Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Zły i wesoły ludzik to różne znaki towarowe

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Orzeczenie

Możliwe jest zarejestrowanie dwóch - podobnych na pierwszy rzut oka - znaków towarowych, jeżeli wywierają one różne całościowe wrażenie na "poinformowanym użytkowniku". Prawo Unii nie mówi wprost, kim jest taka osoba. Określił jednak jej cechy luksemburski Trybunał Sprawiedliwości, uznając, że jest to ktoś szczególnie uważny, kto przygląda się produktom i porównuje ich oznaczenia. Jest więc to osoba sytuująca się między przeciętnym konsumentem - który z reguły nie ma ani szczególnej wiedzy, ani nie porównuje znaków towarowych - a znawcą w danej dziedzinie.

Z pozoru błaha kwestia definicji poinformowanego użytkownika pozwoliła jednak trybunałowi odrzucić i w części oddalić odwołania złożone przez właścicieli wcześniejszego znaku towarowego oraz przez Izbę Odwoławczą Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego w dziedzinie znaków towarowych i wzorów (OHIM). TS uznał więc, że sąd, do którego wnieśli sprawę Herbert Neuman i Andoni Galdeano del Sel - właściciele praw do wizerunku zirytowanego siedzącego ludzika - mógł oddalić ich wniosek o unieważnienie rejestracji późniejszego znaku z podobną postacią, tyle że łagodnie patrzącą przed siebie.

Trybunał uznał, że sądowi wolno było ocenić, że obie postaci mają tak różne sylwetki i wyraz twarzy, że wywierają inne całościowe wrażenie na poinformowanym użytkowniku. A za tę właśnie uważnie obserwującą świat grupę zostały uznane tym razem dzieci i młodzież. Obydwa znaki zostały bowiem zarejestrowane przede wszystkim do stemplowania nimi koszulek, czapek z daszkiem i samoprzylepnych naklejek.

I nie pomogło, że właściciele wcześniejszego znaku i OHIM podnieśli przed luksemburskim trybunałem, że sąd niesłusznie podważył ocenę urzędu harmonizacji i bezzasadnie przyjął własną wersję stanu faktycznego. TS orzekł, że sąd mógł oprzeć swoje rozumowanie (które pozwoliło w ostatecznym rozrachunku na rynkową koegzystencję dwóch ludzików) na zachowanym w pamięci uważnego obserwatora całościowym wrażeniu. Pozwala ono - zdaniem sędziów - dojść małym konsumentom do wniosku, że różne ludziki oznaczają produkty różnych firm.

Trybunał przypomniał przy okazji, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem jedynie sąd jest właściwy do czynienia faktycznych ustaleń i do ich oceny. Nie mogą więc ani właściciele znaków towarowych, ani OHIM utrzymywać, że wcześniejsze informacje i ekspertyzy związane z rejestracją znaków czy uznawaniem ich za nieważne muszą wiązać sądy.

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

Wyrok w sprawach połączonych C-101/11 P i C-102/11 P.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.