Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Brytyjczycy tylnymi drzwiami wprowadzają wizy

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Opinia rzecznika

Państwo członkowskie nie może uzależniać prawa wjazdu obywatela innego państwa od wcześniejszego uzyskania wizy, jeżeli taka osoba ma już kartę pobytu członka rodziny obywatela Unii, wydaną przez inne państwo Wspólnoty - uznał w swej opinii rzecznik generalny luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości Maciej Szpunar. Dodał przy tym, że pozwolenie państwu UE na wprowadzenie takiego środka prewencyjnego byłoby zgodą na legalne kwestionowanie prawa do swobodnego przemieszczania się. Byłoby również sprzeczne z koniecznością stosowania wzajemnego uznawania dokumentów.

Problem stosowania dyrektywy 2004/38, dotyczącej prawa obywateli Unii i członków ich rodzin do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich, podniosła przed ławą królowej wysokiego sądu Anglii i Walii rodzina McCarthy. Sean Ambrose McCarthy ma bowiem podwójne obywatelstwo - brytyjskie i irlandzkie, jego żona Helena Patricia McCarthy Rodriguez jest zaś obywatelką kolumbijską, ale ma kartę pobytową członka rodziny obywatela Unii, wydaną przez władze hiszpańskie. Rodzina mieszka w Hiszpanii, ale do Wielkiej Brytanii regularnie podróżuje.

Przepisy imigracyjne tego państwa wymagają jednak od posiadaczy karty pobytowej, by dodatkowo występowali o pozwolenie rodzinne EOG na wjazd. Pani McCarthy zdarzyło się więc kilkakrotnie, że nie wpuszczono jej do samolotu, kiedy jadąc z córką i mężem do Anglii, przedstawiała tylko europejską kartę pobytu, bez brytyjskiego pozwolenia rodzinnego. Brytyjski sekretarz stanu z ministerstwa spraw wewnętrznych wydał bowiem stosowne instrukcje dla przewoźników lotniczych.

Dlatego McCarthy wnieśli skargę do krajowego sądu. Szef brytyjskiego urzędu imigracyjnego dowodził, że restrykcje są niezbędnym środkiem kontroli, ponieważ karty pobytu wydawane w innych państwach Unii mogą być fałszowane.

Rzecznik trybunału zaproponował szeroką wykładnię dyrektywy 2004/38. Uznał, że powinna ona być stosowana, gdy obywatel Unii, wyjeżdżając z innego państwa UE, udaje się wraz z rodziną - obywatelami państwa trzeciego - do państwa, którego jest obywatelem.

Zauważył też w sposób stanowczy, że środek mający ogólne zastosowanie, taki jak przewidziany przez Zjednoczone Królestwo, pozbawiłby sensu dyrektywę 2004/38. Ogólne podejrzenie możliwości oszustwa nie wystarcza bowiem do stosowania środka, który narusza cele traktatów. I chociaż ocena zachowań stanowiących nadużycie prawa należy do sądów krajowych, to nie może ona nigdy zagrażać jednolitości ani skuteczności prawa Unii.

Tymczasem brytyjskie pozwolenie rodzinne wydaje się równoznaczne z obowiązkiem wizowym. Jest więc sprzeczne z przepisami i celami dyrektywy. Tym samym karty pobytowe wydane w jednym państwie członkowskim powinny być honorowane w pozostałych. Odmienna praktyka łamałaby zasadę wzajemnego uznawania dokumentów.

Przyzwolenie zaś na wprowadzenie przez Zjednoczone Królestwo barier, mających ogólne zastosowanie, byłoby równoznaczne ze zgodą na zakwestionowanie przez to państwo prawa do swobodnego przemieszczania się. W dalszej kolejności również inne państwa mogłyby przyjąć takie środki i zawiesić jednostronnie stosowanie dyrektywy - podkreślił rzecznik, rekomendując trybunałowi wydanie orzeczenia podobnej treści.

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

ORZECZNICTWO

Opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 20 maja 2014 r. w sprawie C-202/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.