Przetwarzanie pod dozorem celnym chroni przed roszczeniami
Znak towarowy Wspólnoty nie przeszkadza składać w Polsce i odsyłać za granicę wyrobów z komponentów przywiezionych spoza Unii Europejskiej. Musi się to jednak odbywać np. w ramach procedury uszlachetniania czynnego
W praktyce obrotu gospodarczego nierzadkie są sytuacje, kiedy przedsiębiorca z siedzibą w Polsce prowadzi współpracę z podmiotem spoza Unii Europejskiej (np. z obszaru rynków wschodnich). Polega ona na tym, że przedsiębiorca zagraniczny przesyła do Polski komponenty albo półprodukty, z których tu wytwarzany jest produkt finalny. Opatruje się go następnie znakiem towarowym zleceniodawcy i odsyła zagranicznemu kontrahentowi. Finalne produkty wprowadza do obrotu kooperant spoza UE, a przy tym nie są oferowane odbiorcom na rynku europejskim. Czynności wykonywane w Polsce ograniczają się zatem do działań w ramach procesu produkcyjnego, jak również umieszczenia finalnego produktu w opakowaniu dostarczonym przez odbiorcę i opatrzonym jego znakiem. Taki schemat współpracy wymaga zatem fizycznej obecności na rynku polskim (europejskim) produktu, na którym widnieje znak zagranicznego odbiorcy. Pojawia się więc pytanie, czy polski przedsiębiorca albo jego zagraniczny kontrahent mogą spotkać się z roszczeniami z tytułu naruszenia praw do znaku. A jeśli tak, to jak ukształtować współpracę, aby takie ryzyko zminimalizować?
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.