Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Starcie wolności słowa z autorytaryzmem: jak Rosja ucisza niezależne media

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie „Novaya Gazeta” i inni przeciwko Rosji (skarga nr 11884/22) jest kolejnym dowodem na to, że Kreml zamienia swoje państwo w machinę cenzury, w której wszelkie oznaki niezależnej myśli i krytyki są brutalnie tłumione. Pod pozorem ochrony przed „dyskredytacją wojska” i „rozpowszechnianiem fałszywych informacji” rosyjskie władze wdrożyły prawo, które w praktyce uniemożliwia dziennikarzom, aktywistom i obywatelom wyrażanie jakichkolwiek opinii odbiegających od oficjalnej propagandy.

W Rosji obowiązuje jedna narracja – ta kremlowska. Wojna w Ukrainie to „specjalna operacja wojskowa”. Zbrodnie wojenne to „fałszywe informacje rozpowszechniane przez wrogów narodu”. Każdy, kto odważy się podważyć tę wizję, musi się liczyć z represjami – od wysokich grzywien po wyroki więzienia. Tak właśnie było w przypadku 178 skarżących, których Europejski Trybunał Praw Człowieka objął wyrokiem. Są wśród nich zarówno dziennikarze, aktywiści, jak i zwykli obywatele, którzy mieli odwagę mówić prawdę o wojnie i naruszeniach praw człowieka. Zostali ukarani głównie za wyrażanie krytycznych opinii na temat działań militarnych Rosji w Ukrainie lub za rozpowszechnianie informacji sprzecznych z oficjalnymi narracjami. Ich wypowiedzi można podzielić na kilka kategorii: pokojowe protesty antywojenne, takie jak eksponowanie hasła „Nie dla wojny”, wyrazy poparcia i solidarności z Ukrainą, historyczne porównania między obecną wojną a wcześniejszymi konfliktami, w szczególności porównywanie używanego przez rosyjskie siły symbolu „Z” do nazistowskiej swastyki, udostępnianie informacji o ofiarach cywilnych i domniemanych zbrodniach wojennych, zwłaszcza dotyczących masakry w Buczy oraz zbombardowania teatru w Mariupolu, ogólna krytyka polityki rządu Rosji oraz poparcie dla międzynarodowych sankcji nałożonych na rosyjskie przywództwo. Niektórzy skarżący wykorzystywali satyryczne lub prowokacyjne formy wyrazu, aby przekazać swoje antywojenne przesłanie. Jeden z nich opublikował np. zdjęcie psa załatwiającego się na symbol inwazji „Z”, gdy inny sparodiował oficjalne określenie wojny jako „specjalnej operacji wojskowej”, tworząc grafikę podobną do ostrzeżenia „palenie zabija”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.