Dziennik Gazeta Prawana logo

Ziobro przerzuca ryzyko na banki

14 listopada 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Koncepcja „klucze za dług”, sądowe przewalutowanie, czasowa obniżka spłat. W skrócie: duże odciążenie najgorzej radzących sobie kredytobiorców zakłada najnowszy projekt szefa resortu sprawiedliwości

– Chcemy pomóc Polakom, którzy mają mieszkanie na kredyt i popadli w finansowe kłopoty – mówi wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Odpowiednie rozwiązania przewiduje nowelizacja prawa upadłościowego. Trwają właśnie ostatnie szlify projektu.

Jedną z propozycji jest koncepcja „klucze za dług” (już w sierpniu pisaliśmy, że rządzący ją rozważają). Gdy kredytobiorca nie będzie w stanie spłacać rat, uwolni się od reszty kredytu, oddając mieszkanie. Dziś, nawet po pozbyciu się nieruchomości, do zapłaty zostają mu niekiedy setki tysięcy złotych. A to dlatego, że wartość lokalu nierzadko jest niższa niż kwota zadłużenia. To częste przy kredytach walutowych.

– Nie można pogrążać obywateli. Gdy ktoś musi pozbyć się swojego lokum, ponosi wystarczającą odpowiedzialność. Banki stać na to, by wziąć na siebie trochę większe ryzyko biznesowe. Jak wszyscy muszą one dbać o to, by Polska była państwem sprawiedliwym społecznie – wskazuje Marcin Warchoł. Zarazem wyjaśnia, że „klucze za dług” będą dotyczyć tylko kredytów zaciąganych po wejściu w życie nowych przepisów.

– Nie podoba mi się ten pomysł. Trzeba brać odpowiedzialność za długi. Nie widzę powodu, dla którego dłużnicy hipoteczni mieliby być lepiej traktowani niż np. ktoś, kto pożyczył kilkaset tysięcy złotych na kosztowną operację – komentuje radca prawny Jerzy Kozdroń, były wiceminister sprawiedliwości.

Dla frankowiczów, których umowy już trwają, prezentem ma być układ konsumencki. W toku postępowania upadłościowego sąd będzie mógł zdecydować o czasowym (do pięciu lat) obniżeniu rat. Sędzia będzie też uprawniony do przewalutowania kredytu.

– Nie chcemy decydować, czy po kursie z dnia zaciągnięcia zobowiązania, czy po obecnym. Decyzja sądu powinna być podjęta na podstawie całokształtu okoliczności sprawy, w tym po analizie osobistej sytuacji dłużnika przy uwzględnieniu słusznych interesów wierzyciela (banku) – wyjaśnia Marcin Warchoł.

Dziś bez zgody banku o obniżce rat ani przewalutowaniu nie ma mowy. Ministerstwo Sprawiedliwości liczy, że nowe przepisy zachęcą instytucje finansowe do negocjowania z kredytobiorcami. © B4

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.