Spółkę komandytowo-akcyjną sprzedam od ręki
Kiedy już zbadamy sytuację prawną SKA, sama transakcja nie jest trudna. O ile wiemy, jak się do niej zabrać
W internecie zaroiło się ostatnio od ogłoszeń o sprzedaży spółek komandytowo-akcyjnych. Dlaczego akurat teraz, o co chodzi? Oczywiście o pieniądze, a ściślej - o podatki. Otóż na mocy przepisów przejściowych do ustawy z 8 listopada 2013 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku tonażowym (Dz.U. poz. 1387) niektórym z tych spółek nadal wolno rozliczać podatki na dotychczasowych zasadach. Dla wielu reguły te są o wiele korzystniejsze niż te nowe. Nie miejsce tu na samą analizę zjawiska, bardzo ciekawy materiał na ten temat można znaleźć w DGP nr 3650 z 15 stycznia br. ("SKA sprzedam". Kupić warto tylko razem z przywilejami podatkowymi). Tu istotna jest techniczna strona całej operacji, czyli zbycia praw do spółki. Jak się zabrać do transakcji, aby przebiegła ona zgodnie z prawem i skutkowała przeniesieniem praw na nabywcę?
Zacząć wypada chyba od podkreślenia, że w spółce komandytowo-akcyjnej mamy do czynienia z prawami dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, wynikającymi z bycia komplementariuszem, a więc wspólnikiem odpowiadającym za zobowiązania spółki bez ograniczenia, ale i mającym największy wpływ na bieżące zarządzanie nią. Po drugie, mającymi swoją podstawę w dokumentach akcji, które wydano wspólnikom nieodpowiadającym za długi spółki, ale i nie wywierającym na nią tak silnego wpływu. Oczywiście jest to pewne uproszczenie podziału ról, a w praktyce możliwe są różne konfiguracje, niemniej co do zasady role te wyglądają właśnie tak.
Aby stać się właścicielem spółki konadytowo-akcyjnej w potocznym rozumieniu tego słowa, należy nabyć - czy to bezpośrednio, czy to przez kontrolowane przez siebie podmioty - prawa z obu tych grup (i uprawnienia komplementariuszy, i akcje). Dodajmy, że przepisy - choć w literaturze kwestia ta może budzić pewne kontrowersje - nie wykluczają takiego następczego (w wyniku czynności prawnej) skupienia w tych samych rękach przymiotów jedynego komlementariusza i jedynego akcjonariusza. Jeśli do niego nie dojdzie, spółka będzie należała do kilku podmiotów. Nawet dysponując wszystkimi akcjami, jedyny akcjonariusz będzie musiał liczyć się z komplementariuszem. I odwrotnie, jedyny komplementariusz będzie musiał na pewne czynności mieć zgodę akcjonariusza.
Ogół praw i obowiązków komplementariusza wolno przenieść na inny podmiot, o ile statut spółki komandytowo-akcyjnej na to pozwala. Przeniesienie akcji imiennej następuje przez pisemne oświadczenie albo na samej akcji, albo w osobnym dokumencie i wymaga przeniesienia jej posiadania. Chcąc zbyć tę na okaziciela, wystarczy wydać ją nabywcy. W tym miejscu odrobina teorii. Jeśli idzie o akcje, strony transakcji koniecznie powinny dostrzegać i rozumieć różnicę między przeniesieniem posiadania a wydaniem. Wydanie jest tu czynnością faktyczną, polegającą - w największym uproszczeniu - na przekazaniu dokumentu z ręki do ręki. Nieco inaczej jest z przeniesieniem posiadania. Co prawda ono również może sprowadzać się do wręczenia akcji, nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby pozostawały one w tym czasie u osoby trzeciej - np. w bankowej skrytce. W takim przypadku trzeba tylko zawiadomić podmiot, u którego akcje się znajdują.
Paweł Wrześniewski
adwokat
Podstawa prawna
Art. 10 w zw. z art. 126 par. 1 pkt 1 oraz art. 339 ustawy z 15 września 2000 r. - Kodeks spółek handlowych (tj. Dz.U. z 2013 r. poz. 1030), art. 350 i art. 92112 kodeksu cywilnego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu