Klauzula porządku publicznego określa praktyczne granice swobody orzekania sądu polubownego
Gabriela Pagacz: Skuteczność stosowania zasad porządku publicznego w celu zapobiegania egzekwowaniu obcych orzeczeń jest znikoma
Wybór tematu i osoby promotora nie był przypadkowy. Zawodowo jestem prawnikiem, ale prywatnie wielbicielką muzyki, toteż nasuwa mi się następujące porównanie: praca miała być preludium do symfonii, czyli rozprawy doktorskiej dotyczącej oczywiście kwestii arbitrażu. Natomiast na taki wybór tematu złożyło się kilka czynników. Przede wszystkim dla sądownictwa arbitrażowego klauzula porządku publicznego jest doniosłym zagadnieniem, zarówno w postępowaniu delibacyjnym, jak i w skardze o uchylenie wyroku sądu arbitrażowego. Budzi wątpliwości i rozbieżności interpretacyjne. Dlatego jest ciekawym obszarem badawczym. Dodatkowo do zgłębienia problematyki zachęciło mnie to, iż w tej materii nie ukazała się dotychczas w literaturze polskiej monografia. Poza tym wielu przedstawicieli doktryny, tak polskiej, jak i zagranicznej, zajmujących się tematyką arbitrażu handlowego, próbuje wyjaśnić znaczenie pojęcia porządku publicznego w międzynarodowym arbitrażu handlowym. Niestety niewielu się to udaje, a podejmowane wysiłki w gruncie rzeczy nie wprowadzają istotnej nowości. Chciałam podjąć wyzwanie i chyba się powiodło.
O tym, że Sąd Arbitrażowy przy KIG w Warszawie promuje i wyróżnia wybitne prace magisterskie z dziedziny sądownictwa polubownego i mediacji, dowiedziałam się, kiedy poszukiwałam literatury do przygotowania referatu na proseminarium trzeciego roku. Szperając między woluminami w wydziałowej czytelni, natknęłam się na publikację pokonkursową II edycji konkursu. Naturalnie później informację o konkursie przekazał mi także promotor mojej pracy.
W pracy analizowałam klauzulę porządku publicznego w międzynarodowym arbitrażu handlowym. Należy ona do kluczowych zagadnień prawa arbitrażowego, ponieważ określa praktyczne granice swobody orzekania arbitrów w sprawach, które zostały poddane właściwości sądu polubownego. Jest to trudne zagadnienie, gdyż wymaga pogłębionej analizy systemowej na tle takich konstrukcji pojęciowych jak dobra wiara czy zasady współżycia społecznego. Część I mojej pracy ma charakter pojęciowy, a także obejmuje rozważania na temat źródeł regulacji prawnej klauzuli i jej funkcji. Część II przedstawia porządek prawny na przykładzie RP, w której to badane pojęcie zostaje poddane analizie na gruncie prawa cywilnego materialnego, procesowego oraz prawa międzynarodowego prywatnego. Część III poświęcona jest porządkowi publicznemu w prawie obcym, w szczególności w systemie common law oraz prawie francuskim. Ostatnia część podejmuje próbę ujęcia porządku publicznego jako kategorii ponadnarodowej. Praca zawiera bardzo dużo wniosków, nadto wskazówek dla arbitra, w jaki sposób powinien orzekać, by uniknąć w przyszłości zarzutu niezgodności wyroku arbitrażowego z porządkiem publicznym. Jedną z ważniejszych, bo praktycznych, uwag jest to, że pomimo sporych różnic w systemach prawnych i kulturowych poszczególnych krajów skuteczność stosowania zasad porządku publicznego w celu zapobiegania egzekwowaniu obcych orzeczeń jest raczej znikoma. Jednak mimo to zmniejszenie różnic interpretacyjnych poszczególnych sądów mogłoby się przyczynić do zwiększenia spójności i przejrzystości pojęcia porządku publicznego, a co za tym idzie - ograniczenia możliwości wniesienia bezpodstawnego sprzeciwu wobec orzeczeń arbitrażowych.
Może zabrzmi to zuchwale, ale nie napotkałam trudności podczas tego procesu. Zarówno jeśli chodzi o stronę formalno-warsztatową, jak i o współpracę z promotorem. Pewną niedogodnością była dość uboga literatura polskojęzyczna dotycząca tej materii, w związku z czym konieczne stało się sięgnięcie po publikacje angielsko- i francuskojęzyczne, które niestety nie są w Polsce łatwo dostępne. Dlatego część z nich sprowadzana była z zagranicznych ośrodków naukowych.
Pewien szanowany profesor, silnie związany z arbitrażem, podczas naszej rozmowy zadał dokładnie to samo pytanie. Po mojej twierdzącej odpowiedzi usłyszałam, że muszę się porządnie zestarzeć. Jest w tym żarcie dużo prawdy. Od zapadłego wyroku arbitrażowego nie przysługuje odwołanie, dlatego arbitrami zostają doświadczeni prawnicy. Gwarancją utrzymania wysokiego poziomu rozstrzygnięć sądów polubownych jest bardzo wysoka pozycja zawodowa i społeczna arbitrów, co osiąga się wraz z upływem lat. Z pewnością ogromne doświadczenie, wiedza prawnicza, a nawet rozwaga życiowa są determinantami bycia doskonałym arbitrem. Mimo to uważam, że arbitraż nie powinien się kojarzyć wyłącznie z dojrzałymi prawnikami, dla których praca w sądzie polubownym jest ukoronowaniem adwokackiej czy radcowskiej kariery. Chciałabym, aby początkiem mojej kariery stał się Sąd Arbitrażowy przy KIG. Jest to bowiem największa instytucja arbitrażowa, najbardziej znana i, nie zawaham się użyć tego słowa, najlepsza w Polsce. Skupia wybitnych prawników, specjalistów sądownictwa polubownego i mediacji. Szczęście sprzyja pracowitym i zdeterminowanym marzycielom, więc w przyszłości być może Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy przy ICC w Paryżu lub LCIA w Londynie. A w najbliższej przyszłości zamierzam aplikować do programu LLM na Harvard Law School oraz ukończyć studia doktoranckie i zrobić habilitację.
@RY1@i02/2011/138/i02.2011.138.050.002b.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Gabriela Pagacz, II miejsce, członek YIAG przy LCIA w Londynie i YAAP www.gabrielapagacz.pl
ROZMAWIAŁ LESZEK JAWORSKI
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu