W co gra Urząd Patentowy
Zadając swoje pytania w artykule "Patentowanie wynalazków wspomaganych komputerowo, czyli w co gra urząd" (DGP z 4 kwietnia 2017 r.), szczególnie w trzecim pytaniu "czy Ministerstwo Rozwoju, któremu bezpośrednio podlega UP RP, jest świadome niedostosowania się ekspertów urzędu do obowiązujących przepisów legislacyjnych", dr hab. inż. Jerzy Domżał popełnił przynajmniej trzy niezręczności.
Nie wziął pod uwagę, że prawo, w tym prawo patentowe, podobnie jak uprawiana w AGH telekomunikacja, też jest wiedzą zgłębianą przez ekspertów oraz profesorów i nie wystarczy rzucić okiem na ustawę, aby pouczać innych, o co w niej chodzi w ogólności i w szczegółach.
Nie uwzględnił, że w Polsce jeszcze nie wszystko zostało zdemolowane i eksperci UP RP mają uprawnienia do samodzielnego stosowania prawa, których ministerstwo nie ma władzy im odebrać. I wreszcie nie wskazał, do których obowiązujących przepisów legislacyjnych nie dostosowują się, jego zdaniem, eksperci urzędu. Trudno będzie zatem komukolwiek odpowiedzieć na tak sformułowane pytanie.
Obecnie palmę pierwszeństwa w udzielaniu patentów na to, o czym prawodawcom się nie śniło, np. metodę Karmakara rozwiązywania układu równań dla potrzeb telekomunikacji czy degustację win, dzierży Europejski Urząd Patentowy. To niekontrolowana przez nikogo i właściwie komercyjna instytucja powołana poza strukturami Unii Europejskiej. Nie jest ona skutecznie nadzorowana, jak zwykle nadzorowane są instytucje administracji/użyteczności publicznej. Żaden niezależny sąd nie może bezpośrednio unieważnić jej decyzji. Państwo członkowskie uchylając w skomplikowanej procedurze tzw. walidację decyzji EUP, może jedynie nie dopuścić do jej wdrażania.
W konwencji o udzielaniu patentów europejskich (KPE) oraz w ustawach patentowych wielu krajów, nie tylko europejskich, wymienia się to, co nie jest uważane za wynalazki. Wymienia się "w szczególności", czyli są to przypadki niewątpliwych "niewynalazków", podczas gdy w rzeczywistości sfera "niepatentowalności" jest szersza. Tymczasem na kanwie tego zapisu maksymaliści patentowi głoszą wszem wobec, że chodzi o mniej niż wyszczególnione "niewynalazki", bo jedynie o "niewynalazki jako takie". Według nich do zbioru wyłączeń z ochrony patentowej określonej art. 52 ust. 2 i 3 KPE należą np. tylko programy do maszyn cyfrowych "jako takie", a więc te, których tak naprawdę nikt do urzędu patentowego nie zgłasza, bo są wyrażonym w języku zrozumiałym dla komputera algorytmem postępowania (kodem źródłowym). Zgodnie z tym rozumowaniem inaczej wyrażany program komputerowy, czyli program zrozumiały dla człowieka, nie jest programem "jako takim", więc można go nazywać "wynalazkiem wspomaganym programem do maszyn cyfrowych", a potem twierdzić, że nie podlega on wyłączeniom z ochrony patentowej.
Od kilku lat nasilił się spór, czy powinniśmy w Polsce wzorować się na EUP. O tym, że nie musimy i nie powinniśmy, od lat mówi prof. Aurelia Nowicka z UAM. Tu cytat z broszury wydanej niedawno przez UP RP: "Trudno zgodzić się z [wyrażoną w kilku wyrokach przez NSA, w których stroną zawsze były wielkie globalne korporacje, Philips, Sony, Samsung, Ericsson] oceną, że "skoro krajowe przepisy kształtujące przesłanki zdolności patentowej odpowiadają przesłankom określonym w Konwencji o udzielaniu patentów europejskich, to należy je interpretować w taki sam sposób. (...) Po pierwsze, krajowe przepisy nie są (i nie muszą być) identyczne; jak wskazano wyżej; jedna z różnic polega na braku w ustawie polskiej odpowiednika art. 52 ust. 3 KPE. Po drugie, ustawa polska reguluje udzielanie patentów, a KPE - patentów europejskich. Ustawę stosuje Urząd Patentowy RP, a KPE jest stosowana przez EUP. Wyrażony przez NSA nakaz interpretowania przepisów krajowych » w taki sam sposób « nie ma podstawy prawnej".
Na drugie pytanie autora, czyli czy Polskę stać na dyskryminowanie innowacyjnych rozwiązań, należy odpowiedzieć następująco: nie cała przedsiębiorczość polega na sileniu się na oryginalność. Najbardziej przedsiębiorczy garściami korzystają z doświadczeń innych. Nie wszystkie innowacje to wynalazki; istnieje wiele rodzajów innowacyjności, które nie mają nic wspólnego z własnością przemysłową, a które w niekwestionowany przez nikogo sposób poprawiają użyteczność funkcjonalną dziedzin życia, dla których są opracowywane (np. rozkłady jazdy, kolejkowanie priorytetowe). To nie eksperci UP RP dyskryminują selektywnie innowacyjne rozwiązania, lecz Ministerstwo Nauki niepotrzebnie upraszcza reguły oceny naukowców z uczelni technicznych.
Na pytanie o wynalazki wspomagane komputerowo nawet skrótowa odpowiedź jest bardziej skomplikowana. Fałszywe jest utożsamianie pojęcia "rozwiązanie wdrażane komputerowo" z pojęciem "wynalazek wspomagany programem do maszyny cyfrowej" ("rozwiązania wdrażane komputerowo, czyli wynalazki wspomagane programem do maszyn cyfrowych"). Rozwiązaniem wdrażanym komputerowo jest każdy program komputerowy, np. aplikacja użytkowa, system operacyjny, serwer, gra wideo, czyli wszystko, co jest przeznaczone do wykonania przez komputer i dzięki niemu "wdrożone". Takie rozwiązania są po prostu "programami do maszyn cyfrowych" i są wykluczone ze zbioru wynalazków przez art. 28 pkt 5 prawa własności przemysłowej (p.w.p.). Natomiast "wynalazkiem wspomaganym programem do maszyn cyfrowych" jest wynalazek w rozumieniu prawa patentowego spełniający wymogi art. 33 ust. 3 p.w.p. i dawnego (właściwego) brzmienia par. 32 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia prezesa Rady Ministrów, iż w skład wynalazku wchodzi urządzenie dające się zaprogramować. Taki wynalazek, jak każdy inny, nie podlega wyłączeniu na podstawie zapisów cytowanego artykułu i podlega normalnej ocenie zdolności patentowej wynalazku (art. 25, 26, 27) oraz patentowalności (art. 29).
Oczywiście prawdziwe jest następujące zdanie: wynalazki wspomagane programami do maszyn cyfrowych nie podlegają wyłączeniom na podstawie art. 28 pkt 5. Jest to zrozumiałe, gdyż nie są one "programami do maszyn cyfrowych". Natomiast nie jest prawdziwe wywodzące się z doktryny EUP sformułowanie: "Wynalazkiem komputerowym podlegającym opatentowaniu, w rozumieniu p.w.p., jest wynalazek wspomagany komputerowo, czyli rozwiązanie posiadające cechy techniczne i nietechniczne, w którym wkład, jaki wnoszą cechy nietechniczne, wynikające z oddziaływania programu do maszyn cyfrowych na sprzęt, skutkuje dalszym efektem technicznym". W obowiązującym prawie własności przemysłowej oraz w przepisach wykonawczych do ustawy nie ma przepisu tworzącego specyficzne, odrębne pojęcie wynalazku komputerowego, w którym "wkład, jaki wnoszą cechy nietechniczne, skutkuje dalszym efektem technicznym". Należy unikać chaosu poznawczego. Niczego dobrego nie przyniesie utrzymywanie, że w Polsce za pomocą sztuczek prawnych jest legalne patentowanie programów komputerowych. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/080/i02.2017.080.183000500.801.jpg@RY2@
Józef Halbersztadt
ekspert Urzędu Patentowego RP
@RY1@i02/2017/080/i02.2017.080.183000500.802.jpg@RY2@
Ireneusz Słomka
ekspert Urzędu Patentowego RP
Pełna wersja polemiki na
Artykuł nie jest oficjalnym stanowiskiem UP RP , ale stanowi wypowiedź ekspertów urzędu od wielu lat odpowiedzialnych za merytoryczną ocenę budzących kontrowersje zgłoszeń patentowych z dziedziny informatyki i telekomunikacji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu