Unijne sądy nie rozstrzygają spraw, lecz tylko dają wskazówki
Orzeczenie
Prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd odbiorców towarów lub usług oferowanych przez właścicieli podobnych znaków towarowych zawsze należy oceniać, biorąc pod uwagę wszystkie istotne czynniki charakteryzujące wzajemny stosunek produktów obu firm. Nieodzowne jest więc stwierdzenie przez Urząd Harmonizacji Rynku Wewnętrznego w dziedzinie znaków towarowych i wzorów (OHIM) m.in. tego, czy produkty oznaczane znakami, które mogą być mylące, konkurują ze sobą, czy się uzupełniają. W takich sytuacjach może się bowiem pojawić ryzyko, że kupujący uzna, iż reklama pochodząca od jednego przedsiębiorcy dotyczy towarów drugiego - orzekł luksemburski Sąd Pierwszej Instancji.
Spółka Marsalman SL z Barcelony zgłosiła do rejestracji jako wspólnotowy znak towarowy oznaczenie graficzne przedstawiające w półkolu kolorowego kurczaka we frygijskiej czapce wolności z bułką w łapie, na tle wiejskiego krajobrazu z budynkiem w tle. Chciała oznaczać w ten sposób - zgodnie z międzynarodową klasyfikacją - m.in. kurczaki i ich transport, a także usługi reklamowe, eksport i import oraz sprzedaż hurtową i detaliczną wszelkiej żywności w internecie.
Wówczas Sanco SA, również z siedzibą w Barcelonie, złożyła sprzeciw. Używała bowiem wcześniejszego znaku towarowego, który również przedstawiał kurczaka w półkolu, na niemal identycznym tle, trzymającego w łapie kukurydzę. Widoczna różnica polegała jedynie na tym, że ten ptak miał na głowie słomkowy kapelusz. Sanco oznaczała swoim znakiem mięso, drób, dziczyznę i sprzedawane żywe zwierzęta.
Wydział Sprzeciwów OHIM tylko częściowo uwzględnił sprzeciw - w części dotyczącej kurczaków. W pozostałej oddalił go. Izba Odwoławcza potwierdziła tę decyzję. Z braku podobieństwa między reklamą a sprzedażą zwierząt i mięsa wywiodła brak podobieństwa między znakami. Nie uznała przy tym za konieczne porównania samych oznaczeń. Dlatego Sanco zwróciła się do Sądu Pierwszej Instancji. Zażądała jednak wydania wyroku odmawiającego rejestracji znaku konkurenta dla wszystkich towarów i usług objętych zgłoszeniem zamiast kontroli decyzji Izby Odwoławczej.
Jest więc to kolejna sprawa, w której źle napisano skargę: adwokat założył bowiem, że możliwe jest zastąpienie orzeczeniem sądu decyzji podjętej przez OHIM. Tymczasem sądy luksemburskie są sądami prawa, nie faktów, i rozpatrują jedynie proceduralną prawidłowość ustaleń podjętych przez europejskie urzędy czy przez niższą instancję sądową. Opis sytuacji faktycznej jest tu tylko osnową, na której opierają się orzeczenia sądów z Luksemburga.
Tym razem jednak skarżąca miała przynajmniej tyle szczęścia, że Izba Odwoławcza nie przeanalizowała wystarczająco starannie i prawidłowo - jak uznał sąd - wszystkich elementów pozwalających jej tylko częściowo odrzucić odwołanie. Pozostawiła bowiem bez oceny nie tylko samo podobieństwo graficzne znaków, lecz także kwestię, czy dla profesjonalnego nabywcy kurczaków i mięsa reklama albo działalność importowo-eksportowa były w chwili zakupu na tyle istotne, że mógłby on uznać, że usługi te i sprzedaż świadczy ten sam przedsiębiorca. Dlatego sąd stwierdził nieważność decyzji Izby Odwoławczej OHIM.
Nie wydał jednak wyroku odmawiającego rejestracji podobnego wspólnotowego znaku towarowego, czego domagała się skarżąca spółka, myląc kompetencje organów Unii.
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
dobromila.niedzielska@infor.pl
ORZECZNICTWO
Wyrok w sprawie T-249/11. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu