MAR nie zniec hęca do giełdy
Małgorzata Zaleska, prezes GPW: MAR nie jest szkodliwy. Zaletą tego rozporządzenia, której być może jeszcze nie widzimy, jest to, że skłoniło ono spółki do refleksji nad polityką informacyjną
@RY1@i02/2016/248/i02.2016.248.00000260a.801.jpg@RY2@
Czy zgadza się pani z opinią, że rozporządzenie MAR to najważniejsza regulacja, jaka weszła na naszym rynku w ostatnich latach?
Na pewno jedna z ważniejszych. Regulacji po pierwsze jest coraz więcej, po drugie coraz częściej są wprowadzane na poziomie Unii jako rozporządzenia. To znaczy, że obowiązują wprost, choć akurat w przypadku MAR niektóre kwestie Bruksela zostawiła do decyzji poszczególnym państwom. Być może jeszcze ważniejsza od MAR będzie dyrektywa MiFID II, wprowadzająca duże zmiany w sposobie oferowania instrumentów finansowych. Jej wdrożenie zostało przesunięte na początek 2018 r. MAR jest postrzegany jako szczególnie istotny np. przez menedżerów spółek giełdowych, bo podnosi limity kar administracyjnych, które mogą zostać na nich nałożone.
Część ekspertów uważa, że MAR nie przystaje do naszego rynku i jest zbyt uciążliwy dla notowanych na GPW firm, bo został zaprojektowany dla największych spółek z największych rynków kapitałowych.
Wprowadzanie tego rodzaju rozporządzeń ma swoje plusy i minusy. Zdecydowanie pozytywne jest dążenie do ujednolicenia przepisów w ramach Unii, służące zacieśnieniu integracji. Minusem jest wprowadzenie przepisów w formie rozporządzenia, co uniemożliwia ich dostosowanie do uwarunkowań poszczególnych rynków. Jesteśmy największym i najbardziej płynnym rynkiem w naszej części Europy, ale na przykład z giełdą w Londynie nie możemy się równać.
Kryzys postawił Unię przed trudnym wyborem: albo rozpad, albo jeszcze ściślejsza integracja. Przynajmniej w odniesieniu do rynku kapitałowego wybrano to drugie rozwiązanie - MAR jest jednym z etapów na drodze do Unii Rynków Kapitałowych.
O rozporządzeniu MAR można też czasem usłyszeć, że to najbardziej szkodliwa regulacja w historii naszego rynku.
MAR nie jest szkodliwy. Zaletą tego rozporządzenia, której być może jeszcze nie widzimy, jest to, że skłoniło ono spółki do refleksji nad polityką informacyjną. Każda firma, także GPW, musiała zastanowić się nad tym, co w jej przypadku może być informacją poufną. Na przykład, które informacje mogą mieć znaczenie z punktu widzenia kursu ich akcji. W większych spółkach to dostosowanie do MAR jest łatwiejsze, bo one mają po prostu odpowiednie zasoby kadrowe, specjalistów. W mniejszych firmach, w których bardzo liczy się efektywność działania, nowe regulacje stanowią pewne dodatkowe obciążenie. Ale przecież nie jest tak, że przed MAR firmy nie prowadziły polityki informacyjnej, zmiany nie są tak wielkie.
Określanie MAR słowem "rewolucja" jest trochę na wyrost?
Bardziej pasuje tutaj określenie "ewolucja", chociaż nie do końca jestem przekonana, czy jest odpowiednie. Po prostu regulacje się zmieniły i musimy się do nich dostosować.
Rozporządzenie objęło także emitentów, których instrumenty finansowe są notowane na rynkach alternatywnych: NewConnect i Catalyst. Czy po kilku miesiącach funkcjonowania MAR ma pani przekonanie, że oni są dobrze przygotowani i dają sobie radę z nowymi obowiązkami?
Radzą sobie bardzo dobrze, ale proszę pamiętać, że MAR obowiązuje zbyt krótko, aby można wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Emitenci, którzy przed MAR nie mieli kłopotów z wypełnianiem obowiązków informacyjnych, nie powinni ich mieć także teraz. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że część emitentów miała problemy z dostosowaniem się i do mniej skomplikowanych wymagań stawianych przez regulamin rynku NewConnect. Zdarzało się nawet, że niektóre spółki nie przekazywały na czas raportów finansowych. Jeśli nie potrafiły komunikować się z rynkiem na tak podstawowym poziomie, wymogi stawianie przez MAR będą dla nich problemem.
Największe emocje budzą nowe, maksymalne limity kar administracyjnych, które będzie mogła nakładać na spółki i ich menedżerów Komisja Nadzoru Finansowego. Czy one nie są zbyt wysokie w stosunku do wielkości firm funkcjonujących na naszym rynku i zarobków ich menedżerów?
Rozumiem, że intencja twórców rozporządzenia była taka, żeby wysokość kar pełniła funkcję prewencyjno-odstraszającą. To znaczy: żeby każdy, kto zamierzałby w jakiś sposób łamać regulacje, dwa razy się zastanowił, czy warto. Proponowane kary są wysokie, ale zapisane w regulacjach kwoty to górny limit. Liczę tutaj na wyczucie i umiar KNF w wymierzaniu kar. Mam nadzieję, że nadzorca rynku będzie brał pod uwagę wielkość firmy i jej możliwości do udźwignięcia sankcji.
Czy jako menedżer, który także podlega nowym regulacjom, rozważała pani wykupienie ubezpieczenia? MAR stawia bardzo szczegółowe wymagania formalne przed emitentami i o błąd jest łatwo.
Obserwuję, z jaką starannością i odpowiedzialnością pracownicy GPW podchodzą do wypełniania swoich zadań. Jestem spokojna, bo wiem, że obowiązki informacyjne będziemy wypełniali właściwie. Były też takie obawy, że z ostrożności spółki będą oficjalnymi komunikatami informować o wszystkim, co wprowadzi niepotrzebny szum informacyjny. Jednak ten scenariusz się nie sprawdził.
Czy słyszała pani, żeby jakaś wybierająca się na giełdę firma powiedziała: "Nie, nie wchodzimy, bo obowiązuje MAR i te regulacje są dla nas zbyt uciążliwe"?
Ostatnio odbyliśmy wiele spotkań z kandydatami na emitentów, ale nigdzie nie spotkaliśmy się z taką opinią. Jeśli już pojawiały się wątpliwości związane z debiutem giełdowym, to dotyczyły raczej konieczności podzielenia się władzą nad spółką z akcjonariuszami. Niektóre przedsiębiorstwa obawiały się wejścia w reżim spółki giełdowej, gdzie trzeba informować opinię publiczną o działalności oraz publikować wyniki finansowe. Mam wrażenie, że te wątpliwości wynikają z niedoceniania korzyści, jakie daje bycie spółką giełdową. Nie sądzę, żeby MAR zniechęcał do giełdy, bo po wejściu w życie tego rozporządzenia obowiązki informacyjne spółek nie zmieniły się w istotnym stopniu.
Rozmawiał Tomasz Wójcik
@RY1@i02/2016/248/i02.2016.248.00000260a.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu