Lewiatan: Nie można karać firmy za coś, na co nie ma wpływu
Rządowy projekt ustawy, która ma ucywilizować rynek pożyczek pozabankowych, jest przedmiotem kolejnych kontrowersji
Choć zdecydowana większość ekspertów zgadza się co do celów, jakie za pomocą projektu nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym i ustawy - Prawo bankowe chce osiągnąć Ministerstwo Finansów, to poszczególne rozwiązania budzą poważne wątpliwości.
I tak np. obowiązkowa rejestracja podmiotów pozabankowych udzielających pożyczek, zwanych potocznie instytucjami pożyczkowymi, w powszechnej opinii przyczyni się do zwiększenia transparentności rynku kredytu konsumenckiego. Jednak już nałożenie obowiązku informowania o fakcie skazania prawomocnym wyrokiem członka zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej za przestępstwo, w zakresie którego prawomocne skazanie uniemożliwia prowadzenie działalności, budzi zastrzeżenia.
- Obowiązek ten jest niewykonalny - mówi Bartosz Wyżykowski, ekspert z Konfederacji Lewiatan.
- Przedsiębiorca nie jest zawiadamiany przez organy ścigania o wszczęciu postępowania karnego wobec członków jego organów zarządzających, nie jest też informowany o wydaniu wyroku skazującego ani o fakcie uprawomocnienia się takiego wyroku. Taką informację może posiadać wyłącznie konkretna osoba pełniąca funkcję w organie zarządzającym - przypomina prawnik, który dodaje, że nie można karać przedsiębiorcy za nieprzekazanie informacji, skoro nie ma on realnej możliwości ich uzyskać.
Tymczasem zgodnie z projektem nowelizacji za naruszenie tych obowiązków przedsiębiorcy miałaby grozić kara do 500 zł dziennie (nie większa niż 100 tys. zł). Zdaniem Lewiatana skoro obowiązek informowania o fakcie skazania osoby zarządzającej w praktyce jest trudny do wykonania, to tym bardziej brak argumentów przemawiających za nałożeniem tak dotkliwych sankcji.
- W tym przypadku być może należałoby raczej rozważyć nałożenie na sądy powszechne obowiązku informowania Ministerstwa Gospodarki o prawomocnym skazaniu osób pełniących funkcje w organie zarządzającym przedsiębiorcy wpisanego do rejestru - proponuje Bartosz Wyżykowski.
Z kolei Jarosław Ryba, prezes Związku Firm Pożyczkowych, ma inne rozwiązanie. - O wiele bardziej sprawiedliwym i prostszym rozwiązaniem jest wprowadzenie wymogu składania oświadczeń przez osoby wchodzące w skład władz spółki, np. przy okazji wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego. Odpowiedzialność karną ponosiłaby osoba składająca oświadczenie, a nie zarząd kolegialnie czy spółka - proponuje.
Jarosław Ryba zarazem podkreśla, że popiera dążenie do wyeliminowania z tego rodzaju działalności osób karanych. Przypomina też, że projekt wprowadza bardzo pożyteczne regulacje mówiące np. o rejestrze firm pożyczkowych oraz ustanawiające minimalny kapitał zakładowy spółek, które rozpoczynają działalność na rynku pożyczek. Według Ministerstwa Finansów pułap ten powinien wynosić przynajmniej 200 tys. zł.
- Z naszych analiz wynika, że na założenie firmy o ogólnopolskiej skali działania potrzeba 500 tys. zł, przy czym są to koszty organizacyjne, do których jeszcze trzeba doliczyć kapitał, z którego miałyby być udzielane pożyczki. Ten próg powinien więc wynosić 500-800 tys. zł - wskazuje Jarosław Ryba.
- Rozumiem motywację Ministerstwa Finansów, które poprzez ustawienie zbyt dużych wymagań dla firm wchodzących na rynek nie chce ograniczać konkurencji, dlatego trzeba powiedzieć, że lepszy taki limit niż żaden - przyznaje nasz rozmówca.
527 zł wyniosła w 2013 r. przeciętna kwota pożyczki udzielanej nowym klientom
Źródło: badanie "Mikropożyczki w Polsce", ZFP, Warszawa 2013
Piotr Szymaniak
Projekt ustawy w konsultacjach
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu