Nie można z automatu odmówić wydania Polsce poszukiwanego
Dopóki Rada Europejska nie stwierdzi, że w danym kraju doszło do trwałego naruszenia zasad praworządności, można odmówić wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez to państwo dopiero po sprawdzeniu, czy w konkretnym przypadku istnieje ryzyko niezapewnienia zatrzymanemu rzetelnego procesu. Uznał tak Manuel Campos Sanchez-Bordona, rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Opinię tę sformułował w postępowaniu zainicjowanym przez holenderski sąd, który z kolei musi podjąć decyzję w sprawie wykonania ENA wystosowanego przez Polskę.
W świetle wydanego w 2018 r. przez TSUE głośnego wyroku w sprawie Celmera (C-216/18), organ wykonujący ENA powinien co do zasady najpierw ustalić, czy w danym kraju istnieją systemowe naruszenia niezależności sądów. A w drugiej kolejności sprawdzić, czy są poważne i uzasadnione podstawy, by sądzić, że osoba, której dotyczy wniosek, po przekazaniu nie będzie mogła liczyć na uczciwe postępowanie.
Jednak w ocenie sądu rejonowego w Amsterdamie od 2018 r. sytuacja w Polsce zmieniła się, a konkretnie – pogorszyła. Dlatego zapytał on TSUE, czy w tym kontekście nadal trzeba jeszcze sprawdzać, jak w konkretnej sprawie może to wpłynąć na traktowanie wydawanej w ramach ENA osoby.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.