Kluby piłkarskie powinny zatrudniać gejów
Sankcje za stosowanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną muszą być dolegliwe nawet wtedy, gdy nie da się zidentyfikować ofiary
Homofobiczne wypowiedzi dawnego współwłaściciela zawodowego klubu piłkarskiego można uznać za fakty nasuwające przypuszczenie o dyskryminacji ze względu na orientację seksualną panującą w tym klubie. I nie ma dla tej oceny znaczenia, że osoba, której kontrowersyjne oświadczenia budzą sprzeciw organizacji zajmującej się ochroną praw homoseksualistów, nie ma zdolności prawnej do reprezentowania klubu.
Ciężar dowodu, że klub nie prowadzi dyskryminacyjnej polityki zatrudnienia, spoczywa na tym właśnie podmiocie, choć nie jest przy tym wymagany dowód niemożliwy do przeprowadzenia bez naruszenia prawa do poszanowania życia prywatnego, czyli taki, który polegałby na wykazaniu, że wcześniej klub zatrudniał homoseksualistów.
Dyrektywa Rady 200/78 ustanawiająca ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudniania i pracy wyklucza krajową regulację w państwie Unii, która pozwala ukarać dyskryminacyjne zachowanie jedynie upomnieniem. Kara za taki eksces musi być skuteczna, proporcjonalna i przede wszystkim dolegliwa.
George Becali, który kilka dni przed rozmową z prasą sprzedał swoje udziały w rumuńskim zawodowym klubie piłkarskim, naciskany w sprawie transferu zawodników, publicznie oświadczył, że wolałby powołać do drużyny juniora niż piłkarza, o którym media trąbią, że jest homoseksualistą. Wówczas stowarzyszenie Asociaţia ACCEPT, zajmujące się wspieraniem i ochroną praw lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych złożyło skargę na Becalego i na SC Fotbal Club Steaua Bucuresti do krajowej rady ds. zwalczania dyskryminacji (CNCD). ACCEPT dowodziło, że osoby odpowiedzialne za drużynę naruszyły zasadę równego traktowania w dziedzinie zatrudniania, ponieważ nawet prawnik klubu zamiast zdystansować się do słów Becalego, potwierdził przyjęcie wyartykułowanej przez niego polityki. Powiedział, że drużyna jest jak rodzina, i że obecność w niej geja wywołałaby napięcia zarówno wśród piłkarzy, jak i widzów. CNCD na mocy prawa krajowego i dyrektywy uznała jednak, że zachowanie Becalego było molestowaniem, czyli niepożądanym zachowaniem, wskutek którego została naruszona godność osoby i powstała wroga lub upokarzająca atmosfera. Dlatego rada upomniała Becalego. W decyzji wydanej ponad pół roku po inkryminowanym czynie nie mogła bowiem zgodnie z rumuńskim prawem nałożyć innej kary.
ACCEPT zaskarżył te decyzje do sądu apelacyjnego w Bukareszcie. Ten zwrócił się natomiast do luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię dyrektywy.
TS orzekł, że sama okoliczność, że oświadczenia takie jak Becalego nie pochodzą bezpośrednio od strony obwinionej, nie stoi na przeszkodzie ustaleniu wobec tej strony "wystąpienia faktów, które nasuwają przypuszczenie o zaistnieniu dyskryminacji" w rozumieniu dyrektywy.
Trybunał stwierdził, że odbiór opinii publicznej lub zainteresowanych środowisk stanowi istotną wskazówkę dla całościowej oceny oświadczeń rozpatrywanych w sprawie rumuńskiego klubu. Sędziowie orzekli również, że po to, by obalić domniemanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, nie jest konieczne, by obwiniony dowodził, że wcześniej zatrudniał gejów. Takie wymaganie mogłoby bowiem naruszać prawo do poszanowania prywatności. Jeżeli więc dyskryminacja jest pozorna, to można zaprzeczyć posądzeniu o nią za pomocą wielu zbieżnych wskazówek. Mogłoby to być odcięcie się obwinionego od twierdzeń osoby pozostającej w takiej relacji z klubem jak Becali, albo wykazanie, że drużyna ma unormowania wewnętrzne zapewniające poszanowanie zasady równego traktowania. Zdaniem trybunału nie da się też pogodzić z prawidłowym wdrożeniem do krajowego porządku prawnego dyrektywy 2000/78/WE możliwości orzekania za stosowanie dyskryminacji kary tak symbolicznej jak upomnienie. Sankcje za takie naruszenie powinny być bowiem i skuteczne, i surowe. Nawet wtedy, kiedy niemożliwe jest zidentyfikowanie ofiary.
w sprawie C-81/12 Asociaţia ACCEPT przeciwko Consiliul Naţional pentru Combaterea Discriminării
DGP przypomina
Podobny wyrok
● W sprawie C-54/07 Feryn
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
dobromila.niedzielska@infor.pl
KOMENTARZ EKSPERTA
Dyskryminującemu biada
@RY1@i02/2013/099/i02.2013.099.02300030d.805.jpg@RY2@
Waldemar Gujski, adwokat, partner w kancelarii Gujski, Zdebiak
Poza sporem jest zakaz wszelkiej dyskryminacji. Dlatego choć ustawodawca i u nas, i w większości państw europejskich przyjmuje, że kiedy strona wywodząca skutki prawne ze swego twierdzenia zasługuje na szczególną ochronę, to obejmuje ją instytucją odwrócenia ciężaru dowodu. Jeżeli więc o prawo pracy chodzi, to nie ma nic dziwnego w przyjętym także w Polsce zakazie różnicowania sytuacji pracowników na podstawie niedozwolonego kryterium, czyli okoliczności, które nie mają oparcia w odrębnościach związanych z rodzajem i zakresem obowiązków pracownika, sposobem wykonania pracy czy kwalifikacjami. Skutkiem tego w procesie na pracowniku spoczywa jedynie ciężar uprawdopodobnienia nierównego traktowania i w zasadzie to pracodawca musi udowodnić, że go nie dyskryminuje. Czym innym jest jednak ewentualna odpowiedzialność odszkodowawcza, a czym innym wkroczenie norm karnych na pole walki rzeczywiście lub rzekomo dyskryminowanego i dyskryminującego. Z tego właśnie powodu nie tylko potwierdzenie przez Trybunał Sprawiedliwości bezwzględnego zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną budzi słuszny podziw, lecz także przykuwa uwagę metoda, jaką każe stosować ten europejski sąd w wątpliwych nawet przypadkach. Konieczność uznawania bowiem za fakt czegoś, co jedynie nasuwa przypuszczenie zaistnienia dyskryminacji, a także nakaz wymierzania prawdziwie dotkliwej kary za dyskryminację, gdy brak jest możliwej do zidentyfikowania ofiary, powinno wszak oznaczać, że skończy się bezmyślne gadulstwo mające komukolwiek dokuczyć. W myśl pozaprawnej zasady, że milczenie jest złotem. Możemy więc życzyć sobie, by zasada nieobrażania zaczęła obowiązywać z równą bezwzględnością na wszystkich polach aktywności publicznej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu