Gazowa solidarność Unii tylko na papierze
Co jeszcze kontrowersyjnego znajduje się w rozporządzeniu Komisji Europejskiej w sprawie bezpieczeństwa gazowego? Urzędnicy chcieliby otrzymać od krajów członkowskich dostęp do zawartych przez nie umów handlowych na dostawę gazu.
Konkretny artykuł rozporządzenia mówi, że "w celu umożliwienia Komisji dokonania oceny sytuacji w zakresie bezpieczeństwa dostaw gazu na szczeblu wspólnotowym, państwa członkowskie przekazują Komisji teksty istniejących umów międzyrządowych zawartych z krajami trzecimi, które mają wpływ na rozwój infrastruktury gazowniczej i dostaw gazu". Europoseł PO Bogusław Sonik zaopiniował ten zapis negatywnie. Dlaczego? Jego zdaniem to prosta droga do złamania tajemnicy handlowej. W swojej opinii podkreślił też, że "zakres informacji należy ograniczyć do niezbędnego minimum". Ograniczenie miałoby dotyczyć także liczby osób i podmiotów, którym byłyby przekazywane informacje stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa. Zdaniem Sonika istnieje niebezpieczeństwo wycieku poufnych informacji z otoczenia KE. Poza tym główny dostawca Gazprom był dotąd bardzo przeczulony na punkcie ujawniania szczegółów swoich kontraktów.
Rozporządzenie Komisji nakłada też obowiązek rozbudowy infrastruktury gazociągów tak, żeby między krajami i regionami możliwy był dwustronny przepływ gazu. Problem w tym, że Komisja daje na to tylko dwa lata. Zdaniem naszych eurodeputowanych jest to niewykonalne.
Nie wiadomo też dlaczego, skoro dokument ma gwarantować solidarność gazową Unii w czasie kryzysu gazowego, słowo "solidarność" znajduje się nie w tekście rozporządzenia, a jedynie w preambule do niego. Sonik ocenia to wprost: - Klauzula solidarności w preambule nie ma wiążącej mocy prawnej - twierdzi.
Także Jacek Saryusz-Wolski jest zdania, że solidarność energetyczna powinna wyrażać się również na poziomie politycznym. W jaki sposób? Chodzi o dialog "z krajami trzecimi", a więc głównie z Rosją. Według niego w UE powinien powstać "mechanizm wczesnego ostrzegania połączony z gwarancjami politycznymi" z krajami będącymi producentami gazu oraz krajami tranzytowymi.
Walka Polski o ostateczny kształt rozporządzenia nie będzie łatwa. Tym bardziej że spora część Parlamentu Europejskiego chce jak najbardziej to rozporządzenie osłabić. - Kraje mniej narażone na kłopoty z dostawą gazu są zainteresowane tym, żeby raczej ograniczyć kompetencje Komisji w sytuacji kryzysowej - mówi Konrad Szymański, europoseł PiS. I dodaje: - Rozporządzenie oczywiście będzie przyjęte, pytanie tylko, czy nie będzie pozbawione treści.
Kamila Wronowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu