Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

UE zagraża dominacji wielkiej czwórki

30 czerwca 2018

Unia chce, aby największe firmy audytorskie zajęły się wyłącznie badaniem sprawozdań. Doprowadziłoby to jednak do podwyższenia cen usług

Do 7 listopada komisja prawna Parlamentu Europejskiego powinna zakończyć pracę nad projektami dyrektywy i rozporządzenia w sprawie badania sprawozdań finansowych jednostek zainteresowania publicznego (np. banków i spółek giełdowych). Ustalenia komisji są bacznie śledzone przez firmy audytorskie.

Jedna z najważniejszych propozycji zawartych w projektach zakłada, że duże firmy audytorskie musiałyby ograniczyć działalność wyłącznie do badania sprawozdań finansowych ("czysta działalność audytorska"). Dziś zajmują się one także konsultingiem czy szeroko rozumianą działalnością doradczą i nierzadko osiągają z tego tytułu gros przychodów.

Toczące się prace to efekt opublikowanej w 2010 r. przez UE "Zielonej księgi", która wskazywała na nadmierną koncentrację rynku audytorskiego. Zmiany uderzyłyby najbardziej w firmy z tzw. wielkiej czwórki: PricewaterhouseCoopers, Ernst & Young, KPMG i Deloitte.

Bezprawne rozwiązania

Antoni Reczek, partner w dziale audytu i usług doradczych PwC, przyznaje, że propozycja zawężenia usług do badania sprawozdań jest skierowana przeciwko wielkiej czwórce. Przypomina, że u źródeł tego pomysłu była obawa, że ewentualny upadek jednej z tych spółek spowodowałby ogromne kłopoty na rynkach kapitałowych. Dlatego autorzy unijnego projektu chcieliby, aby w badaniu jednostek zainteresowania publicznego w większym stopniu niż dotychczas uczestniczyły inne, mniejsze firmy audytorskie.

Rozmówca podkreśla jednak, że propozycja nie jest zgodna z prawem unijnym.

- Potwierdził to Jean-Claude Piris, który przez wiele lat był szefem Służby Prawnej Rady UE. W swojej opinii porównuje tę sytuację z zatwierdzeniem przez Parlament Europejski prawa, które zakazywało reklamy tytoniu. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał te przepisy za niezgodne z przepisami unijnymi. Warto też pamiętać, że większość państw członkowskich jest przeciwna wprowadzeniu koncepcji "czystych firm audytorskich"- twierdzi Antoni Reczek.

Gdyby jednak zmiana została przeforsowana, spowodowałaby wzrost cen usług. Ekspert z PwC wyjaśnia, że badanie spółek np. z sektora finansowego czy telekomunikacyjnego jest bardzo złożone. Aby biegły mógł w nich przeprowadzić rewizję finansową, potrzebuje wiedzy specjalistycznej, którą obecnie zapewniają powiązane z firmą audytorską spółki konsultingowe. Po zmianach o taką wiedzę trzeba by zabiegać w podmiotach zewnętrznych, co spowodowałoby wzrost kosztów, a co za tym idzie - wzrost ceny. Ale nie tylko o to chodzi. Antoni Reczek przypomina, że w takiej sytuacji byłby też problem z poufnością i etyką, do której nie są obowiązane firmy zewnętrzne.

Jego zdaniem wdrożenie koncepcji "czystej spółki audytorskiej" uniemożliwiłoby też pozyskiwanie najlepszych absolwentów. Teraz w firmach z wielkiej czwórki po 5 - 7 latach zajmowania się audytem przechodzą do działu doradczego. Brak takiej perspektywy ograniczyłby zainteresowanie pracą przy audycie.

Z kolei według dra Andre Helina, prezesa BDO, wdrożenie propozycji unijnych całkowicie zmieniłoby rynek. Znikłoby pojęcie wielkiej czwórki. Wynika to z tego, że w strukturze przychodów należących do niej firm wpływy z badania sprawozdań stanowią ok. 40 proc.

- Utrata ponad połowy przychodów spowodowałaby zrównanie pod względem finansowym największych spółek z tymi średnimi - wyjaśnia rozmówca.

Inne propozycje

Jednak nie można liczyć na to, że UE po odrzuceniu najbardziej radykalnej koncepcji w ogóle odstąpi od walki z koncentracją rynku audytorskiego.

- Unia nie jest jednak w stanie wiele zrobić, aby osiągnąć ten pozorny cel - uważa Antoni Reczek.

Według niego ewentualne działania mogą iść w kierunku wymuszania na instytucjach, np. bankach czy spółkach giełdowych, aby do przetargów na świadczenie usług audytorskich zapraszały również mniejsze firmy. PwC popiera wprowadzenie zakazu kierowania ofert tylko do spółek z wielkiej czwórki.

Innym pomysłem na dekoncentrację rynku jest rotacja podmiotów audytorskich (a więc nie samych biegłych, jak jest teraz, ale zatrudniających ich firm) współpracujących z danym przedsiębiorstwem nie rzadziej niż co 5 lat czy też, jak proponuje komisja prawna Parlamentu Europejskiego - co 25 lat.

Andre Helina uważa jednak, że wymogowi obligatoryjnej rotacji powinien towarzyszyć wymóg zatrudniania firmy audytorskiej również przez pewien - np. kilkuletni - okres.

- Chroniłoby to podmioty uprawnione do badania przed "wymianą nazbyt krytycznych audytorów", szczególnie w czasach kryzysu finansowego. A to jest obecnie dość powszechne zjawisko na polskim rynku - twierdzi ekspert.

Naturalne procesy

Krzysztof Burnos, członek Krajowej Rady Biegłych Rewidentów, wskazuje, że tak naprawdę Unia Europejska jest w bardzo trudnej sytuacji. Dopuściła do tego, że struktura rynku i branży wygląda tak, a nie inaczej. Procesy koncentracji postępowały naturalnie, ale sprzyjały im przepisy. Unia chce teraz odwrócić ten trend.

Oprócz propozycji tworzenia "czystych spółek audytorskich" czy ich obowiązkowej rotacji w dyskusji nad zmianami przepisów są też inne. Zakłada się np., że przychody z audytu musiałyby być w określonej proporcji do pozostałych przychodów. Pojawia się też koncepcja audytów połączonych. Polegałoby to na tym, że badanie jednostki zainteresowania publicznego przeprowadzane byłoby wspólnie przez firmę z wielkiej czwórki i mniejszy podmiot. Pozwoliłoby to mniejszemu podmiotowi pozyskać odpowiednią wiedzę i wzmocnić pozycję na rynku.

- Nie jestem zwolennikiem zmieniania obecnej sytuacji poprzez regulacje - twierdzi rozmówca. - Trzeba natomiast znaleźć takie mechanizmy i rozwiązania, aby dekoncentracja rynku nastąpiła w naturalny sposób - mówi Krzysztof Burnos.

Dlatego też - jego zdaniem - nadzór publiczny nad jakością wykonywania usług audytorskich powinien się skupić na sektorach, gdzie doszło do największej koncentracji, tj. na badaniach sprawozdań finansowych jednostek zainteresowania publicznego (głównie spółek giełdowych).

- Ponieważ jednak cała ta dyskusja spowodowana jest zagrożeniem, jakie m.in. dla rynków finansowych mógłby spowodować upadek jednej z wielkich firm audytorskich, trzeba by się zastanowić, czy mimo początkowych trudności sam rynek nie znalazłby lepszego rozwiązania niż te, nad którymi pracują unijni urzędnicy - dodaje.

Konieczna przejrzystość

Andrzej Nartowski, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów, nie popiera koncepcji "czystej spółki audytorskiej", ponieważ godzi w interesy przedsiębiorstw z tej branży. Wskazuje, że działania Unii Europejskiej powinny iść w innym kierunku. Dotyczy to w szczególności spółek z wielkiej czwórki, które pod jednym szyldem prowadzą różne działania: audytorskie, doradcze i konsultingowe.

- Powinny one podlegać podobnym wymogom co do przejrzystości, jak spółki audytowane - twierdzi. Jego zdaniem najistotniejsza jest wiedza o strukturze własnościowej i wszelkich powiązaniach kapitałowych.

- Nie ma sensu tych powiązań całkowicie zabraniać, ale dla wszystkich muszą być one jasne. Firmy audytorskie muszą być niezależne. A ja nie wiem, czy one są w stanie zachować niezależność, bo za mało wiem o ich wewnętrznej strukturze i powiązaniach - mówi prezes PID.

Ministerstwo Finansów jest przeciwne koncepcji "czystej firmy audytorskiej"

@RY1@i02/2012/189/i02.2012.189.183000200.803.jpg@RY2@

Polski rynek audytorski

Agnieszka Pokojska

agnieszka.pokojska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.