Sprawa Marcina Romanowskiego, czyli europejski test Polski
Reguły dotyczące immunitetu zawarte w rezolucjach ZPRE można postrzegać jako rekapitulację prawa zwyczajowego albo kształtowanie treści traktatu przez nowe prawo zwyczajowe. Czy państwa Rady Europy są bezbronne wobec takiego procesu prawnego?
Spór wokół „europejskiego immunitetu” posła Marcina Romanowskiego rozgrzał nie tylko debatę polityczną, lecz także prawniczą. Oczywiście można woleć, by rozmowa toczyła się w spokojnej atmosferze, bez głośnej sprawy w tle. Tylko że wtedy byłoby nudno i nikt poza paroma pasjonatami by jej nie zauważył. A tak wszyscy możemy się i czegoś ważnego nauczyć, i tę wiedzę zapamiętać.
W naszej dyskusji od początku wypowiadałem się jednoznacznie – Marcin Romanowski ma nie tylko polski immunitet, chroni go też immunitet przysługujący mu jako członkowi polskiej delegacji parlamentarnej do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (ZPRE). Gdyby Ministerstwo Sprawiedliwości zapytało mnie, co robić, nie miałbym wątpliwości: trzeba się zwrócić do ZPRE o uchylenie europejskiego immunitetu, który jest samoistny. Jeśliby natomiast doszło do zatrzymania, a tym bardziej aresztowania posła Romanowskiego, to ten mógłby się zwrócić do przewodniczącego ZPRE o potwierdzenie jego immunitetowej ochrony.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.