Trybunał w Strasburgu gani Polskę za brak etyki w szkołach
Brak lekcji etyki dla uczniów, którzy nie chcą chodzić na religię, to naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności - uznał wczoraj Trybunał w Strasburgu.
Działacze organizacji pozarządowych i środowisk lewicowych ogłosili ogromny sukces.
- Mam nadzieję, że wyrok trybunału przyspieszy zmiany - mówiła feministka prof. Magdalena Środa. Również Halina Bortnowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka podkreślała, że zapewnienie dzieciom możliwości uczenia się etyki to zadanie państwa.
- Mam nadzieję, że po tym wyroku tak się stanie - powiedziała Halina Bortnowska.
Jak jest dziś? Sprawdziliśmy. Małgorzata Krysiak, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Kowarach przyznaje, że nie wszyscy uczniowie chodzą na religię. - Pojedynczy nie biorą udziału w tych lekcjach - mówi nam Krysiak.
Jednak lekcji etyki szkoła im nie organizuje. Jak tłumaczy dyrektorka, dzieje się tak dlatego, że rodzice dzieci, które nie chodzą na religię, "nie zgłaszają takiej potrzeby".
W Szkole Podstawowej nr 5 w Tczewie dzieci wyznania rzymskokatolickiego mają lekcje religii. Dzieci, które zdeklarowały, że są zielonoświątkowcami - również mają swoje zajęcia. W każdą niedzielę.
Co innego dzieci, które są świadkami Jehowy. - One podczas zajęć religii są w świetlicy - mówi dyrektor szkoły Gabriela Makać. I tłumaczy: - Rodzice nie zwracali się z prośbą, by w tym czasie zorganizować dla nich lekcje etyki.
Trybunał w Strasburgu rozstrzygnął wczoraj sprawę rodziny Grzelaków przeciwko Polsce. Twierdzili oni, że ich syn nie miał możliwości uczęszczania na etykę, a także, że był dyskryminowany przez szkołę i innych uczniów, bo nie chodził na religię. Zdaniem trybunału to naruszenie zakazu dyskryminacji ze względu na wolność myśli, sumienia i wyznania.
Polskie prawo mówi, że jeśli w klasie jest co najmniej siedmioro uczniów deklarujących chęć uczęszczania na etykę, należy im to umożliwić. Jeśli grupa jest mniejsza - powinny się odbywać zajęcia dla grup międzyklasowych lub międzyszkolnych.
Adam Bodnar z helsińskiej fundacji twierdzi, że powinno być inaczej. Jego zdaniem szkoła powinna oferować wybór: religia lub etyka, a nie dopiero reagować i organizować lekcje etyki, gdy proszą o to uczniowie lub rodzice.
Dyrektorzy twierdzą jednak, że dla nich to wielki problem.
- To nie jest zła wola rządu czy dyrektorów. Problem polega na tym, że godzin etyki jest tak niewiele, że bardzo trudno byłoby na tak małą liczbę godzin zatrudnić jakiegokolwiek nauczyciela - tłumaczy dyrektor LO im. Bronisława Geremka w Warszawie Piotr Kostrzyński. W jego szkole uczniowie mają wybór dzięki temu, że w planie lekcji jest również filozofia, więc szkoła zatrudnia nauczycieli, którzy prowadzą zajęcia także z etyki.
W skali kraju to wyjątek: na 21 tysięcy katechetów w Polsce jest niecałe 500 nauczycieli etyki.
Anna Monkos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu