MF: Obligacje aż do śmierci. A nawet dłużej
Finanse
Nowe rodzaje obligacji i więcej praw dla ich posiadaczy to pomysły Ministerstwa Finansów na pobudzenie rynku korporacyjnych papierów dłużnych. Najciekawsza zmiana dotyczy możliwości emitowania przez prywatne firmy obligacji wieczystych. To konstrukcja znana z zachodnich rynków, ale w Polsce do tej pory zakazana. Dla tego rodzaju obligacji nie określa się terminu wykupu, a świadczenie emitenta względem obligatariuszy (posiadaczy papierów dłużnych) polega na cyklicznej wypłacie odsetek w formie renty wieczystej.
- To rozwiązanie rentierskie - zaznacza Mariusz Wójcik, dyrektor zespołu emisji długu w Alior Banku.
Odsetki od posiadanych obligacji można otrzymywać przez wiele lat, nawet do śmierci. Wtedy weszłyby one do masy spadkowej. Na rozwiniętych rynkach finansowych tego typu obligacje pozwalają zarobić więcej niż tradycyjne papiery. Na ich sprzedaż mogą liczyć duże i stabilne firmy.
- Będzie trudno pozbyć się tych papierów, chyba że znajdzie się ktoś, kto zechce je wykupić. Jest to więc rozwiązanie dla osób, które chcą sobie zapewnić stałe źródło dodatkowego dochodu - tłumaczy Konrad Soszyński, analityk rynku długu z banku BGŻ.
Resort finansów proponuje, by te obligacje można było zbyć w sytuacjach skrajnych, takich jak otwarcie postępowania upadłościowego lub likwidacyjnego emitenta czy też niewywiązywanie się przez niego z zapłaty odsetek.
Mechanizm obligacji wieczystych przypomina nieco obecne w polskim prawie zobowiązanie bezterminowe o charakterze ciągłym, którego wygaśnięcia - w razie zaistnienia zdarzenia pewnego - nie przewiduje się.
Rząd chce też otworzyć furtkę dla większych ryzykantów. Mogliby oni nabywać obligacje podporządkowane. Od tradycyjnych papierów różniłyby się sposobem zaspokajania roszczeń w przypadku niewypłacalności emitenta. Byłyby one zaspokajane w ostatniej kolejności. W zamian obligatariusze dostawaliby wyższe oprocentowanie.
Uregulowana zostanie kwestia zgromadzenia obligatariuszy. Miałoby ono stanowić reprezentację posiadaczy papierów dłużnych danej firmy i wspólnie z emitentem podejmować decyzje określające wzajemne prawa i obowiązki stron. Zwoływane na wniosek emitenta mogłoby więc decydować np. o zmianie oprocentowania obligacji jeszcze przed terminem ich wykupu.
Dziś powoływanie zgromadzenia nie jest co prawda zakazane, ale brak prawnego umocowania budzi wątpliwości co do podejmowanych przez nie działań.
- Istnieje ryzyko, iż decyzje zapadające na takich zgromadzeniach będą kwestionowane przez sądy, więc będą nieskuteczne. By zgromadzenie mogło podjąć wiążącą uchwałę, konieczna jest zgoda wszystkich posiadaczy obligacji danej serii - mówi Mariusz Wójcik.
Teraz ten system zostanie zastąpiony mechanizmem głosowania.
- Określona prawem większość obligatariuszy, przy odpowiednim kworum, będzie mogła na wniosek emitenta podjąć uchwałę obowiązującą wszystkich posiadaczy papierów dłużnych danego podmiotu - tłumaczy Wójcik.
Może to być więc rozwiązanie niekorzystne dla przegłosowanej mniejszości, ale pozwalające emitentowi szybciej i elastyczniej reagować na zmiany w środowisku finansowym, w którym działa.
- Emitent będzie mógł podjąć skuteczną próbę zmian w warunkach emisji swoich obligacji. Wystarczy, że przekona do tego pomysłu większość obligatariuszy - wyjaśnia nasz rozmówca.
Próba zmian w przepisach dotyczących obligacji to już drugie podejście do tej kwestii w ciągu ostatniego półtora roku. Wówczas nowe regulacje nie wyszły poza fazę założeń, ponieważ skończyła się kadencja Sejmu.
W Polsce obligacje mogą emitować:
● Skarb Państwa
● Narodowy Bank Polski
● jednostki samorządu terytorialnego i związki tych jednostek
● podmioty prowadzące działalność gospodarczą mające osobowość prawną
● spółki komandytowo-akcyjne
● SKOK-i
Piotr Pieńkosz
Projekt założeń ustawy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu