Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Nieogórkowy problem, czyli spółka z o.o. bez kapitału zakładowego

18 lipca 2014
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Uzasadnianie czegoś, co jest nieprawdą, to traktowanie wszystkich prawników jak idiotów

Przysiągłem sobie, że na temat zmian kodeksu spółek handlowych, odnoszących się do reformy struktury kapitałowej spółki z o.o., nie będę się wypowiadał. Ale nie mogę się powstrzymać, nie tylko ze względów merytorycznych, o których pisałem krytycznie wielokrotnie. Rzecz dotyczy sposobu przeprowadzenia zmian kodeksu spółek handlowych, ich uzasadnienia oraz zaangażowania w ten proces autorytetu rządu RP.

Aby nakreślić problem, przypomnę nowelizację "sierotę" z 2008 r. Chodzi o tę zmianę kodeksu spółek handlowych, która w imię szczytnych haseł ułatwiania prowadzenia działalności gospodarczej doprowadziła do obniżenia minimalnego kapitału zakładowego w spółce z o.o. do 5000 zł. To staje się podstawowym argumentem dla obecnej nowelizacji. Bo skoro kapitał zakładowy jest tak niski, że nie pełni swojej gwarancyjnej funkcji (właściwie nie pełnił nigdy), można go obniżyć do 1 zł.

Nowelizowanie "sposobem"

Nie wchodząc w szczegóły, chodzi mi o sposób przeprowadzenia tamtej zmiany. W 2008 r. na etapie prac sejmowej komisji ds. zmian w kodyfikacjach projekt nowelizacji zmniejszającej poziom kapitału zakładowego do 5000 zł po prostu przepadł w głosowaniu. Posłowie, jak to można było usłyszeć, "nie chcieli świecić oczami za knota prawnego". Ale nie trzeba było czekać długo, aby zmiana została przeforsowana przez inną komisję. No i mamy nowelizację sierotę. Wspominam o tym, bo można dostrzec pewną wspólną logikę dla propozycji przeprowadzenia najnowszej nowelizacji, obniżającej kapitał zakładowy w spółce z o.o. do 1 zł. Nowelizacja ta również jest przeprowadzona sposobem. Choć może już nie bokiem, jak poprzednia (póki co nie jest sierotą), ale w majestacie projektu firmowanego już przez rząd RP.

Pierwsza propozycja dogłębnych zmian w spółce z o.o. sięga 2010 r. To właśnie ona, wraz z uzasadnieniem, spotkała się z totalną krytyką. Było tyle dyskusji, tyle polemiki, tyle wypowiedzi. I co?

I nic. Po prawie czterech latach projekt wypłynął, jak gdyby nigdy nic, na powierzchnię. Co w tym dziwnego? Może to, że projekt był krytykowany, więc autorzy powinni go przepracować i przedłożyć do dyskusji? Nic bardziej mylnego. Pojawił się bowiem praktycznie ten sam projekt, a co gorsze, z praktycznie tym samym uzasadnieniem. Choć właściwie nie wiemy, czy dyskutowany był projekt zmian k.s.h. czy tylko jego założenia - przedstawione jako propozycja ministra sprawiedliwości i przyjęte 20 maja br. na posiedzeniu Rady Ministrów? To jest ten problem. Czy tego dnia przyjęto założenia do ustawy, czy też sam projekt? Jeżeli były to założenia, które wcześniej powszechnie uznano za błędne, to szkoda, że bez specjalnych oporów zaakceptował je rząd RP.

Ładny opis, ładne tytuły

Z informacji, jakie można było uzyskać (pismo wiceministra sprawiedliwości z 13 maja 2014 r.) wynika, że przedmiotem obrad Rady Ministrów był "projekt założeń projektu oparty o zmianę ustawy kodeks spółek handlowych oraz niektórych innych ustaw (ZD78) wraz z tekstem regulacyjnym". Opis projektu jest tak ładny, że trudno się dziwić tytułom prasowym: "Spółka bez kapitału, ale z większą odpowiedzialnością" (sic!), "Spółka bardziej elastyczna", "Spółka za złotówkę". Również same założenia projektu mówią o "uelastycznieniu", "unormowaniu", "wzmocnieniu" i "ożywieniu". Sam miód. Tyle tylko, że diabeł tkwi w szczegółach. Czytając projekt założeń i uzasadnienie zmian, można dojść do wniosku, że przez prawie cztery lata nie zrobiono nic poza przyczajeniem się do nowego skoku.

Odnosząc się tylko do uzasadnienia założeń projektu i stanowiska ministra sprawiedliwości, trudno wysiedzieć w fotelu. Jeżeli się przyjmuje błędnie i nieprawdziwie, jak to się czyni w założeniach, że kapitał zakładowy nie jest elementem konstrukcyjnym spółki z o.o. (co podkreśla również Ministerstwo Sprawiedliwości), to rodzi się pytanie, co robiła nauka światowa przez ponad 120 lat funkcjonowania spółki z o.o.? Błądziła! No, ale z tych okowów ciemności zostaniemy wyprowadzeni dzięki spółce z o.o. bez kapitału zakładowego. I nie chodzi o to, że propozycja projektu jest alternatywą dla kapitału zakładowego, ale chodzi o robienie wody z mózgu. Uzasadnienie czegoś, co jest nieprawdą, to traktowanie wszystkich prawników jak idiotów.

Demagogia, brak logiki

Ciekawe też jest uzasadnienie (także Ministerstwa Sprawiedliwości) przy konsultacjach społecznych, dlaczego okoliczność, że mamy do czynienia ze spółką beznominałową, nie jest zaznaczana w firmie spółki. Otóż, zdaniem projektodawców i ministra sprawiedliwości, "wystarczającą transparentność struktury majątkowej spółki zapewnia obowiązek ujawnienia w KRS wysokości kapitału zakładowego, kapitału udziałowego itd.". Dalej czytamy: "Charakter ustanowionych w spółce z o.o. udziałów nie stanowi jej konstrukcyjnego wyróżnienia, który zasługiwałby na umieszczenie w firmie spółki".

Chciałoby się krzyczeć. Jeżeli informacja o tym, czy spółka jest spółką beznominałową, czy z udziałami kapitałowymi o określonej wartości i z kapitałem zakładowym, nie ma znaczenia dla obrotu, to co w takim razie ma? Myślę, że zarówno uzasadnienie założeń, jak i próby jego obrony przez Ministerstwo Sprawiedliwości często są nielogiczne, demagogiczne i niespójne. Dodajmy do tego co najmniej dziwny argument krytyczny projektodawców co do tego, że kwota kapitału zakładowego jest ustalana arbitralnie. Ale tak powinno być, i to ustawodawca w spółce z o.o. ustala jego wartość, uwzględniając minimalną wysokość dla bezpiecznego (również dla wierzycieli) prowadzenia działalności gospodarczej. No chyba, że myślimy o "racjonalnym" ustawodawcy, który serwuje kapitał zakładowy na poziomie 5000 zł, a dziś na poziomie 1 zł.

...i zwykłe kłamstwa

Jeżeli pisze się w innym miejscu, że efekt proponowanych rozwiązań to następstwo już dokonanych podobnych zmian legislacyjnych, m.in. w Niemczech, Francji, Holandii i Finlandii, to jest to po prostu kłamstwo w żywe oczy. Tamte regulacje nie idą w proponowanym w Polsce kierunku. Według mojej wiedzy propozycja polska jest pierwszą tego typu na świecie (pomijam tu model fiński, który nie jest mi znany, ale przecież jednocześnie dosyć daleki od polskiej tradycji prawniczej, na którą powołuje się uzasadnienie założeń projektu).

Jak już stwierdziłem, nie będę kolejny raz przedstawiał krytycznych uwag odnoszących się do cząstkowych rozwiązań propozycji nowelizacji, które można mnożyć (również problemów o charakterze generalnym, jak pogodzenie zmian z art. 3 k.s.h. czy art. 20 k.s.h.). Zarówno sposób procedowania przy projekcie zmian w spółce z o.o., jak i jego uzasadnienie momentami urąga logice, trąci niepotrzebną demagogią. A w końcu, może najważniejsze, angażuje autorytet rządu Rzeczypospolitej Polskiej, który założenia te przyjął, zapewne nie wiedząc o wskazanych imponderabiliach.

No i cóż będzie mógł zrobić - najpierw rząd, a potem Sejm - z projektem opartym na przyjętych już założeniach? Pewnie zaakceptować. Niestety - dla "kultury legislacyjnej".

Co robiła nauka światowa przez ponad 120 lat funkcjonowania spółki z o.o.? Błądziła! No, ale z tych okowów ciemności zostaniemy wyprowadzeni dzięki spółce z o.o. bez kapitału zakładowego

@RY1@i02/2014/138/i02.2014.138.07000020b.803.jpg@RY2@

MATERIAŁY PRASOWE

Andrzej Kidyba prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie

Andrzej Kidyba

prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.