawie United Brands z 14 lutego 1978 r. (sprawa 27/76) oraz na rodzimą doktrynę i praktykę sądową. Dodatkowym kryterium, które zdaniem prezesa UOKiK wydaje się zasadne i użyteczne przy analizie praktyki z zakresu ceny nadmiernie wygórowanej, jest zbadanie okoliczności wprowadzenia przez przedsiębiorcę ceny o takim charakterze.

Sprawiedliwie na przystanku

Gmina miasto Zielona Góra odmówiła udzielenia zgody Przedsiębiorstwu Komunikacji Samochodowej na korzystanie z dwóch przystanków komunikacji samochodowej.

Wydanie zgody gmina uzależniała od opinii przewoźników, którzy korzystali z obu przystanków na zasadach wyłączności, a w dodatku różnicowała wymagania stawiane poszczególnym firmom, które chciały, by zatrzymywały się tam ich pojazdy. Proponowane warunki różniły się w zależności od tego, do której firmy była kierowana oferta. Odmawiając zgody PKS, gmina tłumaczyła, że zatoka, przy której znajduje się przystanek, jest użytkowana na zasadach wyłączności przez trzech przewoźników, którzy prawa do niej uzyskali na podstawie decyzji prezydenta miasta wydawanych im co dwa, trzy miesiące.

Zdaniem UOKiK (decyzja nr RWR 41/2012 z 21 grudnia 2012 r.) w Zielonej Górze miasto swoim działaniem uniemożliwił PKS uruchomienie nowych linii autobusowych. Przez to w sposób negatywny wpłynęła również na rynek przewozu osób komunikacją zbiorową oraz na panującą na nim konkurencję. Dokonując podziału rynku m.in. według kryteriów podmiotowych, wyraźnie preferując niektórych przewoźników, stosowała praktyki ograniczające konkurencję, określone w art. 9 ust. 2 pkt 5 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. W ten sposób zakłóciła też równowagę wśród przedsiębiorców świadczących usługi przewozowe w zakresie regularnego przewozu osób w krajowym transporcie drogowym oraz swobodę działalności poszczególnych przewoźników. Z kolei w orzecznictwie sądów antymonopolowych pojawiła się teza, że umiejscowienie przystanków ma istotne znaczenie dla możliwości pozyskania pasażerów.

Postój na dworcu

Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Łomży zostało ukarane karą pieniężną i zobowiązane do zaniechania praktyk nadużywania pozycji dominującej na rynku udostępniania miejsc postojowych na terenie dworca autobusowego w Łomży (decyzja nr RLU 16/2012 z 28 sierpnia 2012 r.) dworzec autobusowy w Łomży.

UOKiK ustalił, że na podstawie umowy zawartej z zarządem miasta Łomża PKS został przekazany dworzec autobusowy, ale zgodnie z umową użytkownik dworca nie miał prawa ograniczać korzystania z dworca innym przewoźnikom mającym zezwolenie i skoordynowany rozkład jazdy. Natomiast miał prawo pobierać od nich opłaty eksploatacyjne w wysokości uzasadnionej kosztami utrzymania dworca.

Firma zaczęła jednak stosować niejednolite ceny za wjazd na dworzec. Uzależniała je od tego, z kim zawierała umowę. Od jednego z przedsiębiorców pobierała kwoty znacznie wyższe niż od pozostałych. W ten sposób dopuściła się naruszenia art. 9 ust. 1 i ust. 2 pkt 3 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, a jej działanie doprowadziło do naruszenia konkurencji na rynku. Tym bardziej że na terenie miasta znajduje się tylko jeden dworzec autobusowy, a korzysta z niego 20 przewoźników, którzy świadczą usługi w zakresie transportu osób w ruchu międzymiastowym. Na dworcu autobusowym krzyżują się różne trasy, więc ci, którzy zatrzymują tam swoje autobusy, mają większą możliwość pozyskania pasażerów niż przewoźnicy, którzy zatrzymują się na innych miejscach postojowych, np. na przystankach. W dodatku ceny uiszczane za wjazd na teren dworca w sposób bezpośredni przedkładają się na koszty działalności gospodarczej przewoźników, którzy muszą je wkalkulować w koszty działalności gospodarczej, a następnie w ceny biletów. To wszystko zaś ma wpływ na zróżnicowanie warunków konkurencji na rynku, bo wpływa bezpośrednio na konkurencyjność ich oferty skierowanej do pasażerów.

Dlatego UOKiK uznał, że swoim działaniem PKS nadużył pozycji dominującej, jaką zdobył na rynku udostępniania miejsc postojowych.

Od kogo reklamacje

Mylą się spółki nie tylko gminne, lecz także wojewódzkie. Okazało się bowiem, że Koleje Mazowieckie przyjmowały reklamacje tylko od tych pasażerów, którzy mieli imienne bilety. UOKiK decyzja z 27 sierpnia 2013 r. (RPZ 19/20/3) uznał takie praktyki za niedozwolone i zobowiązał przedsiębiorcę do zmian w regulaminie oraz w treści pouczenia, które zakwestionował. Uznał, że postanowienia także ograniczały prawa konsumentów do składania reklamacji, ponieważ aby reklamować przejazd kolejowy, wystarczy posiadać dokument przewozu, np. zwykły bilet. Natomiast pasażerowie Kolei Mazowieckich mogli odnieść mylne wrażenie, że w razie braku imiennego biletu nie mogą złożyć reklamacji usługi przewozowej.

Wjazd na cmentarz

Zakłady Usług Miejskich Sp. z o.o., które zarządzały wszystkimi cmentarzami komunalnymi w Zielonej Górze i świadczyły usługi komunalne oraz pogrzebowe, ograniczały konkurencję i nadużywały pozycji dominującej na lokalnych rynkach cmentarnych - uznał UOKiK (decyzja nr RWR 9/3013 z 16 kwietnia 2013 r.). Firma obciążała konkurencyjnych przedsiębiorców pogrzebowych opłatami cmentarnymi za każdorazowy wjazd na cmentarz, natomiast nie pobierała ich od własnej działalności. Przedsiębiorcy musieli płacić każdorazowo nawet wtedy, gdy więcej niż jeden wjazd dotyczył tego samego pochówku. Natomiast takich opłat nie ponosiły osoby, które zlecały pochówek ZUM, co mogło stanowić praktykę ograniczającą konkurencję.

Po wszczęciu postępowania przez UOKiK spółka zaniechała wykonywania zakwestionowanych praktyk i wprowadziła jeden cennik usług cmentarnych - zamiast ośmiu obowiązujących wcześniej. Określono w nim w jednej pozycji ceny usług (również za wjazd) dla wszystkich podmiotów.

UOKiK uznał, że zarzut nierównoprawnego traktowania potencjalnych przedsiębiorców pogrzebowych dotyczy nieoznaczonego kręgu adresatów, zarówno przedsiębiorców pogrzebowych, jak i konsumentów, czyli osób, które mogą skorzystać z usług tych przedsiębiorców. Narusza też konkurencję pomiędzy przedsiębiorcami, którzy świadczą usługi pogrzebowe w Zielonej Górze. Tym bardziej że w tym mieście nie ma cmentarzy wyznaniowych i mieszkańcy muszą korzystać wyłącznie z nekropolii komunalnych.

Usługi związane z chowaniem zmarłych dzielą się na dwa rodzaje: cmentarne - związane z utrzymaniem cmentarza i zarządzaniem nim, oraz pogrzebowe - związane z chowaniem zmarłych: przygotowanie zwłok do pochówku, przygotowanie miejsca pochówku, wykopanie grobu, transport zwłok, pochówek z asystą pogrzebową, uformowanie grobu, ekshumacja zwłok i szczątków, spopielenie zwłok, murowanie komór grobowych. Ten drugi rodzaj usług jest świadczony na rynku w pełni konkurencyjnym. Spółka prowadzi jednocześnie te dwa rodzaje działalności.

Współzależność obu rynków powoduje, że mając pozycję dominującą na rynku usług cmentarnych na administrowanych przez siebie cmentarzach komunalnych, może przenosić swoją władzę ekonomiczną i wywierać wpływ na funkcjonowanie rynku usług pogrzebowych. Może np. określać warunki prowadzenia działalności gospodarczej przez innych przedsiębiorców pogrzebowych, bo są świadczone na zdominowanych przez nią cmentarzach. Natomiast rynek zarządzania cmentarzami nie jest otwarty dla konkurencji, ponieważ istnieje na nim tzw. monopol prawny. Utrzymanie i zarządzanie cmentarzami komunalnymi zaliczone zostało do zadań własnych gminy. Zarządca cmentarza, którym jest gmina, ma na tym rynku pozycję monopolistyczną (czyli właśnie monopol prawny), co wynika z: ustawy z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 118, poz. 687 z późn. zm.), ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2001 r. nr 142, poz. 1591 z późn. zm.) oraz ustawy z 17 maja 1990 r. o podziale zadań i kompetencji określonych w ustawach szczególnych pomiędzy organy gminy a organy administracji rządowej oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. nr 34, poz. 198 z późn. zm.). Ze swoich zadań gmina może wywiązywać się bezpośrednio lub w formie zleconej, czyli przekazać zarządzanie cmentarzami jakiejś firmie, która wchodzi w jej obowiązki oraz zarządza cmentarzami i przez to zajmuje pozycję monopolistyczną na rynku usług cmentarnych.

