Naciągacze korzystają z ostatnich zmian w prawie. Urząd Patentowy ostrzega
Przestępcy błyskawicznie wysyłają podrobione wezwania do opłaty za wpis do rejestru. Informacje o nowym zgłoszeniu znaku towarowego ujawniane są bowiem nie jak dotychczas po trzech miesiącach, ale już po kilku dniach
Naciąganie na opłaty za wpis do prywatnych rejestrów to proceder obserwowany od lat. Jednak - jak twierdzą rzecznicy patentowi i potwierdza Urząd Patentowy RP - zjawisko to po zmianie przepisów dotyczących zasad rejestracji znaków towarowych znacząco się nasiliło. Do przedsiębiorców masowo napływają pisma z wezwaniami do uiszczenia opłat rzekomo "w związku ze zgłoszeniem do objęcia ich znaku towarowego ochroną w polskim systemie prawnym". Rzecz w tym, że beneficjentem przelewu są prywatne rejestry.
Okazuje się, że zmienione procedury rejestracji znaków towarowych, które wprowadziła ostatnia nowelizacja ustawy z 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1410 ze zm.; dalej: p.w.p.), ułatwiają działania przestępcom.
- Po zmianach Urząd Patentowy RP informację o nowym zgłoszeniu ujawnia już po kilku dniach. Wcześniej naciągacze przez trzy miesiące nie mieli dostępu do tych danych - tłumaczy proceder Mikołaj Lech, aplikant rzecznikowski z Bydgoszczy, autor bloga ZnakiTowarowe-Blog.pl.
Zaraz po ujawnieniu zgłoszenia przestępcy błyskawicznie wysyłają swoje pisma, które często do złudzenia przypominają urzędowe. - Nowe przepisy sprzyjają naciągaczom. Wcześniej wysyłali listy do osób, które uiściły już opłatę za zgłoszenie. Takie osoby były więc zaskoczone, że znów mają za coś płacić. Dziś pierwszy list w sprawie otrzymają od naciągaczy. W efekcie obecnie prawdopodobieństwo, że przedsiębiorca się pomyli i przeleje pieniądze, jest obecnie większe - ostrzega Lech. A naciągacze bardzo starają się być wiarygodni. W pismach precyzyjnie podają szczegóły: nazwę znaku, jego rodzaj, klasyfikację nicejską, a nawet datę zgłoszenia do objęcia go ochroną.
Ta pomyłka może być bardzo kosztowna: w grę wchodzą kwoty rzędu kilku tysięcy złotych.
UP RP ostrzega przed naciągaczami. - Do urzędu od dłuższego czasu napływają sygnały dotyczące ofert składanych przez co najmniej 12 firm komercyjnych w zakresie publikacji informacji o znakach towarowych - potwierdza Adam Taukert, rzecznik prasowy UPRP. Chodzi m.in. o Rejestr Krajowych Znaków Towarowych i Wzorów Użytkowych, Ogólnopolski Rejestr Firm, Rejestr Krajowych Patentów i Wynalazków, International Trademark Publication Register, ETPR.
Działania tych firm nie mają związku z działalnością UP RP, nie są też przez urząd autoryzowane. Przedsiębiorcy jednak często czytają pisma pobieżnie i płacą, ponieważ wiedzą, że zgłoszenie znaku do ochrony wiąże się z koniecznością uiszczenia opłaty urzędowej - którą płaci się na listowne wezwanie UP RP.
Przedsiębiorcy muszą pamiętać, że jedyne opłaty, które warunkują udzielenie ochrony znaku towarowego, to te wskazane w art. 147 ust. 2 p.w.p. Ich wysokość określono w rozporządzeniu Rady Ministrów z 29 sierpnia 2001 r. w sprawie opłat związanych z ochroną wynalazków, wzorów użytkowych, wzorów przemysłowych, znaków towarowych, oznaczeń geograficznych i topografii układów scalonych (t.j. Dz.U. nr 90, poz. 1000 ze zm.). Opłata ta obejmuje cały dziesięcioletni okres ochrony. Przedłużenie ochrony znaku towarowego wymaga złożenia w UP RP wniosku i wniesienia opłaty za kolejny dziesięcioletni okres ochrony.
Adam Taukert radzi, by zawsze uważnie czytać, czego dotyczy dokument i czy pochodzi od wiarygodnego podmiotu (np. od pełnomocnika prawnie ustanowionego przez przedsiębiorcę). W przypadku wątpliwości przedsiębiorca powinien skontaktować się z UP RP bądź ze swoim pełnomocnikiem. Jeśli wezwanie do zapłaty jest próbą wyłudzenia, to można również rozważyć złożenie zawiadomienia do prokuratury.
Jakub Styczyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu