Niewinne chęci czy drenowanie? Historia jednej wypowiedzi pewnego ministra
Skarb Państwa nie ma i nie powinien mieć jakiejś szczególnej pozycji w stosunkach gospodarczych. O tej oczywistej zasadzie przedstawiciele władzy ciągle zdają się zapominać
5 kwietnia 2013 r. minister skarbu państwa poinformował dziennikarzy, że resort będzie chciał uzyskać maksymalnie możliwą dywidendę z dwóch spółek: PKO BP i PZU. Co ciekawe, Skarb Państwa nie jest w tych spółkach większościowym akcjonariuszem, ale wypowiedź ministra zdaje się świadczyć o czymś innym.
Ta niewinna, zdawałoby się, informacja każe po raz kolejny postawić pytanie o rolę Skarbu Państwa w stosunkach gospodarczych. Czy czasem nie dochodzi do pomieszania ról wspólnika i organu administracji państwowej? Dotyczy to nie tylko "chcenia" dywidendy, lecz także oddziaływania na organy spółek, w których Skarb Państwa ma udziały. Skarb Państwa może być zainteresowany określonymi problemami związanymi z funkcjonowaniem spółek, jednakże nie może to godzić w interesy innych akcjonariuszy oraz w interes samej spółki. Ocena stosunków między spółkami, w których Skarb Państwa ma akcje lub udziały, powinna podlegać regułom prawnohandlowym, a nie publicznoprawnym. Powołanie do pełnienia funkcji, realizacja praw i obowiązków wspólników to domena prawa cywilnego i handlowego, a minister skarbu państwa nie powinien występować jako organ administracji państwowej.
Trzeba po raz kolejny podkreślić, że Skarb Państwa nie ma i nie powinien mieć jakiejś szczególnej pozycji w stosunkach gospodarczych. Podobnie rzecz się ma z województwami, tylko skala problemu jest inna. Skarbowi Państwa kurczy się władztwo, ubywa sreber rodowych, podczas gdy województwa tworzą swoiste latyfundia gospodarcze, łamiąc wszelkie przepisy dotyczące dopuszczalności prowadzenia przez nie działalności gospodarczej.
Gdy obserwowałem przez wiele lat postępowanie przedstawicieli Skarbu Państwa w spółkach, wydawało mi się, że wynika ono z niezrozumienia swojej roli. Ale chyba tak nie jest. Rola bowiem jest bardzo dobrze wyuczona, m.in. poprzez wydawanie różnego rodzaju zarządzeń co do sposobu realizacji nadzoru właścicielskiego. Ten ostatni rozumiany jest jako coś nadrzędnego nad interesami spółek i polega choćby na sporządzaniu sprawozdań dla ministra skarbu państwa. Potwierdzeniem, że nic się nie zmieniło, może być ostatnia zapowiedź ministerstwa "wzmocnienia nadzoru właścicielskiego" poprzez "program profesjonalizacji nadzoru".
A wydawało się (okazuje się, że przez moment), że minister skarbu państwa zrozumiał, na czym polega jego prawidłowa rola jako akcjonariusza. Tak było w przypadku PZU w ostatniej fazie toczącego się sporu z Eureko. Można powiedzieć, że Skarb Państwa - na szczęście dla podatników - zachowywał się wzorcowo. To znaczy tak, że realizował swoje uprawnienia, mając przed oczami kodeks spółek handlowych. Warto więc przypomnieć art. 3751 k.s.h., iż walne zgromadzenie i rada nadzorcza nie mogą wydawać zarządowi wiążących pleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki. Tym bardziej nie może próbować wydawać takich poleceń, czy choćby sugestii, akcjonariusz. Nie może żądać więcej, niż pozwalają na to przepisy.
Akcjonariusz może jedynie wykorzystać art. 428-429 k.s.h. i wynikające z tych przepisów prawo do informacji. Również i w tych przypadkach nie ma on całkowitej swobody w swoim żądaniu, a sama spółka nie zawsze musi udzielić informacji. Dodatkowo w przypadku PZU i PKO BP, czy innych spółek publicznych z udziałem Skarbu Państwa mają zastosowanie ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, ustawa o obrocie instrumentami finansowymi czy rozporządzenie regulujące informacje bieżące i okresowe przekazywane przez emitentów papierów wartościowych. Z przepisów tych wynikają standardy surowsze niż dotyczące zwykłych spółek.
Należy mieć nadzieję, że rekomendacje zarządów PZU i PKO BP co do wypłaty dywidendy w tych spółkach nie będą wymuszone przez "chcenie" ministra skarbu państwa (choć tego już nie jestem pewien, po wypowiedzi prezesa zarządu PZU o tym, że cały zysk powinien zostać wypłacony w formie dywidendy).
Oczywiście stwierdzenie, że Ministerstwo Skarbu Państwa będzie chciało maksymalną dywidendę, można próbować tłumaczyć w ten sposób, że to jest po prostu zwykłe oczekiwanie. Tak byłoby, gdyby minister nie czynił tego na konferencji prasowej, informując o tym całą Polskę. Już to, że jego głos jest słuchany przez rynki, że wpływać może na notowania giełdowe, nakazuje oceniać owo "chcenie" nie tylko w kategoriach oczekiwań zwykłego akcjonariusza. To bardziej wykorzystywanie pozycji publicznoprawnej Skarbu Państwa niż zachowanie wspólnika. Czy można przypisać takie same skutki "chceniu" zwykłego akcjonariusza, który próbowałby zwołać konferencję prasową, by powiedzieć o tym, że chciałby, aby w danym roku podzielono cały zysk w spółce, w której ma akcje? Po pierwsze, pewnie nikt na taką konferencję by nie przyszedł, po drugie takie chcenie nie miałoby żadnego znaczenia. Co innego jednak Skarb Państwa.
To złe praktyki, ciągnące się przecież od kilkunastu lat, gdy próbuje się Skarbowi Państwa nadać szczególny status wspólnika. Tak było w przypadku ustawy dającej mu złote weto; kolejnych ustaw w tym obszarze, które wydają się niezgodne z orzecznictwem ETS w kontekście roli Skarbu Państwa w spółkach strategicznych; w przypadku instrukcji dla członków rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa, instruowania co do zarządzania spółkami czy żądania informacji od spółek poza trybem z art. 428-429 k.s.h. itd.
Niewinne "chcenie" dywidendy ewidentnie stawiać może w konflikcie interes Skarbu Państwa (a dokładniej budżetu państwa, bo o to tu chodzi) z interesem spółek. W tym konflikcie należy zawsze opowiedzieć się po stronie spółki, bo zarządzający nią mają bronić jej interesów. Nawet jeśli stwierdzenie to zabrzmi naiwnie, to trzeba kontrolować działania władzy, która nie może swojego imperium wykorzystywać tam, gdzie polityczne władztwo nie powinno obowiązywać.
Osobiście chciałbym, aby bank, w którym mam rachunek bankowy, czy ubezpieczyciel, któremu powierzyłem ochronę osób lub mienia, był w dobrej kondycji finansowej, dobrze zarządzany, miał prawidłowe współczynniki kapitałowe. Drenowane ponad miarę mogą tych warunków nie spełniać. Z kolei problem budżetu państwa to problem ministra finansów.
Pocieszeniem może być jedynie to, że udział Skarbu Państwa w gospodarce kurczy się na tyle, iż być może problem zniknie sam. Ale to dopiero za kilka lat.
Województwa tworzą dziś swoiste latyfundia gospodarcze, łamiąc wszelkie przepisy dotyczące dopuszczalności prowadzenia przez nie działalności gospodarczej
@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.07000020a.804.jpg@RY2@
Fot. wojtek szabelski
Prof. zw. dr hab. Andrzej Kidyba kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie
Prof. zw. dr hab. Andrzej Kidyba
kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie
Felietony prof. Andrzeja Kidyby będą się ukazywały w Prawniku w każdą trzecią środę miesiąca. Polecamy!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu