Z wolnością gospodarczą… na ustach
Rolą konstytucji jest nie tylko określenie zasad ustroju politycznego państwa, lecz także domen, na jakich opierać się będzie jego ustrój gospodarczy
W 30. roku od odzyskania narodowej wolności, za którą przyszedł na powrót ustrój demokratyczny, w zestawieniu Economic Freedom Polska zajęła 46. pozycję. Nasz wskaźnik względem roku ubiegłego spadł o 0,7 pkt. Najlepszym miejscem, jakie zajęliśmy, była pozycja 39. w roku 2016. Niewielkie to pocieszenie, gdyż niezależnie od naszego miejsca w rankingu konstatacja jest prosta – Polska to kraj umiarkowanie wolny gospodarczo. Tak przynajmniej wynika z Indeksu Wolności Gospodarczej, który jest przygotowywany przez The Heritage Foundation i „The Wall Street Journal”. Wśród wielu zmiennych wypływających na ocenę, jaką uzyskaliśmy, to kategoria „rządy prawa” wpływa na pozycję w indeksie w największym stopniu. W tym zakresie specjaliści są stali w ocenach – mogłoby być lepiej i to już od wielu lat. Niższa ocena Polski wynika z pogorszenia skuteczności sądów (-12.6), polityki monetarnej (-2,9), warunków funkcjonowania tworzonych dla biznesu (-1,8) oraz wzrastających obciążeń podatkowych (-1,0).
Ograniczenie handlu w niedziele, walka z przewozami osobowymi, reglamentacja prowadzenia wydawnictw naukowych, coraz więcej biurokratyzacji, a także wzrastające (chociażby pośrednio) podatki stają się faktem. W tym miejscu nie chcę oceniać zasadności podejmowanych rozwiązań, a jedynie wskazać, że granica pomiędzy wolnością i samowolą (czy społeczną, czy legislacyjną) jest bardzo płynna. Ponadto niejasne prawo podatkowe stało się już cechą rozpoznawczą polskiego systemu podatkowego. Zaniedbań i niejasności w niniejszym obszarze jest co niemiara. Sama konsolidacja rynków, która jest procesem naturalnym, bywa zabójcza dla najmniejszych podmiotów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.