Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Między pewnością prawa i jego elastycznością

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Ewelina Wętrys: Prowadzona przez polskie sądy interpretacja zapisu na sąd polubowny jako umowy, która pozbawia strony konstytucyjnego prawa do sądu państwowego, jest sprzeczna z praktyką międzynarodową

Ze strony internetowej Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

Arbitrażem interesuję się już od kilku lat i dlatego praca magisterska na ten temat była naturalnym wyborem.

Jednym z problemów, które ujawniła praktyka, a nie opisała doktryna, było rozstrzygnięcie wątpliwości, czy w świetle obowiązujących przepisów polskiego prawa arbitrażowego dopuszczalne jest rozszerzenie zakresu podmiotowego zapisu na sąd polubowny o spółkę dominującą, wspólnika spółki zależnej, gdy zapisu dokonała tylko ta ostatnia.

Problem opisany w pracy będzie miał najczęściej miejsce w sytuacji, gdy spółka zależna, marionetka spółki dominującej i sygnatariusz umowy o arbitraż, nie posiada wystarczającego majątku na pokrycie zobowiązań. Powód w takim przypadku będzie zainteresowany pozwaniem przez sąd polubowny także spółki dominującej, faktycznie odpowiadającej za działania spółki zależnej, chociaż niefigurującej formalnie jako strona umowy o arbitraż.

Sąd polubowny musi w takich okolicznościach zgodnie z zasadą competence - competence rozstrzygnąć, czy ma jurysdykcję nad spółką dominującą. Pytanie to jest istotne, ponieważ wydanie wyroku przez sąd arbitrażowy co do stron nieobjętych zakresem zapisu na sąd polubowny jest podstawą do jego uchylenia przez sąd powszechny lub odmowy uznania albo stwierdzenia jego wykonalności.

Analiza przeprowadzona w pracy wykazała, że polskie prawo co do zasady nie zna szczególnych mechanizmów, w oparciu o które spółka dominująca mogłaby zostać związana zapisem na sąd polubowny dokonanym przez jej spółkę zależną, które są powszechnie wykorzystywane w praktyce międzynarodowej (tj. doktryna grupy spółek, koncepcja piercing the corporate veil).

Sąd Najwyższy w najnowszych orzeczeniach zajmuje bardzo ostrożne stanowisko dotyczące rozszerzenia zakresu ratione personae klauzuli arbitrażowej. Co prawda przyjmuje, że sądowi polubownemu poddany jest konkretny stosunek prawny stanowiący przedmiot sporu, a nie strony tego sporu, jednak tę ogólną zasadę ogranicza do sytuacji, w której podmiot, który dokonał zapisu na sąd polubowny, zostaje zastąpiony przez inny podmiot, np. cesjonariusza, nabywcę udziałów w spółce z ograniczoną oodpowiedzialnością, spadkobiercę, osobę trzecią przejmującą dług. Drugą przewidzianą przez Sąd Najwyższy sytuacją związania umową arbitrażową osób trzecich jest przypadek, gdy takie rozwiązanie umożliwia natura danego stosunku prawnego (np. zasada poszukiwania zwrotnego w prawie wekslowym). Żaden z tych modeli nie może jednak zostać zastosowany do sytuacji objęcia zapisem na sąd polubowny spółki dominującej, gdy zapisu dokonała jej spółka zależna. W takim bowiem przypadku spółka dominująca nie wstępowałaby w miejsce spółki zależnej, a obok niej (nie byłaby jej sukcesorem pod tytułem ogólnym ani szczególnym). Prawo grupy spółek nie zna zaś rozwiązania, które przewidywałoby objęcie zapisem na sąd polubowny wszystkich członków grupy, na zasadzie podobnej do poszukiwania zwrotnego w prawie wekslowym.

Stanowisko sądów polskich co do zakresu podmiotowego zapisu na sąd polubowny nie uległo znacznej zmianie, odkąd problem ten zaczął się pojawiać. Obecnie, pomimo pewnej liberalizacji formy zapisu na sąd polubowny, nadal nie dopuszcza się zawarcia ugody w sposób dorozumiany. Wydaje się, że zagadnienia związane z formą umowy o arbitraż biorą górę nad kwestiami rzeczywistej woli stron umowy. Ponadto prowadzona przez polskie sądy restrykcyjna interpretacja zapisu na sąd polubowny jako umowy, która pozbawia strony konstytucyjnego prawa do sądu państwowego, jest sprzeczna z praktyką międzynarodową. Sądownictwo arbitrażowe pełni obecnie w obrocie międzynarodowym rolę "naturalnie właściwego sądu", podczas gdy sądy krajowe rozstrzygają spory wynikłe na tle międzynarodowych transakcji handlowych nad wyraz rzadko.

Z drugiej jednak strony należy podkreślić, że wykładnia zapisów na sąd polubowny nie może prowadzić do naprawienia braków, jakie dostrzeżono po zawarciu odpowiedniej umowy. Przeciw zbyt liberalnej wykładni umów arbitrażowych przemawia także to, że co do zasady instrumenty prawa krajowego znają mechanizmy, za których pomocą można pociągnąć do odpowiedzialności osobę trzecią, która swoim działaniem wprowadziła w błąd lub wyrządziła szkodę. W związku z powyższym, rozstrzygając kwestię związania zapisem na sąd polubowny niesygnatariusza, konieczne jest znalezienie równowagi pomiędzy pewnością prawa a jego elastycznością pozwalającą reagować na potrzeby praktyki. Nie należy odgórnie zakładać braku możliwości rozszerzenia zakresu podmiotowego zapisu na spółkę dominującą, trzeba być otwartym na rozwiązania porządków prawnych, które zostały wypracowane przez lata harmonijnego rozwoju.

Swoje zainteresowanie sądownictwem polubownym rozwijam na studiach międzynarodowego prawa arbitrażu na Uniwersytecie w Sztokholmie. Nagrodzenie pracy w konkursie przekonało mnie do podjęcia w przyszłości studiów doktoranckich.

@RY1@i02/2011/138/i02.2011.138.050.003a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Ewelina Wętrys, laureatka III miejsca

ROZMAWIAŁ LESZEK JAWORSKI

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.