Niedozwolone klauzule w umowach o odbiór odpadów

Zawierając w ramach rewolucji śmieciowej nowe umowy na odbiór odpadów, spółki i zakłady komunalne nie uniknęły błędów. Niedozwolone klauzule umowne UOKiK znalazł m.in. w umowach zawieranych przez Zakłady Komunalne Sp. o.o. z siedzibą w Rabce-Zdroju i MPO Sp. z o.o. w Białymstoku. Przytaczamy je poniżej.

w "W przypadku zmiany wysokości stawki podatku VAT, cena świadczenia usługi ulega automatycznie zmianie z dniem wejścia w życie odpowiednich przepisów poprzez doliczenie do kwoty netto nowej stawki podatku VAT. Powyższa zmiana nie wymaga aneksu do umowy, na co strony niniejszym wyrażają zgodę".

w "W przypadku powstania opóźnienia w płatności przekraczającego okres 30 dni zleceniobiorcy przysługuje prawo zaprzestania dalszego świadczenia usługi i wycofania pojemników bez odrębnych powiadomień".

w "W przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub kradzieży pojemnika zleceniodawca jest zobowiązany do pokrycia kosztów zakupu pojemnika w terminie 14 dni od stwierdzenia przez zleceniobiorcę powyższego faktu".

w "W przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub kradzieży pojemnika biorący w użyczenie jest zobowiązany do pokrycia kosztów zakupu pojemnika w terminie 14 dni od stwierdzenia przez zleceniobiorcę powyższego faktu".

w "W przypadku braku pisemnego zgłoszenia zmiany adresu, adresem do doręczeń wszelkiej korespondencji jest adres podany przez zleceniodawcę. Korespondencję doręczoną pod wskazany adres uznaje się za dostarczoną do Zleceniodawcy".

w "Właściwym do rozstrzygania sporów mogących wyniknąć w wyniku realizacji niniejszej umowy jest Sąd Powszechny właściwy dla siedziby użyczającego".

w "MPO zastrzega sobie prawo do rozwiązania umowy bez wypowiedzenia ze skutkiem natychmiastowym w przypadku zwłoki w regulowaniu należności za wykonaną usługę".

w "Spory związane z realizacją umowy rozstrzygane będą polubownie. W przypadku braku porozumienia rozstrzyga sąd właściwy dla siedziby MPO".

OPINIE EKSPERTÓW

@RY1@i02/2013/191/i02.2013.191.088000600.803.jpg@RY2@

Krzysztof Matyjaszczyk prezydent Częstochowy

W Częstochowie sprawa korzystania z przystanków miejskich przez innych przewoźników jest uregulowana stosownymi uchwałami, które podjęliśmy dwa lata temu. Jedna z nich określa - zgodne z ustawą o publicznym transporcie zbiorowym - warunki i zasady korzystania z przystanków, których właścicielem jest miasto. Zawiera też - aktualizowany w razie konieczności - wykaz przystanków. Druga uchwała ustala stawkę opłaty za jedno zatrzymanie się na miejskim przystanku, która wynosi 5 groszy. Z przystanków mogą korzystać zarówno przewoźnicy będący operatorami publicznego transportu zbiorowego, jak i przedsiębiorcy uprawnieni do prowadzenia działalności w zakresie przewozu osób.

W naszym mieście z przystanków komunikacji korzysta naprawdę sporo podmiotów i firm zewnętrznych. Miejski Zarząd Dróg i Transportu ma podpisanych około 40 umów w tym zakresie. Z tego, co wiem, nie ma żadnych problemów z uzyskaniem stosownego pozwolenia, cała procedura - jeżeli wymagane dokumenty są kompletne - trwa kilka dni. Niektóre punkty w mieście - jak np. przystanki w pobliżu dworców autobusowego i kolejowego - właśnie dzięki wielu przewoźnikom stały się sporymi centrami przesiadkowymi w skali całego regionu.

@RY1@i02/2013/191/i02.2013.191.088000600.804.jpg@RY2@

Piotr Czachorowski radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych Czachorowscy

Gmina jest organem administracji samorządowej i dlatego musi na takich samych zasadach traktować wszystkich przewoźników, którzy działają na jej terenie. Z tego powodu nie może podejmować decyzji o użytkowaniu zatok postojowych na zasadach wyłączności tylko przez niektórych przewoźników, innym zaś nie zezwalać np. na korzystanie z przystanków w centrum miasta. Położenie przystanku ma wpływ na liczbę pasażerów korzystających z usług przewoźnika, bo wybierając środek transportu, często kierują się odległością od przystanku.

Gmina ma wyłączne prawo do zarządzania przystankami komunikacji publicznej i dlatego może wykorzystywać zajmowaną na rynku pozycję dominującą kosztem kontrahentów. Nadużycie przez nią siły rynkowej w relacji ze słabszymi uczestnikami rynku, którymi są np. przewoźnicy ubiegający się o możliwość korzystania z przystanków, oznacza, że został naruszony interes publiczny, a nie tylko interes konkretnego przedsiębiorcy.

Zofia Jóźwiak

zofia.jozwiak@infor.pl

Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

malgorzata.piasecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.