Bruksela podejrzewa, że premier Orban złamał unijne traktaty
Największe zagraniczne banki działające na Węgrzech wystąpiły ze skargą na rząd Viktora Orbana do Komisji Europejskiej.
Powodem jest ustawa, która umożliwia spłatę kredytów hipotecznych zaciągniętych we frankach szwajcarskich, jenach i euro po urzędowym kursie. Zgodnie z przepisami przyjętymi przez parlament w ubiegłym tygodniu do końca roku pożyczkobiorcy będą mogli uregulować za jednym razem całość swoich należności po arbitralnie wyznaczonym kursie, który jest o blisko 25 proc. niższy niż rynkowy.
- Na tych przepisach zagraniczne banki stracą łącznie 2,5 mld euro. Prawnicy Komisji Europejskiej analizują skargę - mówi "DGP" Amadeu Tardio Altafaj, rzecznik KE ds. finansowych. Jego zdaniem jest możliwe, że decyzja Orbana oznacza złamanie zapisu traktatu o UE, który zapewnia swobodny przepływ kapitału w ramach Unii.
- Gdy jeden z rządów krajów UE zmienia zasady udzielania kredytów, oznacza to rozbicie jednolitego rynku. Jeśli nasze podejrzenia się potwierdzą, rozpoczniemy przeciw Węgrom procedurę, która może się zakończyć pozwem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości - mówi "DGP" Altafaj. W takim przypadku Bruksela będzie się domagała, aby węgierski rząd nie tylko odwołał nowe przepisy, lecz także zrekompensował z budżetu państwa straty poniesione przez banki.
Najwięcej pożyczek we frankach szwajcarskich udzieliły banki austriackie Erste i Raiffeisen oraz należący do włoskiej grupy UniCredit Bank Austria. Pod ich naciskiem w minionym tygodniu list do ministra finansów Węgier Gyorgya Matolcsya napisała austriacka odpowiedniczka Maria Fekter.
"Zmuszanie uczestników rynku do wzięcia na siebie ogromnych strat poprzez wyznaczone ustawowo ceny i kursu wymiany walut jest nie do przyjęcia w gospodarce rynkowej" - uznała Austriaczka.
Zdaniem Josefa Christla, byłego prezesa austriackiego banku centralnego, "ustawa oznacza interwencję rządu w zapisy prywatnych umów kredytowych, a nawet do pewnego stopnia równa się zmianie praw własności".
Szef austriackiej dyplomacji Michael Spindelegger zapowiedział już, że pozwie w tej sprawie Węgry przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Teoretycznie sędziowie z Luksemburga mogliby nałożyć na Budapeszt wysokie kary za każdy dzień łamania europejskich regulacji.
Węgierski premier nie zamierza jednak ustępować.
- Doprowadzimy do końca walkę z bankami, które zruinowały Europę i same Węgry - oświadczył Orban. Rzecznik węgierskiego rządu Zoltan Kovacs zapewnia, że ekipa Viktora Orbana jest przygotowana do batalii prawnej z zagranicznymi bankami.
- Jeśli obecne rozwiązania okażą się niemożliwe do utrzymania, mamy gotowe zastępcze - powiedział Kovacs. Jego zdaniem "przed wybuchem kryzysu banki prowadziły bardzo niemoralną politykę, przyznając kredyty także osobom, które miały niewielką wiarygodność".
Na razie żaden z zagranicznych banków działających na Węgrzech nie podjął decyzji o wycofaniu się z kraju. Jednak zdaniem Standard & Poor’s nowe przepisy spowodują znaczne spowolnienie węgierskiej gospodarki, bo banki ograniczą wielkość akcji kredytowej. Zdaniem amerykańskich analityków zamiast spodziewanych 2 proc. PKB Węgier zwiększy się w 2012 roku tylko o 1,4 proc. W tym samym czasie polska gospodarka ma się rozwijać w tempie 4 proc.
@RY1@i02/2011/188/i02.2011.188.000.008b.001.jpg@RY2@
Fot. AP
Orban zachwiał systemem
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu